niedziela, 27 października 2013

biała niewinność


     Daleko mi do niewinności jak to tylko możliwe. Nie pamiętam nawet czy takie słowa padły kiedyś w kontekście mojej osoby. A jednak dzisiaj niewinność i ja idziemy razem przez miasto. Ja szuram liścmi i patrzę jak ich piękny żółty kolor wygląda na moich butach. Ona delektuje się dotykiem koronki na mankiecie koszuli. Mrużę oczy przed słońcem i nie mogę nadziwić się, że jesień może być tak ciepła. Ona z barokowym przepychem odbija każdy słoneczny refleks. Idziemy tak razem, ja i ona.  Najcieplejszego dnia  tej jesieni mogę powiedzieć, że biała niewinność stała się moją namiętnością. Co prawda wewnętrzna logika namiętności polega na tym, że samo jej trwanie jest zapowiedzią jej śmierci to choćby miała umrzeć, to będzie to śmierć jak z dramatu Szekspira. Razem albo wcale...

    Co do pozostałych części mej garderoby, to nie jest już tak ciekawie jak z bransoletką  "biała niewinność" stworzoną ręką niezmiernie utalentowanej Joanny Kępińskiej. Spódnica upolowana w lumpeksie i trochę podrasowana, botki pochodzą z maleńkego butiku w Rzymie, nie mogłam się tylko zdecydować na torebkę, dlatego są dwie wersje. 
      Która się Wam bardziej podoba?

Do zobaczenia 
Ewa










Photos by Stand Up Fashion

koszula/shirt - more & more
spódnica/denim skirt - no name + DIY
botki/heels - danielle
black bag - glitter
brown clutch - no name/sh
bracelet - her story design


wtorek, 22 października 2013

velvet black dress








dress - DIY
heels - new look

wtorek, 15 października 2013

z marlenką jej do twarzy




         W świecie Julii wszystko jest możliwe. Wieloryby pływają w wielkim pudełku po butach na środku salonu. Na pudełku wyrysowane czerwonym mazakiem 16 dziewczynek tańczy razem "taki sobie taniec". Nie przeszkadza to wielorybowi, mnie też już nie przeszkadza. W naszym salonie brakuje jeszcze tylko dziada z babą, więc co mi tam wieloryb w pudełku. Po chwili basen wieloryba zamienia się w ołtarz. Julia z poważną miną oznajmia:

             - "Będę się ślubić". Czerwona lampka zapaliła mi się po raz drugi. 

         Pierwszy raz Julia "ślubiła się" na wakacjach. Pot lał się nam z czoła w uroczej knajpce w porcie w Szibeniku, kiedy przy naszym stoliku zapadła cisza. I mogłoby być to uznane za baaardzo normalne, gdyby nie to, że siedziała z nami nasza pierworodna, która jest idealną odwrotnością mnie i Wiktora. Buzia jej się nie zamyka. Potok różwych i cukierkowych słów gładko wypływają z jej małych usteczek. W mózgach nam zakołatała ta dziwna cisza i podążyliśmy za wzrokiem Julki z rodziawionymi ustami. Julka z dziecięcym zachwytem spoglądała na wystylizowane zjawisko z krokiem w kolanach i tunelami w uszach. Co chwila odwracała zwrok i kurczyła ramiona w fotelu, bojąc się, że zostanie zauważona. Zjawisko miało jakieś 13 lat i było Chorwatem. Przez kilka chwil przyglądaliśmy się nic nie świadomej Księżniczce, która w końcu zauważyła nasze zainteresowanie. Oczy jej zapłonęły i wyszeptała do mnie. 

               - Mamo ten chłopiec jest jak z bajki prawda? Mogę się z nim oślubić?

         Dalszej części zdarzeń nie będę Wam opowiadać. Trochę nam zajęło czasu tłumaczenia zawiłości związków i ich legalizacji. Szcególnie długo i zawile tłumaczył Mójcion. Pewnie oczyma wyobraźni zobaczył jak 13 letnie zjawisko z tunelami w uszach przychodzi po jego Księżniczkę i zabiera ją "niewiadomo gdzie". 

                Tak więc dzisiaj czerwona lampka zapaliła mi się praz drugi. 

                - Tak, a z kim? 
                - Z Wiktorem, bo tata jest za stary...

     Biedne moje dziecko. W wieku 5 lat dowiedziało co to jest mezalians, kazirodztwo i  powinowadztwo. 

Do zobaczenia 
Ewa




















Photos by Ewa Witczak

Julia ma na sobie:

spódnica - DIY
bluzka i kurtka - zara
balerinki - ccc

czwartek, 3 października 2013

backstage z sesji zdjęciowej dla livia clue


      
          Sobotę spędziłam bardzo intensywnie. Livia Clue poprosiła mnie o pomoc przy stylizacji sesji zdjęciowej do jesienno - zimowej kolekcji. Przez cały tydzień myślałam intensywnie o pięknym słonecznym dniu, szeleście liści pod stopami, promieniach słońca prześwitujących przez czerwień na drzewach. Nie myślałam tylko o temperaturze - jakoś uleciało mi to z głowy. Pewnie gdybym to ja miała się przebierać 5 razy w ciągu dnia na dworze i cały dzień paradować z nagimi ramionami, to myślałbym przez cały tydzień intensywnie tylko o tym żeby słońce rozgrzewało tak jak kubek gorącej czekolady i wełniane rękawiczki. Ale zwizualizowalam tylko piękny dzień. Szelestu liści zabrakło, a temperatura była niska jak moje ciśnienie przed poranną kawą.
         
          Pomimo obłoków pary unoszących się z pefekcyjnie pomalowanych ust modelek i  katowania co chwila szpilkami wbijanymi w głowę oraz lakierem do włosów rozpylanym na gołe ciało przy temperaturze 10 stopni Celsjusza, to dziewczyny spisały się fantastycznie. Wciągnij brzuch... słyszały co chwila, choć wciągać nie było czego, ale z uśmiechem na ustach z gracją dalej gięły się jak trzeba. Szczególnie Oliwka gięcie ma opanowane do perfekcji. Justyna za to jest stworzona do stylu glamour i retro, choć ma dopiero 16 lat. Ma klasyczną urodę, z którą kapelusz wygląda jak stare dobre małżeństwo.
         
          Nie mogę doczekać się zdjęć Marty (Fanaberia Marta Szczepaniak), ostoi spokoju i profesjonalizmu. Obserwowanie jej przy pracy to jak oglądanie ulubionego filmu z kubkiem gorącej herbaty.
 
          Za makijaż odpowiadała wielce uzdolniona Vanessa. Jak ja miałabym takie zdolności w wieku 18 lat... - oj dziewczyno świat przed Tobą stoi otworem z takim talentem!!!

          Tęsknię już za kolejną sesją z taką ekipą jak ta. Mam nadzieję do zobaczenia niedługo.

Ewa




























backstage z sesji zdjęciowej dla Livia Clue

modelki: Justyna Łopian i Oliwia Podobińska
stylizacja i fryzury - Ewa Witczak
zdjęcia z backstage - Ewa Witczak i dwa ostatnie Fanaberia Marta Szczepaniak

dodatki i biżuteria dzięki  - Glitter - dziękuję:)

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...