Pokazywanie postów oznaczonych etykietą next. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą next. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 kwietnia 2015

paryski szyk z odrobiną nonszalancji






Jak bym mogła zabrać ze sobą do Paryża tylko jeden zestaw ubrań, to zdecydowanie byłaby to biała koszula, luźne spodnie, wygodne buty, coś na grzbiet i torebka, w której zmieści się coś więcej nić portfel i komórka. Co prawda Paryż na tych zdjęciach jest tylko w mojej głowie, a za mną widzicie wielki błękit, Bałtyk i piasek, ale taki zestaw pasował mi idealnie do tego słońca, do mojego nastroju i do okazji (Lany Poniedziałek).

Taki minimalistyczny look z odrobiną nonszalacji (podwinięte nogawki spodni i brooksy) bardzo mi pasuje do tego wykreowanego w magazynach paryskiego szyku. W rzeczywistości paryżanki ubierają się bardzo zwyczajnie. A im dalej od centrum, tym gorzej. Moda tak jak gastronomia w Paryżu rządzi się prawami miejsca. Za cenę kawy w Szóstej Dzielnicy można zjeść lunch w Dwunastej. Dobrze ubrane paryżanki spotkasz w Marais, ale w Barbes królują jedynie turbany i haremki. Chyba trochę Marais zostało w moim sercu i przywiozłam go ze sobą nad Bałtyk. W końcu żyje się tylko raz, nawet za cenę wywiania wszystkich komórek mózgowych.

Do zobaczenia


Ewa









spodnie, okulary - zara
brooksy - tkmaxx
marynarka - ralph lauren
zegarek - michael kors
bransoletka - pandora
torebka - no name

piątek, 20 lutego 2015

biały kołnierzyk i nerdy



Niektóre rzeczy mają po prostu w sobie to coś. Oczywiście nie wszyscy tak sądzą, a mogę śmiało powiedzieć że jeśli chodzi o okulary na mym nosie, to pewnie niewiele z Was myśli podobnie. Na czele z Mójcionem. On uważa, że wyglądam w nich jak Gucio, który chciał być kobietą i wieczorami daje się ponieść wyobraźni.

Te okulary moim zdaniem mają w sobie to coś. Po pierwsze lubię je niezmiernie, po drugie poziom zadowolenia z siebie wskakuje mi w nich o oczko w górę, a po trzecie to kwintesencja kujoństwa – dla mnie to egzotyczne zjawisko trochę z pogranicza science fiction, które zawsze chciałam poczuć, ale nigdy na tyle się nie starałam.

W połączeniu z bardzo formalnym wyglądem typu pani profesor wzbudza we mnie delikatne drżenie serca. Nic mi z opinii Mójciona, to już pewne, zostają ze mną na stałe.  Czasami na nosie – jak mi będzie smutno i źle. Drżenie serca jest dzisiaj prawie na wymarciu. Nie pozwolę mu umrzeć!

Do zobaczenia


Ewa








Miejsce zdjęć - hotel Qubus Kraków

koszula - next
bluzka - sh
spodnie, okulary - zara
szpilki - badura
torba - venezia
zegarek - michael kors
bransoletka - prezent
pierścionek - pandora


poniedziałek, 12 maja 2014

Kraków - stary przyjaciel


Weekendowy wypad z miasta do jeszcze większego miasta, czyli majówka w Krakowie wśród tłumów. Ulegliśmy namowom dzieciaków i wybraliśmy się  wtedy kiedy wszyscy też chcieli tak zrobić. Zazwyczaj unikamy takich sytuacji, ale tym razem obiecaliśmy wysłać sms pod pieczarą Smoka Wawelskiego i  zobaczyć jak zieje ogniem. Niestety smok odmówił posłuszeństwa zalany poprzedniej nocy obficie padającymi deszczami. Dzieci jakoś specjalnie się tym nie przejęły, Kraków zauroczył je na tyle, że z rozdziawionymi buziami łazili i chłonęli stare miasto. Wiktor był zauroczony Kościołem Św. Wojciecha, w którym był chrzczony – Julia kościołem Mariackim i legendą o dwóch wieżach. Nie mogli pojąć, dlaczego tu jest tyle kawiarni i restauracji, i ciągle pytali dlaczego nie możemy tu mieszkać? Są takie miasta, które mają pozytywną energię, tajemnicę i magię świtu i zmierzchu. Kraków ma zdecydowanie. O każdej porze można się zakochać bez pamięci, spotkać ciekawych ludzi, odkryć urokliwe zakątki i  zatęsknić jak za starym przyjacielem.

Księżniczka i Rycerz zakochali się bez pamięci, wiercą nam dziurę w brzuchu o to kiedy pojedziemy tam znowu. Kraków nie ucieknie – mówię – będzie tam na Was czekał, a jak tam pojedziemy znowu, to wyda się Wam trochę mniejszy, bardziej przytulny i jeszcze piękniejszy niż go zapamiętaliście. Bo w przeciwieństwie do ludzi niektóre miasta pięknieją starzejąc się.

Do zobaczenia

Ewa













Photos by Stand Up Fashion

Julia:
spódnica, buty - next
koszula - zara
bluzka - sh

Wiktor:
spodnie - sh
marynarka, koszulka - next
buty - zara

czwartek, 16 stycznia 2014

once a month - kids - little beige elf



      Tak sobie myślę, co by było warte moje życie, bez niespodziewanych upiększaczy. Tekstu w sieci nad, którym wzdycham - że taki prawdziwy, obiadu, który niespodziewanie nie ja zrobiłam, piątki przyniesionej w plecaku z uśmiechem. Powoli układam 2014 ze zwykłych rzeczy, które staram się jak mogę owijać ładną wstążeczką i położyć na honorowym miejscu, żeby wszyscy widzieli, że jestem szczęśliwa. Trzymam za rękę Księżniczkę i pozwalam się prowadzić w świat pełen ważnych drobiazgów, dziwnych pytań, uczuć wypełniających po brzegi drobne ciałko. 
Dzisiaj stawiam na półce z pięknymi chwilami tę oto historię:

-Mamo nie mogę się już doczekać kiedy pojedziemy do tego dentysty!!! Mamo jak myślisz,  czy pani będzie miała taką farbkę jak lubię?
- Jaką farbkę Julia?
- No nie pamiętasz, że będziemy odbijać rączkę na tej specjalnej ścianie?
- Aaa, no tak faktycznie pamiętam tę wielką ścianę z mnóstwem kolorowych rączek
- No, i ten kolor co bym chciała to jest taki specjalny..
- Tak? Dlaczego specjalny?
- Bo będzie mój!!!
- Masz rację będzie jedyny w swoim rodzaju, tak jak TyJ.

        Julia po wyjściu z gabinetu bogatsza o plombę w fioletowym kolorze i na niebiesko pomalowaną rączkę,  zadaje mi jeszcze jedno pytanie.
- Mamo, wiesz dlaczego nie mogłam się doczekać wizyty u dentysty?
- Dlaczego?
- Żebyś mi powiedziała, że jesteś ze mnie dumna!

Do zobaczenia


Ewa










Photos by Stand Up Fashion

Julia ma na sobie:
kurtka, kozaki - zara
czapka, komin - DIY
sweter - next
spodnie - h&m
torebka - sh/ bigastyl

sobota, 2 listopada 2013

dwa bieguny



     Publikując ostatniego posta, byłam z siebie taka dumna, że poszło mi to w zawrotnym tempie. Od zrobienia zdjęć do publikacji - jakieś 10 godzin, co jest w moim przypadku ewenementem na skalę co najmniej wielkiego zdziwienia. Dumna i blada myślałam sobie, że teraz nadrobię zagległości, o których wstyd mi nawet wspominać. Ale czas w ostanim tygodniu jakby przyśpieszył robiąc mi na złość, i zanim się nie obejrzałam minął prawie tydzień od mojej ostatniej aktywności na blogu i od tych śmiesznych postanowień. Oczywiście zaległości urosły, a czas jak to czas przeleciał mi przez palce. Prawdę mówiąc dzieje się to ciągle w moim życiu, w Waszy też?
    
     Tylko teraz jakby bardziej się zdziwiłam, że to już po 1 listopada. I że muszę ruszyć pełną parą z przygotowaniami do urodzin Julii (bal księżniczek się nam szykuje dla kilkunastu młodych dam, wygłodniałych długich sukienek z falbankami, cekinami i kryształkami ). 

    O zdjęciach z moim zapracowanym Mójcionem mogłam tylko pomarzyć. Julia odmówiła współpracy racząc nas zapaleniem krtani i nieprzespanymi nocami umilanymi złowrogim szczekaniem (kaszel przy zapaleniu krtani przypomina szczekanie psa). Zdesperowana przejrzałam zasoby twardego dysku, w poszukiwaniu czegoś niebardzo przykurzonego upływem czasu. I znalazłam te zdjęcia moich Dwóch Biegunów, zrobione późną wiosną tego roku. Lubię ich klimat. Pewnie ten kto nie zna moich dzieci osobiście, patrząc na te zdjęcia, powidziałby, że mają podobny temperament. Nic bardziej mylnego. Krańcowo różne charaktery, dwa bieguny.

    I pewnie dlatego tak dobrze się razem dogadują. 

Do zobaczenia 
Ewa





















Photos by Ewa Witczak

Julia ma na sobie:
sweter, sukienka - sh
buty - next
torebka - prezent od babci z Zakopanego:)

Wiktor ma na sobie:
kurtka - h&m
koszula - george
spodnie - zara
buty - timberland

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...