Kilka razy w roku po tych schodach stąpają w równych odstępach czasowych nogi do nieba (albo do samej ziemi), z pęcinami niczym rasowe araby, z kolanami z idealnie położoną rzepką bez śladów komórek tłuszczowych. I noszą idealną górną połowę ciała. W rytm dźwięków poruszających gibkie ciała spowite w jedwabie, kaszmiry, wełnę i skórę. Ilości sesji zdjęciowych na tych schodach chyba nikt nie zliczy. Zresztą w tym miejscu aparat fotograficzny trzyma prawie każdy, jeśli nie trzyma to pozuje.
Wszyscy chcą mieć zdjęcie na Schodach Hiszpańskich. Chciałam i ja. Wiem, jestem jak wszyscy, sztampowa, przewidywalna i próżna. A co mi tam, miałam takie próżne marzenie i je spełniłam z dziką rozkoszą dzięki Mójcionowi. I to nawet dwa razy (efekty nocnej sesji na Schodach Hiszpańskich już niedługo!) . Wyobraźcie sobie, że w ciągu minuty przechodzi po nich setki osób, nie wiem jak Mójcion to zrobił, że tego nie widać…
PS. To szare co mam na ramionach to dlatego, że spaliłam sobie dekolt poprzedniego dnia..
Do zobaczenia
Ewa
Photos by Stand Up Fashion
to szare - kardigan river island
spodnie - no name
top - no name
buty - zara
torebka - jane shilton
bransoletki - by dziubeka











