Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 marca 2015

manicure tytanowy




Jestem zwolenniczką naturalności. Z tego powodu i z powodów estetycznych nigdy nie zrobiłam sobie żeli. Nie podoba mi się ich sztuczność i mocno pogrubiona płytka paznokcia. Natomiast nie mogę im oddać tego, że są trwałe i wygodne. Też tak chciałam, to znaczy zależało mi na trwałości, ale przede wszystkim na naturalnym wyglądzie. Moje paznokcie nie są jakoś specjalnie kłopotliwe, raczej twarde, rzadko się łamią, ale niestety płytka jest tłusta i lakier na nich trzyma się maksymalnie dwa dni. Hybryda i monofaza trzyma się na moich paznokciach do dwóch tygodni, ale ja chciałam więcej! Lepszej trwałości i naturalnego wyglądu. I wreszcie się doczekałam. Niecały rok temu do Polski zawitała nowa metoda bardzo popularna za wielka wodą - Manicure Tytanowy, a Kasia z SalonCeti właśnie ukończyła szkolenie i namówiła mnie na to cudo.

Obawiałam się efektu sztucznych paznokci, ale o dziwo jak widać na zdjęciach, nie miałam czego. Na razie jestem zachwycona. Efekt jest bardzo naturalny, płytka minimalnie pogrubiona (podobnie jak w hybrydzie i monofazie), ale w założeniu jest to mniej inwazyjny zabieg i trwalszy. Mniej inwazyjny, bo proszek, w którym się zanurza paznokcie to starte na proszek minerały i nie używa się lamp do ich utwardzania. Po więcej informacji zapraszam na stronę dystrybutora w Polsce markę SNS. TUTAJ – jest też film jak się go wykonuje.

Zalety manicure tytanowego:

- naturalny wygląd, nie pogrubia płytki (patrz zdjęcie)
- ponad 300 kolorów do wyboru
- trwałość nawet 4 tygodnie
- łatwość i szybkość aplikacji – około 45 minut
- wzmacnia naturalną płytkę paznokcia
- można go malować dowolnym lakierem
- podobno świetnie się nadaje do robienia ombre


Wady:

- trochę obawiam się ściągania go, dam znać na Facebooku jak było i czy to duża wada.
- więcej wad nie zauważyłam, ale to dopiero 3 dzień:).


Na koniec bonusik od SalonCeti w Dąbrowie Górniczej. Do końca marca ten manicure możecie zrobić za 60 zł. 


W imieniu Kasi zapraszam serdecznie!

Dajcie znać koniecznie czy wypróbowałyście już tę nowinkę i jak się u Was sprawdza!


Do zobaczenia

Ewa








środa, 19 marca 2014

fioletowy ombre manicure


Manicure ombre wydaje się być bardzo trudny do wykonania.  Do niedawna też tak myślałam, a okazuje się, że jest to bardzo proste, jedyną jego wadą jest to, że trzeba poświęcić nieco więcej czasu na jego wykonanie i odrobinę dłużej poczekać na jego całkowite wyschnięcie. Są różne szkoły jego wykonania, ja pokażę Wam według mnie tę najprostszą.

Czego będziecie potrzebować:
  1. Top coat – jako baza i wykończenie
  2. Lakier bazowy – czyli kolor główny. Mój to ciemny fiolet z Golden Rose
  3. Lakier uzupełniający – czyli  drugi kolor do cieniowania – ja użyłam lakieru Opi w kolorze jasnofioletowym z wykończeniem perłowym.
  4. Małego szklanego naczynia 
  5. Małej gąbeczki – ja moją wycięłam z gąbki do mycia naczyń.



Pierwszy etap to dobrze przygotowane paznokcie, odtłuszczone i pomalowane top coat lub Waszą ulubioną bazą. Ja użyłam Top Coat firmy Rimmel.

 Następnie malujemy całą płytkę jedną warstwą naszego bazowego lakieru. Kolor jest oczywiście dowolny, ale dla początkujących lepiej będzie jeśli wybierzecie zbliżone do siebie odcienie.


Czekamy aż nasz lakier bazowy wyschnie, potem wylewamy odrobinę koloru uzupełniającego do naczynia i moczymy w nim naszą małą gąbeczkę ( możecie to też zrobić pacynką do cieni
  - ja akurat nie miałam). Przykładamy gąbeczkę do paznokcia zaczynając od końca i stopniowo idziemy do góry. Kończymy nasze stemplowanie w połowie lub 2/3 paznokcia. Czekamy aż wyschnie. Ja pomalowałam jeszcze dodatkowo kolorem uzupełniającym same końcówki paznokci.

Na koniec malujemy top coat-em.

Voilà. I jak się Wam podoba?

Do zobaczenia.

Ewa







Photos by Stand Up Fashion

poniedziałek, 27 stycznia 2014

once a week - beauty - ombre manicure


     Dzisiaj szybki i łatwy do wykonania manicure ombre. Ta wersja jest chyba najprostsza do wykonania. Połączenie czarnej emalii i dowolnego perłowego lakieru daje bardzo fajny efekt imprezowy. Co prawda nie przepadam za lakierami z wykończeniem perłowym, ale do tego efektu ombre nadają się świetnie.

Oto zestaw niezbędnych nam akcesoriów:

  1. Baza pod lakier lub Top Coat. Ja wykorzystałam odżywkę do paznokci Sally Hansen - ale był to wybór: z braku laku…. Nie należy do moich ulubionych i powiem szczerze, mam wrażenie, że skraca żywotność lakieru.
  2. Czarny lakier (może być matowy – będzie jeszcze ciekawszy efekt), mój to Oriflame  - Very Me, Nigt Fever (jestem z niego bardzo zadowolona).
  3. Kolorowy lakier z wykończeniem perłowym lub metalicznym. Moje to H&M, Golden Treasure i Lady Lack.
  4. Małe naczynko do wylania odrobiny lakieru.
  5. Mała gąbeczka – ja wycięłam z gąbki do mycia naczyń.
  6. Wysuszacz do lakieru – opcjonalnie. Mój to Sally Hansen, Shea Butter, Rapid Finish – pachnie bardzo intensywnie, faktycznie przyspiesza wysuszanie, zawiera w składzie masło Shea i pozostawia tłusty film na dłoniach i paznokciach – dlatego niestety nie nadaje się do szybkiego wyjścia z domu zaraz po aplikacji, trzeba trochę odczekać i umyć ręce.




Wykonanie jest naprawdę banalnie proste:

  1. Nałożyć bazę pod lakier.
  2. Pomalować paznokcie na czarno.
  3. Wylać odrobinę lakieru do naczynia i nałożyć go na gąbeczkę.
  4. Odbić pierwszą warstwę na kartce papieru, tak żeby na paznokciu nie było go za dużo.
  5. Przykładać delikatnie gąbkę z lakierem na paznokieć, zaczynając od jego końca.
  6. Pomalować paznokcie lakierem bezbarwnym typu Top Coat.


Wuala!!!! Gotowe!!! Nadają się na imprezę?

Do zobaczenia


Ewa









Photos by Stand Up Fashion

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...