Lubię jak wiatr przynosi mi zapach, który powoduje, że w jednej chwili staję się małą dziewczynką i uśmiecham się do siebie z dzieciństwa. Trzymam pomarszczoną, ciepłą dłoń dziadka idąc po piaszczystej drodze podskakując co chwilę. Stoję przed polem dojrzałego rzepaku, słyszę jak wiatr potrząsa małymi strączkami. Czarne kuleczki cichutko szeleszczą wplatając się w szum wiatru. Duża ręka dziadka otwiera małe strączki, a ja nie mogę się doczekać kiedy wylądują w mojej kieszeni. Ugotuję z nich obiad dla lalki, albo schowam i pokażę mamie jak wrócimy do domu.
Takie tam dzisiaj dziecięce refleksje mnie naszły. Pola rzepaku już zawsze kojarzyć mi się będą z migawkami z dzieciństwa, z moimi dziadkami, morzem i dobrymi wspomnieniami. Mam nadzieję, że tych kilka zdjęć zrobionych na Jurze (okolice Morska) moje dzieciaki też będą dobrze wspominały.

















