Część mojej
duszy zawsze będzie śpiewać na widok szerokich płaszczy z przykrótkimi
rękawami, rozkloszowanych spódnic, podniesionych misternych koków, kocich
kresek na powiekach i wyzywających czerwonych ust.
To moja wersja
stylu retro. Najbardziej lubię torebkę z krokodylej skóry upolowaną w lumpeksie. Miałam wtedy świetny torebkowy dzień. Same
cuda wpadały w moje ręce, a ja jak dziecko w sklepie z zabawkami kompulsywnie
wkładałam do koszyka coraz to nowe okazy. Nie robi to dobrze oczywiście nikomu,
szczególnie cierpi na tym moja rodzina, kiedy to po kryjomu wynoszę ze wspólnej
przedpokojowej szafy na odzież wierzchnią, ich rzeczy, żeby zrobić miejsce na
te moje torebkowe znaleziska.
Jestem uzależniona – czas to przyznać. Bo prawda
jest taka, że w moim bagażniku w samochodzie podróżuje więcej torebek niż przez
całe życie miała większość moich koleżanek. Usprawiedliwia mnie jedynie to, że
gustuję w takich z duszą. Gładzę starą skórę i przed oczami staje mi kawiarnia
z epoki, za szybą kobieta, która podnosi do ust filiżankę z białej porcelany,
dłonią w rękawiczce odgarnia kosmyk z czoła, który tylko pozornie wymknął się z
wysokiego koka. Czuję całą sobą ten klimat z przełomu wieków, tę niespieszność
i kokieterię. Kiedyś kobietom było łatwiej, bo moda krępowała tylko ich ciała,
dzisiaj krępuje ich dusze.
Do zobaczenia.
Ewa
Photos by Stand Up Fashion
peleryna - sh/biga styl
kaszmirowy golf - prezent od sister
spodnie - zara
rękawiczki - wittchen
szpilki - gino rossi
torebka - escort/sh
bransoletki - by dziubeka
zegarek - michael kors





























