Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

pufy kamienie




Odkąd pamiętam (a przede wszystkim odkąd pamięta Mójcion – bo jego to boli najbardziej) zwoziłam z różnych stron świata kamienie.  Niektórzy przywożą sobie pamiątki z wakacji w postaci pięknej urody przedmiotów, ja natomiast zwożę nikomu niepotrzebne, wątpliwej urody kamienie.  Tak dla jasności, nie jestem typem zbieracza, ani kolekcjonera.  Nawet tych kamieni nie eksponuję za bardzo.  Tak jakoś mam, że nie mogę się powstrzymać na widok pięknego, białego otoczaka z szarymi żyłkami niczym cienka pajęcza sieć. Albo takiego podobnego do przerośniętego popcornu z dziurkami jak w serze.

Moje kamienie latały już w samolocie i podróżowały pociągiem, nawet  promem i wodolotem im się zdarzało. Zapytacie pewnie gdzie ja te kamienie… trzymam.  No więc to jest największa moja bolączka, bo chciałabym dać im przestrzeń i pokazać ich piękno i minimalizm. Fantastycznie czułyby się w lofcie, pewnie jeszcze lepiej w pięknym ogrodzie w stylu japońskim.  Ale, że warunki mieszkaniowe mam jakie mam, to przestrzeń znajdują głównie na balkonie wchodząc w ścisłą symbiozę z roślinami i mchem. Czasami zawędrują do sypialni lub łazienki. Najczęściej w postaci dekoracji samej w sobie, czasami jako prosty użytkowy przedmiot np.: podstawka pod świecę, czy mydelniczka.

Dlatego zapewne Was nie zdziwi, że zakochałam się w TYCH kamieniach od pierwszego wejrzenia.  Takich dużych jeszcze nie miałam – (wielkość ma znaczenieJJJ). A takich wygodnych to nie ma chyba nikt. Ich niewątpliwą zaletą oprócz wielkich walorów estetycznych, jest to że są zrobione z wełny, są bezszwowe i jedyne w swoim rodzaju. Tak jak w naturze – dwóch jednakowych kamieni ze świecą szukać. Te moje zrobiła koleżanka po fachu – niemiłosiernie uzdolniona Irena Biskup. Specjalistka z dziedziny filcowania i jak sami widzicie potrafi filcować nawet kamienie. Piękne prawda?

Ja oczami wyobraźnie od razu wyobraziłam je sobie w wysokim lofcie, z oknami na całą ścianę, z podłogą z polerowanego betonu, odkrytymi kablami na ścianach… ach rozmarzyłam się. Na razie zagrzały miejsce w moim salonie i dobrze im.  Dzieci mają frajdę -  wojna na kamienie nabrała nowego znaczeniaJ.

Nie będę pytała czy Wam się podobają (jak mogą się nie podobać?), zapytam czy podobają się Wam w tym zestawieniu?

Jak Mójcion zobaczył ile można napisać o kamieniach… to powiedział, że teraz to już pewne, że „normalna” nie jestemJ.  Niech gada…, a kamienie i tak będzie woził…JJJ.

Do zobaczenia

Ewa








Photos by Stand Up Fashion

pufy kamienie - pawie oczko
stoliki - komis meblowy
dywan - ikea

wtorek, 1 kwietnia 2014

wiosenne, wielkanocne dekoracje




Nie pamiętam kiedy tak bardzo cieszyłam się z wiosny. Naprawdę wypatruję nawet tych najmniejszych jej oznak i przynoszę do domu.  Dzieci pytają po co te gałęzie mamo? Będziemy coś budować? Mójcion  pod nosem coś tam mruczy, że znowu znoszę do domu jakieś chaszcze. Tak już mam na wiosnę, razem z nią budzi się we mnie energia, którą najbardziej lubię pożytkować na zmiany w domu, choćby te najdrobniejsze.

W tym roku moje dekoracje wielkanocne mają trochę inny klimat niż w ubiegłych latach. Odchodzę od pasteli i kolorowego zawrotu głowy i idę w kierunku… sama nie wiem w jakim, oceńcie sami. Po trosze dlatego, że bardzo tęsknię za poważnymi zmianami w naszym mieszkaniu,  takimi w kierunku industrialnego minimalizmu z nutką szaleństwa i ale z przewagą bieli.  Zmieniam to co mogę zmienić, na resztę czekam z radosnym podnieceniem, że może już niedługo? 

W te moje industrialne klimaty idealnie wpasowała się metalowa komódka od Bellemaison i ta cudowna biała patera z wazonem szkliwiona od wewnątrz starym złotem. Wyglądałaby wspaniale w tym moim wymarzonym minimalistycznym wnętrzu. Na razie jednak musi się zadowolić bliskim sąsiedztwem „Danae” Gustawa Klimta, a patera wiekowym stolikiem w stylu art deco.  Jestem bardzo ciekawa Waszych wiosenno-świątecznych zmian, nie tylko w domach. Jakieś postanowienia wiosenne? Ja wciąż walczę z moją przemianą materii… powoli coś się rusza.

Do zobaczenia

Ewa
















Photos by Stand Up Fashion

metalowa komoda,patera, wazon - bellemaison
lisosław i baron - grafiki - projekt cacko

wtorek, 4 marca 2014

mieszkanie w stylu industrialnym





        
Minimalizm we wnętrzu wymaga od ich właścicieli niespotykanego reżimu i 100 % procentowej pewność co do wyboru mebli i dodatków. Nie ma tu miejsca na przypadkowe rzeczy, na zbędne bibeloty. Rzeczy praktyczne stają się dekoracjami, meble stają się dziełami sztuki. Wszechobecna biel jest bardzo wymagająca, każda zbędna rzecz czy mebel  wprowadza chaos, zaburza naturalnie płynącą energię w tym mieszkaniu. 

          Pewnie się już domyśleliście, że to nie jest polskie mieszkanie. Polacy bardzo rzadko skłaniają się ku tak oszczędnemu wyposażeniu i jeszcze mało kogo u nas stać na klasyki designu. To mieszkanie Thomasa i Liny i znajduje się w Kopenhadze.  Pracują razem w modzie i wzornictwie – wcale mnie to nie zdziwiło – dusze artystyczne. Jak bym miała zgadywać, to postawiłabym właśnie na Danię lub Szwecję. Tylko Skandynawowie potrafią tak dobrze odzwierciedlić stan swojego umysłu we wnętrzach. Chciałabym mieć tak czystą głowę jak ta para. Wszystko poukładane tam gdzie trzeba, bez emocjonalnych upadków. Czyste jasne myśli, przejrzystość zachowania. Idealnie.

Rozpływam się nad tym wnętrzem, bo to jest piękny obrazek i dobrze urządzone wnętrze, ale nie utożsamiam  się z nim. Ja nie jestem tak poukładana jak oni. Mam w głowie wielki bajzel, wybuchy uniesień, upadki, czasami z wysoka. Raczej kolorowo z przewagą bieli – przejściowe wyklarowanie. I takie jest moje mieszkanie, choć nie wiem czy zabrałabym z niego do nowego lokum cokolwiek.  A Thomas i Lina jak sami powiedzieli – utożsamiają się z nim, nic nie jest w nim przypadkowe, każdą rzecz zabrali by ze sobą do nowego domu.

      Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii o tym mieszkaniu, i jakie by były Wasze idealne cztery kąty.

Do zobaczenia

Ewa









Photos by Peter Kragballe via Rumhemma.se

krzesła i stół – thonet
wieszak z kolorowymi kulkami – eames


wtorek, 3 grudnia 2013

salonowe rewolucje




Może rewolucja to nie jest, ale ja odczułam zdecydowaną poprawę funkcjonalności  i ogromną poprawę samopoczucia po tych salonowych zmianach. Kto pamięta wcześniejszy wygląd mojego salonu (tutaj) to wie, że było w nim raczej chłodno.  Minął mi już ten okres sterylnej czystości i teraz skłaniam się ku mieszance stylów, bardziej klimatycznym wnętrzu z niebanalnymi meblami.

Problem mój – raczej banalny – czyli brak funduszy na meble, malowanie i dekoracje – zmusił mnie do kombinowania. Pierwszą rzeczą, jaką wykombinowałam było rozczłonkowanie znienawidzonej już rogówki (wcześniej wyglądała tak) na dwie odrębne części . Powstała  „nowa” dwuosobowa kanapa, która zachowała funkcję rozkładania  oraz dodatkowo jednoosobowa leżanka ze schowkiem w środku.

Białe stoliki znalazłam w Interkomisie (uwielbiam ten sklep!!!!) i wyglądały tak jak by służyły za grzędę dla kur. Nie zraziłam się wizją tego naturalistycznego  anturażu,  a cena przekonała mnie już całkowicie. Chociaż Mójcion był odmiennego zdania twierdząc, że to najdroższa grzęda na świecie.  Ja twierdzę, że to bardzo ładne stoliki, choć wymagały kilku godzin pracy.

Stolik śniadaniowy w stylu art deco, niemieckie toczone krzesło i fotel  rodem z PRL-u nie kosztowały mnie wcale.  Znalazłam je na Tablicy.pl w zakładce oddam za darmo:):):).  Takie znaleziska lubię bardzo. Fotel będzie miał nową tapicerkę, a krzesło nowy kolor (chyba czerwony).

Brakuje mi tu jeszcze kilku rzeczy. Dywanu – w biało czarne wzory, lampy nad stołem i jeszcze kilku drobiazgów. Planuję też kupić stary drewniany stół i krzesła z odzysku. Jeszcze nie jest tak jak bym chciała (biorąc pod uwagę zmiany bezkosztowe), ale zmierzam w dobrym kierunku.

A co Wy myślicie o tej salonowej rewolucji?

Do zobaczenia…

Ewa















Photos by Stand Up Fashion

sobota, 2 marca 2013

z wizytą u... czteroosobowej rodzinki



Dzisiaj z przyjemnością chciałam Wam przedstawić pierwszy z cyklu post „z wizytą u…”Jakiś czas temu zakiełkował mi w głowie pomysł, do którego zabierałam się od kilku miesięcy. A że do realizacji mojego pomysłu potrzeba zaangażowania, chęci i czasu nie tylko mojego, ale też osób, które będą chciały się z Wami podzielić tym jak mieszkają – zadanie staje się dość karkołomne. W tym jednak wypadku, wszystko przebiegło jak po maśle, bo i trafiłam do domu jak spod igły. Wymarzony domek dla dwojga z dwójką dzieci. Rozmiar w sam raz, przemyślany i bardzo funkcjonalny. Dzisiaj przedstawię Wam wizytówkę domu - salon z kuchnią i małą jadalnią, a wszystko przedzielone pięknym dwustronnym kominkiem.

7 lat temu kupili piękną działkę na obrzeżach dużego miasta. Projekt domu powstał w kilka miesięcy od postaw. Wiedzieli czego chcą i jak ma wyglądać dom. Na bieżąco wprowadzali zmiany, elastycznie dopasowywali się do komentarzy sprzedawców i wykonawców: „tego się nie da”, „na indywidualne zamówienie”, „niedostępne w Polsce” i ciągłego przesuwania terminów. Ten kto budował dom od podstaw na pewno wie o co chodzi. Przed budową domu wszystko wydaje się proste. Po budowie jesteś bogatszy o doświadczenie. Masz wreszcie własny dach nad głową, bez sąsiadów, ale w kieszeni kilkaset tysięcy mniej(albo i więcej). Zazwyczaj zapytany o wrażenia po zakończeniu budowy odpowiadasz: Nigdy więcej!!!! Historia tego domu nie jest długa. Przyznam się Wam, że byłam świadkiem jak rosną jego ściany, powstaje dach nad głową czwórki bliskich mi osób i w jakimś stopniu, mnie również, ten śliczny domek jest bliski. Pewnie dlatego, że mamy bardzo podobne gusty, a zamiłowanie właścicielki Ani do porządku powoduje, że dom zawsze wygląda pięknie. Po odwiedzinach w tym domu zawsze wracam do swojego mieszkania z silną motywacją dorównania mojemu porządkowemu guru.






    Tak więc 5 lat temu, nasza tytułowa rodzinka wprowadziła się do swojego gniazdka. Salon i kuchnia zostały zaaranżowane jako pierwsze w kolejności. Mimo że minęło już 5 lat, to śmiało mogę powiedzieć, że Ania tak to sobie wymyśliła, że nie ma tu czego poprawiać. Jest wygodnie, funkcjonalnie i pięknie. Kuchnia z wyspą, przy której można usiąść na szybkie śniadanie lub kawę, świetnie spełnia swoje zadanie. Blat z czarnego graniu z małymi złotymi drobinami, wygląda pięknie zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorem kiedy punktowe światło roziskrza czarny granit. Białe fronty z laminatem na wysoki połysk dodają kuchni lekkości i nowoczesności. Meble na kuchennej wyspie i ramka wokół białych frontów wraz z drzwiami do spiżarni zostały fornirowane palisandrem. Dzięki temu kuchnia nie jest tak sterylnie nowoczesna. Można nawet powiedzieć, że jest przytulna. Zaraz obok kuchni, w jasnej wnęce Ania postawiła stół. Z tego miejsca widać zarówno to co się dzieje w kuchni, jak i w salonie. Goście mają dodatkowe dwa bonusy, piękny widok na kawałek ogrodu i kominek. Ściana kominkowa umownie dzieli całą przestrzeń parteru, a domownicy mogą korzystać z uroków kominka zarówno siedząc w salonie jak i z kuchni i jadalni – to rozwiązanie jest naprawdę godne uwagi i warte zainwestowanych (niestety niemałych) pieniędzy.

Szary kolor ścian w salonie wygląda elegancko i łączy się w gustowną całość z pudrowym różem i kremem. Meble robione na zamówienie z frontami z czarnego lustrzanego szkła wyglądają nowocześnie, ale nie ciężko, dzięki powieszeniu ich ścianie. Ania zrezygnowała z firan w salonie -popieram ją w tej decyzji. Widok na ogród i roztaczające się łąki jest tak piękny, że zbrodnią byłoby go zasłaniać.

Zapraszam Was do nowoczesnej oazy spokoju czteroosobowej rodzinki. Miłego zwiedzania kochani:):):). A nie mam wątpliwości, że zwiedzanie będzie intersujące i inspirujące, bo nie może być inaczej myszkując po domu osoby, która profesjonalnie zajmuje się projektowaniem wnętrz w Design4YOU.

Napiszcie proszę, czy cykl ”z wizytą u…” przypadł Wam do gustu. Jestem ciekawa Waszych opinii.

PS. Przypominam Wam o konkursie organizowanym wraz z E-lady, gdzie do wygrania są trzy bony o wartości 100 zł każdy. Post z konkursem TUTAJ. Zapraszam serdecznie.

Do zobaczenia:):):).

























W sztucznym świetle... 





Photos by Stand Up Fashion
cześć zdjęć robiona obiektywem typu rybie oko, stąd to zakrzywienie przestrzeni:)

meble kuchenne - Studio Pasja Katowice
sofa, menle w salonie, stół - TC Meble Dobrodzień
farby- silveno


Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...