Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BEAUTY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BEAUTY. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

podkład mineralny i korektor - era minerals - recenzja





Do kosmetyków mineralnych zapałałam miłością odwzajemnioną już dosyć dawno temu. W świat minerałów wkręciłam się za sprawą podkładu mineralnego Lily Lolo. Wracam do niego za każdym razem latem. Powiem Wam za chwilę dlaczego.
Dzisiaj mam dla Was recenzję podkładu mineralnego i korektora marki Era Minerals. Jeśli nigdy nie miałyście kontaktu z produktami mineralnymi to z ręką na sercu zachęcam Was do spróbowania. To świetna opcja dla młodych dziewczyn, które nie mają za dużo do ukrycia, a zależy im na naturalności, albo również dla nieco starszych (sic!) na przykład na wakacje.

Podkład i korektor od Era Minerals testuję już prawie miesiąc. Myślę, że mogę się już wypowiedzieć w paru kwestiach na ich temat.

Ale najpierw to co mówi producent na ich temat:

„Kosmetyki mineralne dzięki naturalnym składnikom, pozwalają skórze oddychać i przyczyniają się do poprawy jej kondycji. Naturalny skład, pozbawiony silikonów, parabenów i konserwantów jest szczególnie istotny dla kobiet posiadających problematyczną cerę, ze skłonnością do alergii oraz poddającym się różnego typu inwazyjnym zabiegom kosmetycznym.

Kolejnym ich atutem jest wysoka bariera ochronna SPF 50, zawarte w podkładach mineralnych zapewnia najwyższe zabezpieczenie przed promieniowaniem UVA i UVB. 

Szeroka gama minerałów absorbuje nadmierne wydzielanie sebum, maskuje niedoskonałości, opóźnia procesy starzenia, regeneruje cerę oraz łagodzi podrażnienia i stany zapalne.”

Dla mnie największą zaletą, która niestety jest też wadą podkładu jest jego lekkość. Poniżej więcej o co mi chodzi w recenzji. No i nie można przejść obojętnie obok zapewnienia że podkład ma filtry ochronne przed UVA i UVB - 50 SPF 50! Który podkład w płynie zapewnia taką ochronę?

Recenzja:

Podkład Mineralny Era Minerals Flawless Nude Light 323
Dla cery mieszanej i tłustej.

Skład:

Titanium Dioxide (CI 77891), Mica (CI 77019), Zinc Oxide (CI 77947), Allantoin. May Contain (+/-): Iron Oxides (CI 77489, CI 77491, CI 77492, CI 77499).

Waga: 7g

Cena : 109 zł

Opakowanie: W estetycznym plastykowym pojemniku z sitkiem.

Aplikacja:
Ja wybrałam do nakładania podkładu pędzel również tej firmy typu kabuki. Ma sysntetyczne bardzo delikatne włosie i prezentuje się bardzo elegancko. Razem z tym podkładem tworzą zgrany duet, chociaż ja wolę aplikację pędzlem typu flat top – jest bardziej zwarty i łatwiej się go aplikuje. Myślę, że ten pędzel sprawdzi się idealnie przy aplikacji pudru i bronzera, ale przy nanoszeniu podkładu, włosie za bardzo się poddaje (jest zbyt miękkie) i przez to aplikacja jest trudniejsza. Moja cera daleka jest od doskonałości dlatego muszę się namachać żeby ogarnąć tematJ.

Noszenie:
Nosi się go świetnie, nie mam się do czego przyczepić, wygląda bardzo naturalnie, niestety krycie ma niewielkie i wytrzymuje jakieś 6 godzin, może odrobinę dłużej. I tu dochodzimy do sedna dlaczego latem? No właśnie dlatego, że latem niespodzianki na twarzy naturalnie się chowają pod wpływem słońca i nie trzeba tak wielu rzeczy tuszować. Poza tym nie potrzeba już stosować pudru (choć producent zaleca dla utrwalenia), bo wykończenie jest idealnie matowe. Jest jeszcze jedna zaleta stosowania latem – woda, wiatr, piasek. Co chwila coś się dzieje, gdzieś idziemy, pływamy, opalamy się, biegamy itd. Ciągle narażone na promieniowanie UV, a tutaj filtr SPF 50 daje nam ochronę prawie całkowitą. To na prawdę duża zaleta.

Ocena: 5/6

Korektor mineralny Full Cover Ivory 101

Skład:

Mica (CI 77019), Zinc Oxide (CI 77947). May Contain (+/-): Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77489, CI 77491, CI 77492, CI 77499), Chromium Oxide Greens (CI 77288).

Waga: 1g

Cena: 39,00 zł

Opakowanie: Malutki estetyczny słoiczek z sitkiem

Aplikacja:

Pierwszy raz pracowałam z korektorem mineralnym o konsystencji proszku. Nie jest to proste zadanie i jednocześnie dużo bardziej czasochłonne. Wymaga sporego zaangażowania i umiejętności. Nie do końca się chyba zrozumieliśmy, ale miałam też utrudnione zadanie bo niestety kolor, który wybrałam okazał się zbyt jasny. Korektor nakładałam płaskim pędzelkiem do korektora z syntetycznego włosia.

Noszenie:

Krycie średnie, trwałość zadawalająca.
Ocena korektora bez podkładu jest tak naprawdę bez sensu więc powiem Wam jak sobie radzą w duecie. Prawdopodobnie radzili by sobie lepiej gdybym kolor korektora miała o dwa tony ciemniejszy, niestety po nałożeniu podkładu nadal widać było jaśniejsze miejsca po korektorze, co zmuszało mnie do nakładania kolejnej warstwy podkładu, a tego chciałam uniknąć. Jednak uważam, że byłoby to naprawdę udane zestawienie, podnoszące walory kryjące podkładu, nie ujmując naturalności z efektu końcowego.


Ocena: 3/6


Podsumowując temat: Minerały latem to strzał w 10. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do minerałów. Więcej informacji i porad kosmetycznych znajdziecie na stronie Era Minerals.

Do zobaczenia

Ewa


poniedziałek, 9 marca 2015

manicure tytanowy




Jestem zwolenniczką naturalności. Z tego powodu i z powodów estetycznych nigdy nie zrobiłam sobie żeli. Nie podoba mi się ich sztuczność i mocno pogrubiona płytka paznokcia. Natomiast nie mogę im oddać tego, że są trwałe i wygodne. Też tak chciałam, to znaczy zależało mi na trwałości, ale przede wszystkim na naturalnym wyglądzie. Moje paznokcie nie są jakoś specjalnie kłopotliwe, raczej twarde, rzadko się łamią, ale niestety płytka jest tłusta i lakier na nich trzyma się maksymalnie dwa dni. Hybryda i monofaza trzyma się na moich paznokciach do dwóch tygodni, ale ja chciałam więcej! Lepszej trwałości i naturalnego wyglądu. I wreszcie się doczekałam. Niecały rok temu do Polski zawitała nowa metoda bardzo popularna za wielka wodą - Manicure Tytanowy, a Kasia z SalonCeti właśnie ukończyła szkolenie i namówiła mnie na to cudo.

Obawiałam się efektu sztucznych paznokci, ale o dziwo jak widać na zdjęciach, nie miałam czego. Na razie jestem zachwycona. Efekt jest bardzo naturalny, płytka minimalnie pogrubiona (podobnie jak w hybrydzie i monofazie), ale w założeniu jest to mniej inwazyjny zabieg i trwalszy. Mniej inwazyjny, bo proszek, w którym się zanurza paznokcie to starte na proszek minerały i nie używa się lamp do ich utwardzania. Po więcej informacji zapraszam na stronę dystrybutora w Polsce markę SNS. TUTAJ – jest też film jak się go wykonuje.

Zalety manicure tytanowego:

- naturalny wygląd, nie pogrubia płytki (patrz zdjęcie)
- ponad 300 kolorów do wyboru
- trwałość nawet 4 tygodnie
- łatwość i szybkość aplikacji – około 45 minut
- wzmacnia naturalną płytkę paznokcia
- można go malować dowolnym lakierem
- podobno świetnie się nadaje do robienia ombre


Wady:

- trochę obawiam się ściągania go, dam znać na Facebooku jak było i czy to duża wada.
- więcej wad nie zauważyłam, ale to dopiero 3 dzień:).


Na koniec bonusik od SalonCeti w Dąbrowie Górniczej. Do końca marca ten manicure możecie zrobić za 60 zł. 


W imieniu Kasi zapraszam serdecznie!

Dajcie znać koniecznie czy wypróbowałyście już tę nowinkę i jak się u Was sprawdza!


Do zobaczenia

Ewa








środa, 21 stycznia 2015

recenzja kultowych Yves Saint Laurent Touche Eclat kontra Estee Lauder Ideal Light Brush-on Iluminator




Przychodzi taki moment w życiu kobiety (u niektórych nieco szybciej niż by chciały), że specyfiki do makijażu typu: korektor stają się niezbędne, a z biegiem czasu jesteśmy w stanie wydać na nie coraz więcej pieniędzy – wszak mają służyć bardzo ważnej misji – kamuflażu. Ten o którym dzisiaj będę się rozpisywała to numer jeden wśród większości makijażystów/ek.  Zobaczycie go na pokazach mody, w kuferkach wizażystek, w kosmetyczkach zdesperowanych do walki z sińcami pod oczami kobiet  i w mojej też.

O tym korektorze słyszałam już tak wiele dobrego, że postanowiłam go kupić. Ale jakoś pierwsze podejście zniechęciło mnie ze względu na cenę. Byłam w Sephorze i niestety wyszłam bez niego. Cena mnie powaliła, do tej pory nie byłam świadoma ile może wydać kobieta na korektor pod oczy. Drugie podejście było jeszcze gorsze. Poprosiłam koleżankę o kupno tego korektora na strefie bezcłowej podczas jej podróży na wakacje. Kupiła i owszem, w bardzo fajnej cenie ( 99 zł).

 Podekscytowana tym faktem kupiłam jeszcze tusz do rzęs Lancome  i cena w sumie była niższa od tej za sam korektor  TOUCHE ECLAT  w Sephorze. Ale po dotarciu do mnie kosmetyków okazało się, że zamiast YSL - TOUCHE ECLAT  …. Mam: Estee Lauder Ideal Light Brush-on Illuminator

W sumie nawet się ucieszyłam, korektor Estee Lauder spełniał dodatkową funkcję – rozświetlenia.  Więc ochoczo zabrałam się do testowania.  Pewnie się domyślacie finału, skoro widzicie oba na zdjęciach?  Niestety ten pierwszy to nie było to o co mi chodziło. Więc po trzecim podejściu w promocji na lotnisku w Pyrzowicach nabyłam w końcu: TOUCHE ECLAT 

Wyniki obu przedstawię Wam dla porównania.  Oba są bardzo ciekawymi produktami, w złożeniu spełniającymi te same zadania i z tej samej półki cenowej czyli z gatunku tych: płacę i płaczę. Niestety Korektor Estee  Lauder ma tę wadę, którą można już zauważyć na pierwszy rzut oka – opakowanie, które już po kilku dniach kolor starego złota – zamienia się w to coś co widać….





YSL, TOUCHE ECLAT  - KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY



Skład: Aqua, Cyclomethicone, Glycerin, Talc, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Dimethicone Copolyol, Magnesium Sulfate, Trideceth-3, Methicone, Methylparaben, Aqualane, [+/- May contain: CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77019 (Mica), CI 77491 CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 19140 (Yellow No5 Aluminum Lake) ]

Cena: 115 zł – 195 zł / 2,5 ml. I niestety mam wrażenie, że większość z tej ceny to marka, za którą każe sobie słono płacić YSL mając na uwadze fakt, że to produkt kultowy.

Opakowanie: Korektor w pisaku lub we flamastrze. Jak zwał tak zwał. Chodzi o to, że ma wygląd flamastra (bardzo ładnego zresztą) zakończony jest pędzelkiem, po kliknięciu końcówki jak długopisu na pędzelku pojawia się niewielka ilość korektora. Do końca użytkowania „długopis” się nie zaciął, zawsze działa idealnie. Opakowanie pozostało do końca tak ładne jak na początku. Pędzelek bardzo miękki i dobrze spełniał swoje zadanie, nie podrażniał wrażliwej okolicy oczu.

Dostępność: Kupicie go w lepszych drogeriach sieciowych min. W Douglasie oraz w wielu drogeriach internetowych. A ponieważ cena jest jaka jest to każdy radzi sobie jak może. Polecam sprawdzić rabaty na stronach z kuponami zniżkowymi np.: mojekupony.pl i kodyrabatowe.pl - Douglas zazwyczaj daje co najmniej jeden kupon zniżkowy np.: 20% na kosmetyki do makijażu.

Odcienie: Na świecie 8 odcieni, w Polsce góra cztery. Dla jasnej karnacji Polek to wystarczy w zupełności. Mój odcień to …. Najjaśniejszy z możliwych czyli „1”

Działanie: Dobrze kryje cienie pod oczami, a trzeba się u mnie mocno napracować żeby je zakryć. Lepiej jest nałożyć produkt pod oczy pędzelkiem a potem delikatnie go wklepać serdecznym palcem (jest najsłabszy). Gorzej sobie radzi ze zmarszczkami i przebarwieniami, niedoskonałości cery  to nie dla niego.





Jest dobrym rozświetlaczem, konsystencja lekka i kremowa, dobrze napigmentowany, świetnie stapia się ze skórą i po dobrej aplikacji jest niewidoczny. Bezzapachowy. Trwałość bardzo dobra, po przypudrowaniu wytrzyma do wieczora bez konieczności poprawek. Nie zbiera się w drobnych zmarszczkach, trzeba uważać przy aplikacji w okolicach bruzd policzkowych (jeśli ktoś ma duże tak jak ja,) bo tu jest gorzej. Ta okolica najczęściej pracuje, a więc korektor też będzie się przesuwał razem z naszym uśmiechem. Lepiej w tym miejscu zachować umiar. Mniej znaczy więcej. Drogie panie, choć jest to produkt kultowy, to nie jest to żaden cud techniki i nie staniemy się dzięki niemu młodsze o 10 lat.

Wydajność: Trochę się zdziwiłam kiedy mi się skończył. Popracował myślę że około 2 miesięcy, używany prawie codziennie nie tylko pod oczami ale też w okolicach nosa i ust.



ESTEE LAUDER, IDEAL LIGHT BRUSH-ON ILLUMINATOR


Skład: Water, Cyclomethicone, Olefin Oligomer , Butylene Glycol, Dimethicone Copolyol, Sodium Chloride, Hexylene Glycol, Nylon-12, Diethanolamine Salt Of Perfluoroalkyl Phosphate DEA-C8-18 Perfluoroalkylethyl Phosphate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Cetyl Dimethicone Copolyol, Hexyl Laurate, Disodium EDTA, Laureth-7, Isopropylparaben, Isobutyl Paraben, Butylparaben, Titanium Dioxide, Iron Oxides, Alumina, Silica, Mica.

Cena: 115 zł – 155 zł / 2,2 ml  - no cóż zdecydowanie lepiej nie jest, w dalszym ciągu to przedział cenowy płacisz i płaczesz…

Opakowanie: Podobnie jak poprzednik korektor w pisaku. Ten się nie naciska tylko wykręca. Dwa przekręcenia i wystarcza tyle, żeby zaaplikować go pod oczy. Do końca użytkowania „długopis”pokrętło się nie zacinało, korektor nie wydostawał się niekontrolowanie z pisaka. Pędzelek równie bardzo miękki i dobrze spełniał swoje zadanie, nie podrażniał wrażliwej okolicy oczu. No ale ten złażący kolor z pisaka trochę jak skóra po zbyt długim opalaniu -  jak za tę cenę to niewybaczalny błąd.



Dostępność: Podobnie jak TOUCHE ECLAT kupicie go w lepszych drogeriach.

Odcienie: Na świecie 4 odcienie, w Polsce tylko dwa. Mój odcień to „Light”

Działanie: Konsystencja trochę lżejsza od poprzednika i mniej napigmentowana, kryje trochę słabiej od Touche Eclat. Myślę, że jest tu więcej pigmentów rozświetlających niż kryjących. Radzi sobie z cieniami, ale nieprzespana noc to już dla niego odrobinę za dużo. Tak jak u poprzednika zmarszczki i przebarwienia to nie jego bajka, nie mówiąc już o niedoskonałościach. Bez zapachu, trwałość dobra ale nie doskonała, raczej przegrywa z YSL.

Wydajność: Wydajność na tym samym poziomie, ale biorąc pod uwagę, że jest go mniej niż YSL to wypada gorzej. Miałam go 3 miesiące, używany 2-3 razy w tygodniu w lecie nie tylko pod oczami, ale też w okolicach nosa i ust.

Podsumowanie

Gdybym miała wybrać między tymi dwoma, to zdecydowanie wybrałabym YSL  -TOUCHE ECLAT. Ma lepsze krycie, jest go więcej no i ma ładniejsze opakowanie. Ale czy jest wart prawie 200 zł? No dobra przy dobrych wiatrach i szczęściu około 120zł. W dalszym ciągu to dużo. Powiem Wam, że próbowałam robić zdjęcia, żeby pokazać Wam efekt po korektorze za 200zł i tym za 22zł. Nie zauważyłybyście różnicy. Na zdjęciach nie widać jej w ogóle, w realu oczywiście różnica jest w aplikacji, trwałości, wtapiania się w skórę na korzyść droższego. Czy są to jednak argumenty, dzięki którym wydasz 170zł więcej? Decyzję pozostawiam Wam. A co! Taka jestem okrutna!!!

Do zobaczenia

Ewa


środa, 19 marca 2014

fioletowy ombre manicure


Manicure ombre wydaje się być bardzo trudny do wykonania.  Do niedawna też tak myślałam, a okazuje się, że jest to bardzo proste, jedyną jego wadą jest to, że trzeba poświęcić nieco więcej czasu na jego wykonanie i odrobinę dłużej poczekać na jego całkowite wyschnięcie. Są różne szkoły jego wykonania, ja pokażę Wam według mnie tę najprostszą.

Czego będziecie potrzebować:
  1. Top coat – jako baza i wykończenie
  2. Lakier bazowy – czyli kolor główny. Mój to ciemny fiolet z Golden Rose
  3. Lakier uzupełniający – czyli  drugi kolor do cieniowania – ja użyłam lakieru Opi w kolorze jasnofioletowym z wykończeniem perłowym.
  4. Małego szklanego naczynia 
  5. Małej gąbeczki – ja moją wycięłam z gąbki do mycia naczyń.



Pierwszy etap to dobrze przygotowane paznokcie, odtłuszczone i pomalowane top coat lub Waszą ulubioną bazą. Ja użyłam Top Coat firmy Rimmel.

 Następnie malujemy całą płytkę jedną warstwą naszego bazowego lakieru. Kolor jest oczywiście dowolny, ale dla początkujących lepiej będzie jeśli wybierzecie zbliżone do siebie odcienie.


Czekamy aż nasz lakier bazowy wyschnie, potem wylewamy odrobinę koloru uzupełniającego do naczynia i moczymy w nim naszą małą gąbeczkę ( możecie to też zrobić pacynką do cieni
  - ja akurat nie miałam). Przykładamy gąbeczkę do paznokcia zaczynając od końca i stopniowo idziemy do góry. Kończymy nasze stemplowanie w połowie lub 2/3 paznokcia. Czekamy aż wyschnie. Ja pomalowałam jeszcze dodatkowo kolorem uzupełniającym same końcówki paznokci.

Na koniec malujemy top coat-em.

Voilà. I jak się Wam podoba?

Do zobaczenia.

Ewa







Photos by Stand Up Fashion

wtorek, 25 lutego 2014

barwa - barwy harmonii, recenzja serii oliwkowej



 Polska marka Barwa, która jest obecna w życiu Polaków już od ponad 60 lat, w mojej łazience zagościła po raz pierwszy. Nie wiem dlaczego odkryłam tę markę dopiero niedawno. Jakoś dziwnie nasze drogi się rozchodziły, nie było nam razem po drodze, czego dzisiaj bardzo żałuję. Bo jak sami zobaczycie, najnowsza seria Barwy Harmonii,  w moim rankingu jest na top liście. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii o marce i ulubieńcach. Napiszcie koniecznie, które kosmetyki Barwy polecacie, a ja tymczasem spieszę pokazać Wam wyniki mojego testowania, które zdradzę Wam już teraz, jest bardzo przyjemne:):):). 

Mydło oliwkowe Barwa, seria Barwy Harmonii

Waga  – 200g,

Cena ok 8 zł

Dla kogo -  dla każdego typu skóry

Kolor -   taki jak na zdjęciu, oliwkowy

Zapach -  typowo mydlany, z lekkimi nutami oliwki  i masła shea

Opakowanie – zapakowane estetycznie w stylu retro w papier.

Opis producenta - Mydło oliwkowe Barwy Harmonii Green Olive powstało w oparciu o recepturę, której tradycja sięga 1949 roku. Baza mydła została pozyskana z naturalnego oleju palmowego, co zapewnia niezwykłą delikatność w pielęgnacji skóry. Mydło zostało przebadane dermatologicznie. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Produkt nie był testowany na zwierzętach.

Skład -  Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Palm Acid, Palm Kernel Acid, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Etidronic Acid, Tocopheryl Acetate, Olea Europaea Extract, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Coumarin, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Silica, CI 11680, CI 77499

Moja opinia - Bardzo charakterystyczny mydlany zapach – kojarzy mi się trochę z szarym mydłem, ale jest wzbogacony o nuty kwiatowe i oliwkowe. Jednak dominujący jest zapach mydła. Ma kolor oliwkowy i kształt prostopadłościanu – i to jest jego jedyna wada.  Źle się go trzyma w ręku bo jest po prostu za duże do średniej wielkości damskich rąk. Drwal by się nie przestraszył, ale w moich dłoniach to mydło ma zaskakujące właściwości podążania własnymi ścieżkami.  No to tyle by było jeśli chodzi o wady, teraz już same zalety. Mydło ma tłustą zwartą konsystencję, ale idzie ona w parze z doskonałymi  właściwościami myjącymi. Skóra po umyciu jest  idealnie gładka, prawie można po niej rysować jak po szkle. Nie przesusza skóry, ale pozostawia ją przyjemnie nawilżoną.  Zdecydowanie go uwielbiam!!!!! Mój myjący faworyt w łazience. Pół punktu odejmuję za nieergonomiczny kształt.

Moja ocena: 4,5 /5



Olejek oliwkowy pod prysznic – Barwa, seria Barwy Harmonii

Pojemność  200 ml

Cena  ok 29 zł

Dla kogo -  dla osób z bardzo suchą i wrażliwą skórą

Kolor - taki jak na zdjęciu, złoty

Zapach -  kwiatowo - oliwkowy

Opakowanie  Przeźroczysta butelka plastykowa z aluminiową zakrętką.

Opis producenta – Olejek oliwkowy Barwy Harmonii GREEN OLIVE jest niczym płynne złoto, które po nałożeniu na wilgotną skórę zamienia się w lekką, kremową pianę. Połączenie osiągnięć współczesnej technologii z tradycyjnymi składnikami takimi jak: olejek z oliwek, naturalny olej ze słodkich migdałów i witamina E pozwoliło stworzyć unikalny produkt, który nie tylko dokładnie oczyszcza, ale przede wszystkim głęboko nawilża i pielęgnuje skórę. Efekt zregenerowanej, jędrnej i miękkiej skóry poczujesz natychmiast po zastosowaniu! 
Olejek oliwkowy Barwy Harmonii nie zawiera parabenów, konserwantów, silikonów, barwników i składników pochodzenia zwierzęcego.
Produkt zawiera delikatne składniki myjące, dlatego polecany jest dla osób z bardzo suchą i wrażliwą skórą.

Składniki aktywne olejek z oliwek, naturalny olej ze słodkich migdałów, witamina E

Skład  Olea Europaea Oil, Caprylic/Capric Trigliceryde, MIPA- Laureth Sulfate, Laureth 4, Cocomide DEA, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum, Olea Europaea Extract, Aqua, Tocopheryl  Acetate, Butylene Glycol, Geraniol, Butylphenyl Mathylpropional, Linalool, Citronellol, Xexyl Cinnamal, Limonene, Alpha Isomethyl Ionone

Moja opinia - Zapach obłędny!! To moje pierwsze skojarzenie z tym produktem, zaraz potem nasuwa mi się, niezbyt udane opakowanie jak na produkt myjący pod prysznic.  Pompka byłaby tu idealnym rozwiązaniem, ale zamiast niej producent zdecydował się na zwykły korek, z którym pod prysznicem jest zawsze problem albo nie wiadomo gdzie go odłożyć albo się nam właśnie gdzieś zawieruszył. 
Ja do produktów myjących na bazie olejków byłam zawsze sceptycznie nastawiona, ze względu na moją tłustą skórę.  Ale ten przekonał mnie do siebie w 100%.  Po kontakcie z wodą i naszą skórą staję się białawą delikatną pianą. Dobrze myje i nie pozostawia na skórze tłustego filmu – czego nie lubię. Za to skóra jest po nim dobrze nawilżona i pachnie jeszcze kilka godzin po umyciu – to duży plus! Podsumowując: gdybym miała go kupić ponownie zrobiłabym to bez wahania, ale niestety muszę go przelewać do innego  opakowania z pompką.

Moja ocena -   4 /5



Masło oliwkowe do ciała  - Barwa, seria Barwy Harmonii

Pojemność 180 ml

Cena  ok 33 zł

Dla kogo -  dla osób z bardzo suchą i wrażliwą skórą

Kolor - taki jak na zdjęciu, mleczno oliwkowy

Zapach -  kwiatowo oliwkowy

Opakowanie – Przeźroczysty plastykowy słoik z aluminiową zakrętką.

Opis producenta – Masło oliwkowe Barwy Harmonii GREEN OLIVE jest jak kremowy mus, który po nałożeniu na skórę momentalnie się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Połączenie osiągnięć współczesnej technologii z tradycyjnymi składnikami takimi jak: olejek z oliwek, naturalny olej ze słodkich migdałów, masło shea i witamina E, pozwoliło stworzyć unikalny produkt, który nie tylko głęboko nawilża, ale przede wszystkim zmiękcza i regeneruje naskórek chroniąc go przed czynnikami zewnętrznymi. Efekt zregenerowanej, jędrnej i miękkiej skóry poczujesz natychmiast po zastosowaniu! 
Masło oliwkowe Barwy Harmonii nie zawiera parabenów oraz  składników pochodzenia zwierzęcego. Produkt został stworzony w oparciu o najdelikatniejsze składniki, dlatego polecany jest dla osób z bardzo suchą i wrażliwą skórą. 

Składniki aktywne: olejek z oliwek, naturalny olej ze słodkich migdałów, masło shea, witamina E
Skład  Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Olil, Caprylic/Capric Triglycerin, Glycerin, Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Ceteareth-20, PEG-100 Stearate, Tocopheryl Acetate, Sodium Polycrylate¸Allantoin¸Methylisothiazolinone, Caprylyl Glycol, Butylene Glycol, Olea Europaea Extract, Perfum, Geraniol, Butylphenyl Methylpropianal, Linalool, Citronnelol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, CI 19140, CI1598, CI 15985, CI 42090

Moja opinia Zapach ma taki sam genialny jak olejek z tym, że jeszcze bardziej skoncentrowany. Miód na moje komórki zapachowe w nosie, ale przede wszystkim na skórę. Masło jest naprawdę masłem – konsystencja i zwartość – wprost genialna, przy czym się bardzo dobrze rozsmarowuje i natychmiast wchłania. Jeszcze następnego dnia można wyczuć delikatny zapach na skórze… JJJ. Jedyną jego wadą jest cena – dość wysoka jak na taką pojemność.
Mimo to uważam, że to wspaniały produkt, następne moje opakowanie będzie różaneJ.

Moja ocena:  4,5 /5



Photos by Stand Up Fashion

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...