Pokazywanie postów oznaczonych etykietą monnari. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą monnari. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2014

pierścień mocy




Jeżeli to co widzicie na zdjęciach Wam się podoba, to znaczy chodzi mi głównie o okrycie wierzchnie (sic!), i już się zbieracie żeby zapytać gdzie i za ile, to muszę Was zmartwić. Ja typową szafiarką nie jestem chociaż szafę mam i owszem, to nie wiszą w niej nowości z sieciówek, nie stoję w kolejkach przed premierą,  kolekcji gdzie z najwyższą czcią z wypiekami na twarzy dziewczyny szepczą sobie nazwiska Margiela, McCartney, Dello Russo czy nawet ostatnio Wang (choć go bardzo lubię). Jednym słowem to co mam na sobie trudno będzie kupić.

Dlatego zamiast gotowego „kupicie tu… kosztowało tyle i tyle” opowiem Wam historię tych kilku rzeczy.

Nie wiem co Wam może spodobać się najbardziej z tych na mym grzbiecie szmatek, zgaduję jednak, że prawdopodobnie jest to ten wełniany oversizowy szary sweter. Też go bardzo lubię. Gdyby kiedyś ktoś z Was zechciał mnie odwiedzić w mojej szkole i trafił akurat na przerwę, to mógłby odnieść wrażenie, że ten oto szarak jest ubraniem roboczym dla nauczycielek. Tak tak, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że tak pomyślicie i jeszcze zapewne – ale fajna szkoła! Mam bowiem koleżankę, która dystrybuuje te oto szaraki. A popyt na nie przewyższa ten, na ziołowe środki uspokajające dla nauczycieli. Widocznie owcza wełna ma nieznane dotąd właściwości kojące zszarpane nerwy.
Ja też uległam. Mam swojego szaraka i nie zawaham się go użyć w celu pokonania zimy i tym powyższym też.

Lniane spodenki kupiłam, a raczej wymieniłam w Monnari. Oczywiście był to zakup nieplanowany (jak prawie wszystkie w mojej szafie). Pojechałam tam tylko dlatego, że dostałam smsa, że moja reklamacja torebki została pozytywnie rozpatrzona. Świetnie! Pomyślałam ucieszona nieplanowanym spędzeniem czasu na zakupach "przy okazji….". Wymienić torebki na nową nie mogłam bo takich już nie było, więc zamiast czarnej „Tote” wyszłam z czarnymi totalnie przecenionymi spodenkami z czystego grubego lnu. Grunt to rotacja w szafieJ.

Botki w cudownym odcieniu szarej zamszowej skóry przyjechały ze mną z Rzymu. Drugi sezon już cieszą moje oczy, niestety trochę mniej stopy, bo jak to zazwyczaj bywa z pięknem, noszenie go bywa bolesne. Znoszę go jednak dzielnie widząc zachwyt w oczach koleżanekJ.

Kolej na czarny płaszcz, ale nie będę się nad nim rozwodzić, bo już występował na blogu poczytajcie o nim TUTAJ.

Ale dla mnie bohaterem tej „stylizacji” jest  „Pierścień Mocy” – jak nazywa go Joanna. Bohaterem jest z dwóch powodów. Pierwszy, który widać gołym okiem – jest po prostu piękny, a na dodatek posiada tę rzadką cechę, która powoduje, że to co masz na sobie nie ważne jak to jest szare i nijakie staje się nagle czymś wyszukanym , ba nawet pożądanym!!!!

Drugi powód - niewidoczny gołym okiem kryje w sobie ckliwą historię. Pewnie zauważyliście, że początek roku szkolnego był dla mnie ciężkim okresem. Poziom endorfin we wpisach był niebezpiecznie niski jeśli nie poniżej stanu krytycznego. Właśnie wtedy przywędrowała do mnie ta cudowna bombeczka zrobiona przez zdolne ręce Joanny z Herstory Design. Nie był to bynajmniej zbieg okoliczności tylko zamierzone (i trafione w sedno) działanie celujące w zbierające się nad moją głową chmury burzowe. Pocisk trafił i chmury się rozwiały, chociaż trzeba było czasu, żeby słońce się przedarło. Niemniej Joanno jesteś wielka i dziękuję Ci z całego serca za pamięć i „Pierścień Mocy”. Niech Moc będzie i z Tobą!!!! Tak więc na sam koniec dobra nowina. Przynajmniej jedna rzecz z tych co mam na sobie jest dostępna  dla wszystkich. Można go kupić TUTAJ.

Na tym się kończy ta historia pozlepianych wydarzeń. Tworzy tę oto szaro – czarną całość z akcentem świątecznym .

Niech moc będzie też z Wami!!!!

Do zobaczenia


Ewa









Photos by Stand Up Fashion

płaszcz - DIY
spodnie - monnari
buty - butik w Rzymie
torebka  - venezia
pierścionek - herstory design
bransoletka - by dziubeka
zegarek - certina

piątek, 27 kwietnia 2012

Fashion Philosophy Fashion Week Poland - relacja z pokazu


Pierwszy raz usiadłam przy wybiegu, by móc z bliska poprzyglądać się końcowemu dziełu projektanta mody. Wciągnęło mnie totalnie. Mogłabym nie wstawać i przyrosnąć do siedzenia sycąc zmysły. Nie jestem wielką znawczynią mody, krytykiem, czy dziennikarką modową. To blog osobisty. Moje przemyślenia i zapamiętane w głowie piękne obrazki. Pokażę Wam to co widziałam oczami zwykłej kobiety, mającej dużą potrzebę obcowania, przynajmniej od czasu do czasu, z pięknem w oryginalnej formie.



   
   Ostatni dzień na wybiegu Fashion Week Poland rozpoczęła Ewelina Klimczak - studentka Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi (projektowanie ubioru) i Katedry Mody na Warszawskiej ASP. Brała udział w licznych finałach konkursów dla projektantów (m.in. nagroda specjalna na Re-act fashion show). Podczas pokazu śpiewała Klaudia Szafrańska utwór Lykke Li "I fallow rivers", a potem SBTRKT "Wildfire" i to mnie zachwyciło. Zestawienie minimalistycznej kolekcji Eweliny i to wykonanie Klaudii, rewelacja!!! Ekstaza z połączenia mody z muzyką.



   A co do projektów, to lubię minimalizm, ale kolekcja Eweliny była dla mnie za bardzo geometryczna, za mało opływowa. Nadaje się idealnie dla kobiet o nieskazitelnej urodzie i kształtach, bo świetnie wydobywa ich piękno. Ja z tej kolekcji wybrałabym dla siebie swetry oversize i przylegające cygaretki, najchętniej te metaliczne.






 photo by P. Stoppa

Photo by P. Stoppa

   Na kolejny pokaz, czyli projekty Łucji Wojtali warto było czekać. Dzianina zawsze była mi bliska, a Łucja opanowała do perfekcji sztukę tworzenia z niej użytkowych, pięknych ubrań. Każda kobieta znajdzie tu coś dla siebie. Burza kolorów, wygoda noszenia, kobiecość i trochę nonszalancji. Wszystko razem idealnie połączone. Bardzo, bardzo w moim guście.











photos by Stand Up Fashion

photo by P. Stoppa

photo by Stand Up Fashion

  
   I na koniec mojego pobytu na Fashion Week pokaz Anny Pitchouguina. Podobnie jak u Eweliny, kilkoma elementami się zauroczyłam. Ale większość projektów nie wzbudziła u mnie zachwytu. Kolory za którymi nie przepadam i połączenia materiałów trudne do noszenia. Dziecięca niechlujność w projektach spowodowała, że nie wiadomo do kogo ta kolekcja jest skierowana. Materiały i kolory zdecydowanie dla dojrzałych kobiet, a forma dla nastolatek.


      

      

 photos by Stand Up Fashion

   Bardzo chciałabym jeszcze Wam pokazać kilka projektów, których nie widziałam na własne oczy (bardzo żałuję), a te kolekcje z pewnością dają się nosić, są piękne, przemyślane, spójne i bardzo chętnie widziałabym je we własnej szafie. Paulina Plizga, MMC, Piotr Drzał.


      

     

projekty Paulina Plizga, photos by P. Stoppa




         

       

projekty MMC Studio, photos by P. Stoppa








 

projekty Piotr Drzał, photos by P. Stoppa

   A przy okazji, Łucja Wojtala pracuje dla Big Stara, MMC tworzą dla Monnari i Tatuum, Piotr Drzał dla Reserved.


No i na sam koniec przypominam Wam o konkursie KLIK, gdzie do wygrania jest ten stojak na biżuterię. 



Do zobaczenia niedługo :):):)




Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...