Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIDS OUTFIT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KIDS OUTFIT. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2015

spacer po parku w Pszczynie





Park w Pszczynie to jedno z mich ulubionych miejsc na spacery.  Wiąże się  z nim wiele wspaniałych wspomnień, tutaj przyjeżdżaliśmy  na pikniki jeszcze jako narzeczeni, tutaj mieliśmy naszą sesję ślubną.  Nasze dzieci  też chętnie tu przyjeżdżają, bo oprócz ogromnej przestrzeni do zabawy jest też zagroda żubrów i mały skansen.  Pawie chodzą swobodnie po całym skansenie i można poczuć się przez chwilę bardzo dworsko. Prawdziwą perełką parku jest jednak zamek. Wspaniale zachowany i odrestaurowany zachował swoje oryginalne wyposarzenie w 80 %. To naprawdę niewiarygodne, biorąc pod uwagę, że od 1945 roku po wkroczeniu Armii Czerwonej pełnił rolę szpitala. Zachowały się nawet oryginalne lustra z sali lustrzanej  - największe i najpiękniejsze w Europie. Warto tam przyjechać choćby tylko dla tej sali. Mam nadzieję, że już niedługo Wam pokażę kilka zdjęć z wnętrz zamku.

Tymczasem dzisiaj honory pełni Julka w stylizacji prawie całkowicie lumpeksowej. Kożuszek świetnie sprawdził się nie tylko jesienią ale również  wiosną, dzianinowa sukienka z górą w paski wyszperana za 1 zł, szalik pożyczony od Wiktora, tylko kozaki z Zary.
Mam nadzieję, że się Wam podoba.

Do zobaczenia

Ewa










poniedziałek, 3 listopada 2014

idealny dzień


Czasami po prostu wiesz, że tego dnia wszystko potoczy się gładko.

Rycerz miał tego dnia ważny ligowy mecz i wrócił z tarczą. Księżniczka każdą chwilę okrasza uśmiechem i znajduje w niej jakąś drobną przyjemność. Tym razem też było podobnie, nowa koleżanka, wiatr „taki do tańca” i puste boisko wystarczyły jej do szczęścia, którym zarażała przez cały dzień. Nawet brak porannej kawy i zimne dłonie nie były w stanie wytrącić mnie z równowagi.

To był idealny dzień. Jeden z tych, które wspominasz potem jak gorącą czekoladę przed kominkiem w mroźny dzień. Taki dzień kiedy czerpiesz garściami przyjemność ze słońca, z witalności ciała i wiatru we włosach. Nawet nie przeszkadzało mi to, że to nie moje włosy ciasno upięte w kok tańczyły na wietrze, że to nie moje nogi strzeliły bramkę, że to nie moje ciało dało z siebie wszystko walcząc o wygraną w meczu.

To był idealny dzień, jeden z tych, o których moja koleżanka kiedyś powiedziała:
- „Idealny dzień na zrobienie prania”.
- Raczej idealny na wejście na „Bukowe Berdo” odpowiedziałam. A zaraz potem uświadomiłam sobie, że Bukowe Berdo jest daleko, a tęsknota za tym czego nie mogę mieć w tej chwili tylko zniszczy ten piękny dzień.
- To jest tylko kwestia punktu siedzenia…
- Masz rację, to jest idealny dzień na zrobienie prania…

Zrobiłam to cholerne pranie, rozwiesiłam wszystko w idealnych szeregach, żeby nie zakłócić tego dnia brakiem symetrii. Usiadłam z kubkiem kawy i przyglądałam się swojemu zwyczajnemu dziełu. Ale myślałam – jak to może dorównać horyzontowi z patchworku jesiennych kolorów? Jak to może dorównać zapachowi ziemi po nocnym deszczu w górach?

Alpejski zapach prania okrasiłam więc muffinami z konfiturą wiśniową. Włączyłam Amy Winehouse – kto jak kto, ale Ona i Bukowe Berdo to jak zobaczyć Marlina Mansona z chomikiem na dłoni. O to mi chodziło. Wizja Bieszczad powoli się rozwiewała. Nawet zrobienie prania zaczęłam traktować jak katharsis. Wkładasz brudne – wyjmujesz czyste. Co za radość!!! Idealny dzień na zrobienie prania!!!

Wieczór z kreskówkami w kotłowaninie ciał na 2,5 metra kwadratowego. Noga na brzuchu, głowa na nodze, dżem na policzkach, okruchy w pościeli, wędrujące skarpetki. Przytulasy i całusy. Wyganianie rycerza i księżniczki do łóżek o nieprzyzwoitej porze.

I w końcu tylko we dwoje, w nagle za dużym łóżku. W idealnych objęciach, w oddechu pachnącym miłością i muffinami z konfiturą wiśniową.
To był idealny dzień.

Do zobaczenia

Ewa













spodnie - cars jeans
kamizelka - united colours of benetton
buty - zara boys
chusta - reserved
top - no name

wtorek, 10 czerwca 2014

elegancja francja, czyli dziecięce wzory i kolory



Julia patrzy na moje zdjęcia w albumie rodzinnym, takie czarno białe z fotelami z czasów PRL i zieloną wykładziną  przylepioną na amen do linoleum. Mam na sobie koszulę nocną do ziemi z zaokrąglonym kołnierzykiem i guzikami zapiętymi pod samą szyję. Stoję trzymając koszulę po bokach i przyglądam się falbankom na dole. Julia jest święcie przekonana, że to ona sama.

- Nie pamiętam tej sukienki mamo…
- Nie pamiętasz, bo nie było Cię wtedy na świecie
- Przecież widzę, że jestem...
- To jestem ja, a nie ty.
- Hę?
- No tak, zobacz, przecież nie mieszkamy tak teraz… mamy inne meble, a to zdjęcie zostało zrobione w całkiem innym miejscu.

     Po długiej konsternacji…

- Ja też lubię takie długie sukienki.
- Wiem kochanie, tylko ta w której jestem, to jest koszula nocna.

     Julia zdziwiona już była podwójnie. Nie mogła pojąć tego, że jej mama też kiedyś była dzieckiem i to tak podobnym do niej samej. A po drugie, że chodziło się wtedy spać w koszulach nocnych do samej ziemi. 

- Byłaś jak księżniczka mamo…

     Bardzo lubię to zdjęcie, bije z niego spokój i naturalność. Jak bym widziała małą dziewczynkę, która zaraz wskoczy pod kołdrę i będzie śniła o tym, że jest  księżniczką. Ten obraz tak mi się podobał, że postanowiłam uszyć Julii taką samą koszulę i zrobić podobne zdjęcie. Chciałabym, żeby poczuła ten sam spokój i miłość, którą ja czuje patrząc na siebie ze zdjęcia i na nią - przesuwającą małymi łapkami po fotografiach ze starego albumu.

     Tymczasem zostawiam Was z najnowszą sukienkową miłością mojej Księżniczki. Przed Państwem Julia w sukience „Elegancja Francja” od  Wzory I Kolory. Wuala:)
















 Photos by Stand Up Fashion

sukienka - Mała Inspiracja
bluzka, getry -h&m
buty - next

poniedziałek, 12 maja 2014

Kraków - stary przyjaciel


Weekendowy wypad z miasta do jeszcze większego miasta, czyli majówka w Krakowie wśród tłumów. Ulegliśmy namowom dzieciaków i wybraliśmy się  wtedy kiedy wszyscy też chcieli tak zrobić. Zazwyczaj unikamy takich sytuacji, ale tym razem obiecaliśmy wysłać sms pod pieczarą Smoka Wawelskiego i  zobaczyć jak zieje ogniem. Niestety smok odmówił posłuszeństwa zalany poprzedniej nocy obficie padającymi deszczami. Dzieci jakoś specjalnie się tym nie przejęły, Kraków zauroczył je na tyle, że z rozdziawionymi buziami łazili i chłonęli stare miasto. Wiktor był zauroczony Kościołem Św. Wojciecha, w którym był chrzczony – Julia kościołem Mariackim i legendą o dwóch wieżach. Nie mogli pojąć, dlaczego tu jest tyle kawiarni i restauracji, i ciągle pytali dlaczego nie możemy tu mieszkać? Są takie miasta, które mają pozytywną energię, tajemnicę i magię świtu i zmierzchu. Kraków ma zdecydowanie. O każdej porze można się zakochać bez pamięci, spotkać ciekawych ludzi, odkryć urokliwe zakątki i  zatęsknić jak za starym przyjacielem.

Księżniczka i Rycerz zakochali się bez pamięci, wiercą nam dziurę w brzuchu o to kiedy pojedziemy tam znowu. Kraków nie ucieknie – mówię – będzie tam na Was czekał, a jak tam pojedziemy znowu, to wyda się Wam trochę mniejszy, bardziej przytulny i jeszcze piękniejszy niż go zapamiętaliście. Bo w przeciwieństwie do ludzi niektóre miasta pięknieją starzejąc się.

Do zobaczenia

Ewa













Photos by Stand Up Fashion

Julia:
spódnica, buty - next
koszula - zara
bluzka - sh

Wiktor:
spodnie - sh
marynarka, koszulka - next
buty - zara

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...