„Należę do osób, które czytają raczej wolno.
Czytam powoli linijka po linijce.
Nie przeszkadza mi to, lubię się rozkoszować tekstem”
Czytam powoli linijka po linijce.
Nie przeszkadza mi to, lubię się rozkoszować tekstem”
H. Murakami „ Kawka nad morzem”
Tak jest też ze mną, tylko, że ja rozciągam tę przypadłość zaletę na wiele czynności. „Najlepiej wychodzi ci spanie” – wtrącił by pewnie Mójcion. No fakt, trudno się nie zgodzić, że w objęciach Morfeusza czuję się tak, jakbym ułożyła się w łożu z mchu, paproci i czarów. Celebruję każdą minutę snu, i przeciągam nieprzyzwoicie powrót do rzeczywistości.
Wielkanoc spędziliśmy w Kołobrzegu i miałam kolejną okazję do rozkoszowania się, w tym wypadku lista jest bardzo długa, ale najbardziej, najbardziej do rozkoszowania się wiatrem. Cieszyłam się jak dziecko na myśl o wywianiu mnie na wszystkie cztery strony świata. Bałtyk mnie nie zawiódł, nigdzie nie wieje tak pięknie jak tam. Kto z Was był w Kołobrzegu to wie, że można wybrać trzy drogi spacerowania „nad morzem”. Można chodzić po parku, słuchając szumu morza i celebrować widoki raz na 500 metrów. Idziesz sobie, szumią drzewa, biegacze prężą łydki, kiedy nagle zza drzew wyłania się kawałek wielkiej wody. W tej wersji wiatr jest łaskawy i czasami wydaje się, że Bałtyk jest łagodny jak baranek. Wersja nie dla mnie.
W wersji pośredniej spacerując promenadą, komfortowo stąpając po kostce brukowej (można nawet założyć szpilki, zdjąć czapkę i rozmawiać bez konieczności krzyczenia do siebie), morze towarzyszy nam przez cały czas w odległości 20 metrów. Co prawda jest jak na Krupówkach 1 maja, ale jak się wysilisz i zignorujesz 39 osób na 1 metrze kwadratowym i uda Ci się nie wpaść pod rower, to możesz powiedzieć, że zaliczyłeś spacer nad morzem.
Ja wybieram zawsze full opcję. Uwielbiam Bałtyk w najbliższej możliwej wersji. Najlepiej boso w wodzie. Przypomniałam sobie jak bardzo mi tego brakowało, kiedy piasek wdzierał mi się beztrosko w uszy, a po ułożonych włosach nie został nawet ślad. Szum w głowie był tak duży, że trzeba było szukać swoich myśli pośród tego wiatru. Łzy w oczach od soli w powietrzu i ze szczęścia, że można być tak blisko żywiołu. Prawie dotknąć tej wielkiej siły, cieszyć się z każdego policzka od wiatru, każdego liźnięcia słoną wodą. To była pełnia szczęścia, plaża tylko dla najodważniejszych. Nieliczne jednostki musiały się dociążać, żeby nie zostać wywianym. Mieć codziennie taki widok, to wydaje się wręcz nierzeczywiste. Potraficie to docenić wybrańcy losu?
Do zobaczenia
Ewa
kaszmirowy płaszcz, sweter - sh Bigastyle
spodnie, koszula - next
torebka - odzież ręcznie malowana Letycja
buty - venezia
zegarek - michael kors
rękawiczki - wittchen
okulary - zara
kolczyki - h&m







