Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

podróże z Lordem Somersby - plaże Chorwacji, Dubrownik, Rzym i podróż w lata 20-te



Kilka dni temu dostałam wielką paczę od Lorda Somersby. Marka wprowadza na polski rynek nowy smak jeżynowy. I przyznam, że z całej zawartości wielkiego pudła największy uśmiech wzbudziła u mnie butelka Somersby z własnym nazwiskiem na etykiecie. To Ci się Panie Lordzie Somersby udało!!! Własne ego mile połechtane;););).


Długo się zastanawiałam nad tym jak ugryźć posta.  Pisanie w stylu: „dostałam, otworzyłam, spróbowałam, super!” nie jest w moim stylu.  W planach miałam posta kosmetycznego opartego głównie na piwie. Jednak plan ten szybko został zweryfikowany po zapoznaniu się z etykietą. Cukier nie jest najlepszym sprzymierzeńcem naszej skóry  i włosów. Chyba, że akurat planujecie wizerunek punk – lady (or man) z dużym irokezem. Jeżynowy napój piwny nadaje się idealnie na cukrową bazęJ.

Somersby najbardziej pasuje mi do domówki albo do polędwiczek. Przy kucharzeniu robię taki bajzel wokół siebie, że nie nadaje się to do publikacji, bo uwłacza mojemu poczuciu estetyki. A na domówkę przez najbliższe dwa tygodnie się nie nadaję…

Unieruchomienie w łóżku wyzwala we mnie frustrację, którą najłatwiej mi zagłuszyć planowaniem wakacji, albo chociaż oglądaniem zdjęć z minionych podróży. Tak więc dzisiaj popijając Blackbarry Beer Drink (nie ukrywam, że z niemałą przyjemnością) zabieram Was w miejsca, w których Lord Somersby czułby się tak samo dobrze, jak ja się tam czułam i dzisiaj żałuję, że nie miałam w ręku „jeżynowej butelki”.

Mocno schłodzone Somersby na plaży... hmmmJJJ. Razem z tymi widokami duet iście rajski. W słonecznej Chorwacji i na każdej innej plaży, już nie mogę się doczekać tego słodkiego leniuchowania.











Dubrownik to magiczne miasto. Widok z murów obronnych o zachodzie słońca to widok, którego nie zapomnę do końca życia. Jazdy na górę SVR samochodem też nie zapomnę i tego jak się spociłam ze strachu. Na całe szczęście widoki nieco uspokoiły rozedrgane serce. Jak sobie przypomnę upał na murach i żar lejący się na mnie na szczycie góry, to myślę, że zrobiłabym to jeszcze raz, ale tylko z LordemJ.






Pamiętam jak dziś wędrówkę po Rzymie o trzeciej nad ranem. I jak przysiadłam na moście, żeby nasycić oczy tym widokiem… i brakuje tylko mocno schodzonego Somersby do tego wspomnienia…





Ale jestem przekonana, że Lordowi najbardziej przypadłoby do gustu imprezowanie.  Szalona impreza w stylu lat 20-tych, piękne kobiety i Lord. I jest moc!!! 




Na zdrowie!!!

Do zobaczenia niedługo:).

Ewa



Photos by Stand Up Fashion

piątek, 16 sierpnia 2013

spanish steps




       Kilka razy w roku po tych schodach stąpają w równych odstępach czasowych nogi do nieba (albo do samej ziemi), z pęcinami niczym rasowe araby, z kolanami z idealnie położoną rzepką bez śladów komórek tłuszczowych. I noszą idealną górną połowę ciała. W rytm dźwięków poruszających gibkie ciała spowite w jedwabie, kaszmiry, wełnę  i skórę.  Ilości sesji zdjęciowych na tych schodach chyba nikt nie zliczy. Zresztą w tym miejscu aparat fotograficzny  trzyma prawie każdy, jeśli nie trzyma to pozuje.

        Wszyscy chcą mieć zdjęcie na Schodach Hiszpańskich. Chciałam i ja.  Wiem, jestem jak wszyscy, sztampowa, przewidywalna i próżna. A co mi tam, miałam takie próżne marzenie i je spełniłam z dziką rozkoszą dzięki Mójcionowi. I to nawet dwa razy (efekty nocnej sesji na Schodach Hiszpańskich już niedługo!) . Wyobraźcie sobie, że w ciągu minuty przechodzi po nich setki osób, nie wiem jak Mójcion to zrobił, że tego nie widać… 

PS. To szare co mam na ramionach to dlatego, że spaliłam sobie dekolt poprzedniego dnia..

Do zobaczenia

Ewa












Photos by Stand Up Fashion

to szare - kardigan river island
spodnie - no name
top - no name
buty - zara
torebka - jane shilton
bransoletki - by dziubeka

sobota, 27 lipca 2013

woman in rome



Pisząc tego posta siedzę właśnie w środku totalnego bajzlu przed wyjazdem rodzinnym do Chorwacji. Mójcion chodzi od wczoraj wkurzony potykając się o przedmioty, które powinny mieć zgoła inne miejsce zamieszkania niż środek salonu. Nienawidzę się pakować, pewnie dlatego, że nie potrafię, a pewnie też dlatego, że cały ten majdan pakowania czteroosobowej rodziny spada na mnie. Odpowiedzialność za rzeczy niezabrane, też spada na mnie… Dlatego pakowanie to dla mnie wartość odjęta od wakacyjnego czasu. A pytania typu:  „czy wzięłaś mamo tę lalkę w niebieskiej sukience?” sześćset kilometrów od domu, powodują, że serce niebezpiecznie mi przyspiesza.  

Nie pytajcie mnie dlaczego pakowanie to moja działka. Tak jakoś wyszło.  Mójcion bierze na siebie powietrze w oponach, nawigację i takie tam logistyczne bzdurki (hihi teraz to mi się oberwie), a ja mam dwa dni tańców z żelazkiem. Nie dzieliliśmy się specjalnie (ale podejrzewam spisekJ).

No dobra, to wiecie już, że siedzę sobie w bajzlu 12 godzin przed wyjazdem do Chorwacji. Ale głowę mam pełną obrazów z Rzymu, a dysk twardy na moim komputerze odmówił przyjęcia  kolejnej porcji zdjęć. Przygotujcie się w najbliższym czasie na sporą dawkę włoskich obrazów, już nie mogę się doczekać kiedy je Wam pokażęJJJ.

Dzisiaj zacznę z pewną dozą nieśmiałości (spokojnie tylko się rozkręcam) od małych i wielkich rzeczy, które sprawiają, że jestem szczęśliwa. A ponieważ pisałam je w Rzymie, to spodziewajcie się, że będzie włosko!!!
  1. Kawa w Rzymie. Mocna i dobra jak diabli. A na dachu Vittoriano (pomnik ku czci zjednoczenia Włoch) smakuje jak napój Bogów.
  2. Gładkość kamiennych łbów pod stopami w wąskich uliczkach.
  3. Drzwi w Rzymie to jakiś fenomen „przemysłu drzwiowego”.  Myślę, że zatrudniają w nim tylko samych artystów rzeźbiarzy. Wierzcie mi nie znalazłam takich, obok których można przejść obojętnie.
  4. Przypadkiem znaleziona fontanna, w miejscu, w którym Polsce mogłabym się spodziewać tylko śmietnika.
  5. Sposób ubierania się Włochów. Naprawdę przyjemnie jest patrzeć na mężczyzn w Rzymie, którzy nawet jak nie są w pracy to wyglądają nienagannie.
  6. Jedzenia w Rzymie nie muszę nikomu zachwalać, moje ulubione danie to spaghetti z mulami w sosie z białego wina. Mniam.
  7. Usłyszane od Włocha „ciao bella”. Nawet świadomość, że zwracają się tak do każdej kobiety mi nie przeszkadzaJ.
  8. Poranne zjawisko kłębiących się Włochów przy kontuarze kawiarnianym, pijących na stojąco espresso i  jedzących croissanta. Jakkolwiek nie rozumiem tego dziwnego upodobania do picia kawy na stojąco w tłumie innych robiących to samo, to ten widok mi się bardzo podoba.
  9. Odrobina cienia, gdziekolwiek go znalazłam byłam szczęśliwa.
  10. Zapadający zmierzch. Magiczna chwila między dniem i nocą. Stan zawieszenia i oczekiwanie na to co przyniesie. 
















Photos by Stand Up Fashion

dress - mohito
hills - vintage
yellow bag - romwe 
white bag - sh
bracelet - yes
watch - michael kors
sunglasses - moschino

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...