piątek, 8 marca 2013

akcja plaża


Wiosenne porządki czas zacząć! Czyli o tym jakie kobieta ma wsparcie w walce z niechcianymi centymetrami i kilogramami.

Nie wiem jak Wy, ale mnie czasami postęp technologiczny przyprawia o zawrót głowy i to w każdej dziedzinie. Jeszcze nadążam, ale niejednokrotnie  moje dzieci radzą sobie o wiele lepiej ode mnie (4 i 8 latJJJ). Jakby urodziły się już z dodatkowym genem pt.: "posługiwanie się nowoczesnymi technologiami". W dziedzinie medycyny estetycznej ten rozwój jest jeszcze bardziej galopujący, ale w tym wypadku cieszy mnie to niezmiernie. Czasami wprawia mnie w zdumienie, że pomimo mojego kierunkowego wykształcenia (Fizjoterapia) są  zabiegi, które kilkanaście lat temu były wymysłem z obszaru Science Fiction. Teraz to już rzeczywistość i na dodatek dostępna w Polsce. Ale do rzeczy.

Jestem raczej typem zabieganej kobiety. Od czasu do czasu zdarzy mi się nawet kilka kilometrów w tygodniu w ramach nordic walking. Pracę mam raczej mało siedzącąJJJ, ale i tak mój ”kompleks nożny”, jak ja go nazywam, daje mi bardzo popalić. Dlatego postanowiłam pomóc moim odnóżom, przy pomocy nowych technologii zaprezentować się w dobrej formie z początkiem lata.







Trafiłam do Dentim Clinic w Katowicach, gdzie pokazali mi te nowe technologie i dobrali do moich indywidualnych potrzeb. Okazało się, że indywidualne potrzeby moich nóg są bardzo wymagające. Ujędrnienie i napięcie skóry oraz walka (mam nadzieję wygrana) z cellulitem. Dodatkowo likwidacja tkanki tłuszczowej nad kolanami. To niestety takie miejsce, z którym zazwyczaj trudno coś zrobić nawet przy intensywnym treningu biegowym, czy stacjonarnym. Przesympatyczna Pani Ania przepisała mi więc zabiegi Kriolipolizy (celem zlikwidowania tych niechcianych centymetrów nad kolanami) oraz Ultradźwięki (w celu polepszenia napięcia skóry i zlikwidowania cellulitu na udach).






Kriolipoliza jest stosunkowo od niedawna w Polsce i brzmi bardzo naukowo, ale działanie jest proste. Głowica zasysa skórę wraz tkanką tłuszczową i obniża w niej temperaturę do -10 stopni Celsjusza, co powoduje obumieranie komórek tłuszczowych, które potem organizm w przeciągu miesiąca naturalnie wydala z organizmu. Dlatego na efekty trzeba poczekać 4 tygodnie. Zabieg wykonuje się w serii 4-6, wtedy efekt jest najlepszy.






Tak wygląda moja noga po zabiegu (zaczerwienienie mija po godzinie)

Ultradźwięki, a fachowo Lipoliza Ultradźwiękowa, o odpowiednio dobranej częstotliwości i mocy wywołuje zjawisko kawitacji w tkankach, powodując uszkodzenie błony komórkowej komórek tłuszczowych i wydostanie się zgromadzonego w nich tłuszczu. Metoda jest skuteczna u osób z otyłością miejscową redukując tkankę tłuszczową w miejscach, z których trudno się jej pozbyć klasycznymi metodami. Ultradźwięki poprzez efekt termiczny działają znieczulająco i odprężają mięśnie. Poprawiają również sprężystość tkanek zewnętrznych skóry. Konieczna jest seria zabiegów - 6-10 to standard.




To tyle celem przybliżenia Wam zabiegów, a teraz słów kilka o moich wrażeniach. Na początku standardowo jesteśmy mierzone i fotografowane (na życzenieJJJ), żeby można było ocenić efekty terapii. Na jeden zabieg trzeba sobie zarezerwować około godziny,  która to  jest zdecydowanie bardzo miło spędzona w przypadku Ultradźwięków  i trochę mniej w przypadku Kriolipolizy. Ten zabieg nie należy do najprzyjemniejszych. Głowica z dużą siłą zasysa skórę i tkankę tłuszczową, ale po kilku chwilach przyzwyczaiłam się do tego (czego nie jest w stanie znieść kobieta dla poprawienia efektu na plażyJJJ). Warunkiem koniecznym jest to, aby po zabiegu przez okres 4 tygodni pić bardzo dużo wody, co najmniej 2 litry dziennie. Ponieważ komórki tłuszczowe są usuwane z naszego organizmu naturalnie, najpierw przez wątrobę, potem przez nerki, to zdecydowanie trzeba im w tym pomóc.

Przed zabiegiem z Lipolizy Ultradźwiękowej Pani Ania zrobiła mi piling, tak żeby substancje czynne zawarte w magicznej fiolce  miały łatwiejszy dostęp do  tkanki podskórnej. Masaż głowicą jest bardzo przyjemny, odczuwamy tylko bardzo delikatne ciepło i dziwny dźwięk w uszach (mnie to nie przeszkadzało). Masaż jednego uda to 20 minut. Czyli 40 minut relaksu z ulubioną książką, muzyką lub po prostu na ploteczkach z Panią Anią.

  Jestem już po jednym zabiegu Kriolipolizy i dwóch Ultradźwiękach, efekt wizualny – na razie bardzo mało zauważalny, ale za to są wyniki na centymetrze - nad kolanem lewym minus 2 cm, nad prawym minus 1,5cmJJJ .

   Na efekty końcowe muszę poczekać do końca wiosny, czyli 6 zabiegów Kriolipolizy i 10 Ultradźwięków. Opowiem Wam wszystko ze szczegółami.

Do zobaczeniaJJJ.



wtorek, 5 marca 2013

black & white stripes


Paski są wszędzie. Na wystawach sklepowych można dostać oczopląsu od przeróżnej maści pasków i paseczków. Królują głównie te pionowe i monochromatyczne. Im bliżej wiosny ten trend będzie się nasilał. Opanowały wybiegi już w zeszłym roku, pokazując nam dobitnie, że na wiosnę i lato 2013 to będzie jeden z bardziej wyrazistych trendów.

Niestety paski są bardzo zdradliwe. Bardziej zrobimy sobie nimi krzywdę, niż pomożemy naszej sylwetce.

Może macie ochotę na szerokie, pionowe czarne paski na obcisłych spodniach? Można je teraz kupić w prawie każdej sieciówce. Ale jeśli nie masz idealnie zgrabnych i szczupłych nóg to raczej odradzam. Tam gdzie masz niechciane krągłości będziesz je miała nadal, ba… będą się pięknie jeszcze bardziej zaokrąglały… zamiast pięknych pionowych linii – dostaniemy niechcianą sinusoidę.

Poziome paski są jeszcze bardzie wymagające. Kochają tylko rozmiar 34-36. Gardzą przeciętną Polką w rozmiarze 38-40. Im szersze tym są bardziej ryzykowne. Na polskich ulicach rzadko można je spotkać, bo naprawdę trudno się je nosi. Lubią dominować i w ogólnym rozrachunku, poza nimi zazwyczaj nie zauważysz nic innego w stylizacji. Tylko one.



Ja wybrałam najłatwiejszą wersję noszenia pasków, czyli koszulę w pionowe, średnio grube czarne paski. Taka koszula krzywdy nie zrobi, chyba, że jesteś posiadaczką sporego biustu. Mieszanka wybuchowa gwarantowana, na pewno zostaniesz zauważona:):):).

Na koszulę założyłam mój nowy nabytek w kolorze modnej tej wiosny zgniłej zieleni. Podoba mi się to zestawienie. Intensywna monochromatyczność przygaszona trochę zgniłą zielenią. Na pasek od płaszcza nałożyłam bardzo starą skórzaną saszetkę – dzięki temu razem z tym czapko-toczkiem tworzą minimalistyczną całość. Czarne satynowe rurki i srebrne szpilki powodują, że jest trochę bardziej lekko. Mam nadzieję, że Wam się podoba.








   














Photos by Stand Up Fashion

płaszcz - zara
spodnie,czapka - h&m
szpilki - new look
koszula - marks&spenser/sh
okulary - reserved
saszetka - vintage
pierścionek z perłą - lukato 

    No i na koniec długo oczekiwane ogłoszenie wyników w konkursie organizowanym wraz z E-lady.

     Drodzy moi mili, poważnie się zastanawiam czy sobie nie odpuszczę organizowanie konkursów. Nie potrafię za bardzo podejmować szybko decyzji, a w szczególności w sytuacji wyboru ze zbyt dużego liczby propozycji. A w przypadku tego konkursu było naprawdę w czym wybierać. Wśród wszystkich zgłoszonych przez Was odpowiedzi na wygraną zasługiwałby wpisy poniższych osób:

becia114@interia.pl
sylviaaa100@interia.pl
kaja350@vp.pl
agus.18@ op.pl
braggaxyz@gmail.com
nina22k@wp.pl
rraaveenn@gmail.com
marlenabukowska94@gmail.com
keira@interia.pl
danmiko@wp.pl
asiek1989-16@tlen.pl
56manka@gmail.com
katarzyna.kisiel.kk@gmail.com
angelikasoczalska3@wp.pl
magda13571@wp.pl
agmolek@gmail.com
zielonykermit@wp.pl

     Niestety mam tylko trzy kupony, więc po wielu rozterkach zwycięzcami konkursu ogłaszam:

zielonykermit@wp.pl
angelikasoczalska3@wp.pl
katarzyna.kisiel.kk@gmail.com

     Bardzo Wam dziękuję za udział w konkursie. Przepraszam za rozczarowanie tych wszystkich, którzy byli tak blisko i którym tym razem się nie udało wygrać. Zapraszam do kolejnych konkursów organizowanych na moim blogu.

     A wszystkim Wam bez wyjątku życzę ekscytującego i udanego dnia 8 marca.

Do zobaczenia:):):)


sobota, 2 marca 2013

z wizytą u... czteroosobowej rodzinki



Dzisiaj z przyjemnością chciałam Wam przedstawić pierwszy z cyklu post „z wizytą u…”Jakiś czas temu zakiełkował mi w głowie pomysł, do którego zabierałam się od kilku miesięcy. A że do realizacji mojego pomysłu potrzeba zaangażowania, chęci i czasu nie tylko mojego, ale też osób, które będą chciały się z Wami podzielić tym jak mieszkają – zadanie staje się dość karkołomne. W tym jednak wypadku, wszystko przebiegło jak po maśle, bo i trafiłam do domu jak spod igły. Wymarzony domek dla dwojga z dwójką dzieci. Rozmiar w sam raz, przemyślany i bardzo funkcjonalny. Dzisiaj przedstawię Wam wizytówkę domu - salon z kuchnią i małą jadalnią, a wszystko przedzielone pięknym dwustronnym kominkiem.

7 lat temu kupili piękną działkę na obrzeżach dużego miasta. Projekt domu powstał w kilka miesięcy od postaw. Wiedzieli czego chcą i jak ma wyglądać dom. Na bieżąco wprowadzali zmiany, elastycznie dopasowywali się do komentarzy sprzedawców i wykonawców: „tego się nie da”, „na indywidualne zamówienie”, „niedostępne w Polsce” i ciągłego przesuwania terminów. Ten kto budował dom od podstaw na pewno wie o co chodzi. Przed budową domu wszystko wydaje się proste. Po budowie jesteś bogatszy o doświadczenie. Masz wreszcie własny dach nad głową, bez sąsiadów, ale w kieszeni kilkaset tysięcy mniej(albo i więcej). Zazwyczaj zapytany o wrażenia po zakończeniu budowy odpowiadasz: Nigdy więcej!!!! Historia tego domu nie jest długa. Przyznam się Wam, że byłam świadkiem jak rosną jego ściany, powstaje dach nad głową czwórki bliskich mi osób i w jakimś stopniu, mnie również, ten śliczny domek jest bliski. Pewnie dlatego, że mamy bardzo podobne gusty, a zamiłowanie właścicielki Ani do porządku powoduje, że dom zawsze wygląda pięknie. Po odwiedzinach w tym domu zawsze wracam do swojego mieszkania z silną motywacją dorównania mojemu porządkowemu guru.






    Tak więc 5 lat temu, nasza tytułowa rodzinka wprowadziła się do swojego gniazdka. Salon i kuchnia zostały zaaranżowane jako pierwsze w kolejności. Mimo że minęło już 5 lat, to śmiało mogę powiedzieć, że Ania tak to sobie wymyśliła, że nie ma tu czego poprawiać. Jest wygodnie, funkcjonalnie i pięknie. Kuchnia z wyspą, przy której można usiąść na szybkie śniadanie lub kawę, świetnie spełnia swoje zadanie. Blat z czarnego graniu z małymi złotymi drobinami, wygląda pięknie zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem kiedy punktowe światło roziskrza czarny granit. Białe fronty z laminatem na wysoki połysk dodają kuchni lekkości i nowoczesności. Meble na kuchennej wyspie i ramka wokół białych frontów wraz z drzwiami do spiżarni zostały fornirowane palisandrem. Dzięki temu kuchnia nie jest tak sterylnie nowoczesna. Można nawet powiedzieć, że jest przytulna. Zaraz obok kuchni, w jasnej wnęce Ania postawiła stół. Z tego miejsca widać zarówno to co się dzieje w kuchni, jak i w salonie. Goście mają dodatkowe dwa bonusy, piękny widok na kawałek ogrodu i kominek. Ściana kominkowa umownie dzieli całą przestrzeń parteru, a domownicy mogą korzystać z uroków kominka zarówno siedząc w salonie jak i z kuchni i jadalni – to rozwiązanie jest naprawdę godne uwagi i warte zainwestowanych (niestety niemałych) pieniędzy.

Szary kolor ścian w salonie wygląda elegancko i łączy się w gustowną całość z pudrowym różem i kremem. Meble robione na zamówienie z frontami z czarnego lustrzanego szkła wyglądają nowocześnie, ale nie ciężko, dzięki powieszeniu ich ścianie. Ania zrezygnowała z firan w salonie -popieram ją w tej decyzji. Widok na ogród i roztaczające się łąki jest tak piękny, że zbrodnią byłoby go zasłaniać.

Zapraszam Was do nowoczesnej oazy spokoju czteroosobowej rodzinki. Miłego zwiedzania kochani:):):). A nie mam wątpliwości, że zwiedzanie będzie intersujące i inspirujące, bo nie może być inaczej myszkując po domu osoby, która profesjonalnie zajmuje się projektowaniem wnętrz w Design4YOU.

Napiszcie proszę, czy cykl ”z wizytą u…” przypadł Wam do gustu. Jestem ciekawa Waszych opinii.

PS. Przypominam Wam o konkursie organizowanym wraz z E-lady, gdzie do wygrania są trzy bony o wartości 100 zł każdy. Post z konkursem TUTAJ. Zapraszam serdecznie.

Do zobaczenia:):):).

























W sztucznym świetle... 





Photos by Stand Up Fashion
cześć zdjęć robiona obiektywem typu rybie oko, stąd to zakrzywienie przestrzeni:)

meble kuchenne - Studio Pasja Katowice
sofa, menle w salonie, stół - TC Meble Dobrodzień
farby- silveno


Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...