Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hol. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lutego 2014

once a week - indoor - wizytówka domu



Czy mówimy o nim przedpokój, hol czy wiatrołap to i tak pod każdą z tych nazw kryje się ta sama funkcja. Przechowywanie odzieży wierzchniej i butów. I to jest takie miejsce, które często zdarza się nam zaniedbywać, a przecież spełnia oprócz tej typowo praktycznej funkcji również nie mniej ważną  - reprezentacyjną. W założeniu powinien zapraszać i witać przybyłych gości jak dobrych przyjaciół. „Proszę, usiądź, zdejmij wygodnie buty, odłóż parasol,  wezmę twój płaszcz i powieszę do szafy”.  Przedpokój powinien na tyle nas oczarować, żebyśmy nabrali ochoty na dalsze zwiedzanie.  Tym trudniejsze jest zadanie im mniejsze mamy mieszkanie czy dom.  Wydzielenie takiego miejsca staje się nie lada wyzwaniem. Ale myślę, że warto jest powalczyć o dobre pierwsze wrażenie.
Dzisiaj pokażę Wam wiatrołap w domu piętrowym, który jest zamkniętą drzwiami przesuwnymi wydzieloną przestrzenią. Z tego wiatrołapu przechodzi się też do garażu. Wszystkie meble były szyte na miarę. Duża przesuwna szafa mieści okrycia wierzchnie czteroosobowej rodziny, a podwieszane szafki pod lustrami  - buty. Jest też wolnostojący wieszak z Ikea, który świetnie tu pasuje i  chętnie przyjmuje torebki i płaszcze gości.  Właściciele zadbali w tym wnętrzu o to, by nic niepotrzebnie nie burzyło porządku  i  minimalizmu.  Mnie osobiście brakuje tu tylko miejsca do siedzenia, żeby można było wygodnie zdjąć buty.

Z wiatrołapu wchodzi się do holu, który płynnie przechodzi w salon z kuchnią. Z holu prowadzą też schody na piętro i znajdują się drzwi do sypialni gospodarzy oraz do pralni. Bardzo jestem ciekawa jak Wy radzicie sobie z przechowywaniem całego tego zimowego majdanu w przedpokojach. U mnie zawsze brakuje miejsca… odwieczny przedpokojowy problem ….

Do zobaczenia
Ewa


PS. Część zdjęć robiłam obiektywem typu rybie oko stąd to zniekształcenia na obrzeżach.















Photos by Stand Up Fashion

I jeszcze na koniec przypominam o KONKURSIE - KLIK , w którym można wygrać grafikę autorską od Projekt Cacko. Jest jeszcze dużo czasu!!! Do dzieła!!!



środa, 14 sierpnia 2013

rome style

W tej rzymskiej sypialni spędziłam trzy dni. No nie całe oczywiście… Chciałam Wam ją koniecznie pokazać. Nie dlatego, że mnie zachwyciła, że to dzieło jakiegoś natchnionego Włocha (choć kto wie…), ale dlatego, że ma coś w sobie.



To nie jest powściągliwy pokój. Jest przesadny – i to jak! Jest romantyczny, dekadencki i odrobinę krzykliwy. Nie jest to dzisiejszy włoski design, czyli minimalistyczny, stonowany, z poszanowaniem proporcji i kolorów natury. Jest tutaj barokowy przepych i renesansowe zdobienia - tak jak te misterne sztukaterie na suficie. Jest też, a może przede wszystkim humor w tym wnętrzu. Bo jest takie nie do końca poważne, zabawne i przywodzi na myśl oglądanie sprośnych filmów i zajadanie przy tym ciągnących się żelków w kształcie serduszek.

Moje pierwsze wrażenie po wejściu do pokoju? O cholera, pojechali po bandzie, a chwilę potem: no dobra, ale przecież jestem w Rzymie, wszystko gra. I wydało mi się naturalne połączenie tylu wzorów i faktur. Nawet złoto z fioletem zaczęło mi się podobać. Tak było wówczas, w Rzymie. Dzisiaj podczas przeglądania zdjęć sypialnia robi wrażenie jak bym zobaczyła ją na 8 piętrze w bloku z windą i z graffiti w stylu CHWDP. Dopiero teraz me oczy otwieram szeroko i nie mogę wyjść z „podziwu” nad talentami dekoratoraJ.

Ale w Rzymie po błądzeniu w wąskich uliczkach, ślizgając się po kilkusetletnich kamieniach, słuchaniu głośnych rozmów Włochów, wypiciu kilku kieliszków wina i zajrzeniu na prawie każde włoskie podwórko – ta sypialnia wydała mi się taka, jaka być powinna. Przepych mi się spodobał, śpiewaczka z obrazu śpiewała razem ze mną, a kryształy tak pięknie rozpraszały światło o poranku…

Dzisiaj już rzadko można zobaczyć w rzymskich knajpkach, muzeach, ratuszach barokowy przepych, renesansowe zdobienia, złoto czy sztukaterie ręcznie malowane. Jadaliśmy w różnych miejscach, wścibiałam nos za różne drzwi, zaglądam w różne okna, ale tylko na ulicy Tito Livio, w naszym pokoju w hotelu o Antica Dimora Contessa Arrivabene (sic!), znalazłam go aż w takim nadmiarze.

I zajadając żelki w kształcie serduszek, śmiejąc się do rozpuku, spędziłam cudowne, okraszone renesansowym przepychem trzy dni.

Arrivederci ragazzi!!!

Ewa


























Photos by Stand Up Fashion in hotel Antica Dimora Contessa Arrivabene


Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...