Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

kącik do pracy dla pierwszaka





Półmetek roku szkolnego już prawie za nami. Księżniczka już dawno zdążyła zapomnieć, że ma nowy kąt do pracy, krzesło do biurka z prawdziwego zdarzenia i kropki na ścianie.

Kąt do pracy dla sześciolatki, która zaczyna właśnie naukę w pierwszej klasie jest bardzo ważny. To nie jest jedynie wydzielona przestrzeń do odrabiania lekcji, ale również symboliczne miejsce podkreślające powagę sytuacji. Miejsce, w którym dziecko będzie się uczyło systematyczności, które będzie je inspirowało do twórczych poszukiwań, czy kreatywnych rozwiązań.

Jakkolwiek poważnie to nie zabrzmi, dla dziecka oznacza to po prostu miejsce do rysowania, malowania, wycinania, do pisania, klejenia, bazgrania, zabawy w szkołę, dumania i dziecięcych marzeń. Miejsce przy którym będzie chciało usiąść i odrabiać lekcje. Dlatego ważne jest żeby ten kąt był nie tylko prawidłowo zaprojektowany pod względem ergonomii pracy, ale również przyjazny wizualnie i jednocześnie nierozpraszający. Dlatego przygotowałam dla Was kilka rad jak prawidłowo urządzić kąt do pracy dla dziecka.

1.    Zanim kupisz biurko i krzesło – zapytaj swoją pociechę jak kąt do pracy wyobraża sobie Twoje dziecko. Nie oznacza to oczywiście tego, że spełniasz zachcianki, ale ważne są również potrzeby Twojego dziecka. Pójście na kompromis w tej kwestii albo chociaż spełnienie jednego punktu z długiej listy życzeń to już pierwszy krok w stronę zbudowania przyjaznego kąta do pracy.
2.       Zrób listę zakupów. Najważniejsze i najdroższe pozycje z listy przedyskutujcie wspólnie. Jeśli biurko ma przetrwać więcej niż 2-3 lata w dobrym stanie ważne jest aby było dobrej jakości. Powinno mieć przynajmniej jedną szafkę na książki i przybory szkolne (chyba, że macie na nie wolną przestrzeń w innym miejscu pokoju). Dla pierwszaka przyda się również duża podkładka, żeby blat nie został przypadkowo pomalowany farbami czy pisakami.
3.       Zakup krzesła jest ważniejszy niż zakup biurka. Musi spełniać podstawową funkcję, czyli zapewnić prawidłową postawę dziecka podczas pracy przy biurku. Powinno mieć regulowaną wysokość i wygodne siedzisko. Teraz pewnie zarzucicie mnie stwierdzeniami, że oparcie prawidłowo wyprofilowane, że podłokietniki… ale jako fizjoterapeutka i mama dzieci w wieku szkolnym powiem Wam, że to ma znikome znaczenie (u dorosłych jak najbardziej). Nie spotkałam dziecka w swojej karierze, a pracując w szkole widzę je codziennie, które wykorzystywało by oparcie krzesła podczas pracy przy biurku.

Ważniejsze od oparcia jest prawidłowa postawa podczas odrabiania lekcji. Czyli plecy wyprostowane, mięśnie grzbietu i brzucha prawidłowo napięte, oba łokcie podparte na biurku, nogi ugięte pod kątem prostym w stawach biodrowych, kolanowych i skokowych. Opisanie słowami jest dużo trudniejsze, dlatego obrazek poniżej pokazuje prawidłową pozycję podczas odrabiania lekcji. Myślę, że większość dzieci posadzona przy biurku bez instrukcji jak mają prawidłowo siedzieć zrobi to źle. Wynika to w większości przypadków z zaburzeń w napięciu mięśni posturalnych. Zazwyczaj są osłabione. Dlatego bardzo ważne jest abyśmy nasze dziecko nauczyli prawidłowej postawy podczas pracy przy biurku.



4.       Wybór oświetlenia. Tu macie pełną dowolność. Lampka biurkowa tak naprawdę powinna spełniać tylko jedną funkcję: dobrego oświetlenia miejsca pracy. Źródło światła powinno być jak najbardziej zbliżone barwą do światła słonecznego, czyli mieć barwę białą – dzisiaj to nie jest żaden problem, nowoczesne żarówki zarówno halogenowe jak i ledowe spełniają tę funkcję. Jeśli dziecko jest praworęczne lampka powinna stać po lewej stronie biurka, jeśli leworęczne – odwrotnie.

I jeszcze jedna rada. Lampka nie powinna oświetlać tylko np.: zeszytu czy książki, ale również nasze dziecko. Chodzi o to, aby oczy naszego dziecka znajdowały się w przestrzeni oświetlonej, a nie poza nią.

5.       No i ostatnia sprawa: dekoracje. Tak jak wcześniej mówiłam, to dzięki dekoracjom możemy zbudować klimat i upiększyć trochę to miejsce. Oczywiście nie należy z nimi przesadzać. Nie powinny zabierać zbyt wiele miejsca na biurku i rozpraszać, ale pozwólmy naszym dzieciom włożyć w to miejsce swój osobisty akcent. Niech będzie takie, żeby się podobało nie tylko nam. Powieście nad biurkiem ulubione zdjęcie lub rysunek, niech ulubiony pluszak odrabia lekcje razem z dzieckiem. Przybory do rysowania i pisania powinny być zawsze pod ręką. Przyda się papierowa taśma (washi tape) do przymocowywania rysunków do ściany (jeśli nie chcecie robić dziur w ścianie). To taka alternatywa dla tablicy korkowej czy magnetycznej. Ja wolałam uniknąć w tym miejscu takiej dosłowności. Taśma daje więcej możliwości kreatywnego wykorzystania ściany i nie tylko, a wzorów i kolorów jest całe mnóstwo.


Mam nadzieję, że kącik do pracy Księżniczki się Wam podoba, bo jej bardzo, włożyłyśmy w ten kawałek przestrzeni sporo sercaJ.

Do zobaczenia

Ewa










biurko - IKEA 
krzesło - IKEA 
tapeta w kropki - Schoner Wohnen
lampka - Allegro
pompony - DIY
washi tape - Allegro

czwartek, 18 grudnia 2014

historia pewnej lampy




Pokój Księżniczki po wakacjach przeszedł mały lifting i okazało się, że brakuje w nim dodatkowego źródła światła. Zaczęłam więc szukać fajnej, nietuzinkowej lampy stojącej, która nie byłaby typowo dziecięca, ale również niezbyt dorosła i nazbyt poważna.

Dzisiaj można już spotkać fajne designerskie oświetlenie i nie naszukać się przy tym jakoś specjalnie. Są lampy, które podobają mi się szalenie, ale nie jestem jednak w stanie zaakceptować ich cen. Też tak macie, że jedyną pewną rzeczą po wejściu do sklepu z oświetleniem jest to, że spodoba Wam się to co jest najdroższe? Ja mam to jak w banku. Na szczęście mam też dzieci i na tyle zdrowego rozsądku żeby sobie o nich przypomnieć patrząc na lampę za 2600zł. Takie kosmiczne ceny uruchamiają jednak we mnie pokłady kreatywności i kombinatorstwa.

Muszę się Wam przyznać, że taka designerska lampa będzie mi siedziała w głowie dopóki się nie zmaterializuje. Oczywiście nie ta konkretna, ale w ogóle jakaś… Będę tak długo kombinować, próbować, malować, zbijać i cudować, aż w końcu ją postawię w miejscu idealnym i będzie cieszyła moje oko i przy okazji Julię też.

Tak więc oto stoi przed Wami historia pewnej lampy, która dostała nowe życie w pokoju Księżniczki i teraz oświetla radosne różowe życie lalek i misiów. Poprzednie 5 dekad wiodła spokojne życie na dywanie z Pewexu, słuchała namiętnie Ireny Santor i Jerzego Połomskiego, a szczytem jej ekstrawagancji były frędzle kupione w Cepelii. Kilka smutnych i ciemnych lat postała w piwnicy, aż w końcu trafiła w moje ręce.

Jak sami widzicie odarłam ją z tej żółtej kiecki, frędzle zutylizowałam, potraktowałam pilingiem z papieru ściernego i pomalowałam na biało. I mogłoby już tak zostać. Taka smukła, biała też wyglądałaby dobrze. Ale filcowe małe i duże kuleczki dodały jej trochę koloru i wesołości. No i w takiej kulkowej sukience bardziej podoba się Księżniczce.

Ile mnie to kosztowało?
  1. Lampa – nic – jak to ja znalazłam ogłoszenie na OLX.pl - oddam za darmoJ - takie znaleziska uwielbiam najbardziejJJJ
  2. Farba do drewna – ok. 35zł
  3. Papier ścierny – ok. 5zł
  4. Drucik metalowy szpulka – 10zł (giełda florystyczna)
  5. Kulki filcowe różnych rozmiarów i kolorów – Allegro – około 60zł


Jak się Wam podoba nowa lampa Księżniczki?

Pozdrawiam cieplutko i do zobaczenia

Ewa










lampa - olx.pl
filcowe kulki - allegro
szary taboret - interkomis+diy
poduszki - szyte malowane
miś - sh
tapeta w kropki - allegro
białe półeczki - ikea


wtorek, 1 kwietnia 2014

wiosenne, wielkanocne dekoracje




Nie pamiętam kiedy tak bardzo cieszyłam się z wiosny. Naprawdę wypatruję nawet tych najmniejszych jej oznak i przynoszę do domu.  Dzieci pytają po co te gałęzie mamo? Będziemy coś budować? Mójcion  pod nosem coś tam mruczy, że znowu znoszę do domu jakieś chaszcze. Tak już mam na wiosnę, razem z nią budzi się we mnie energia, którą najbardziej lubię pożytkować na zmiany w domu, choćby te najdrobniejsze.

W tym roku moje dekoracje wielkanocne mają trochę inny klimat niż w ubiegłych latach. Odchodzę od pasteli i kolorowego zawrotu głowy i idę w kierunku… sama nie wiem w jakim, oceńcie sami. Po trosze dlatego, że bardzo tęsknię za poważnymi zmianami w naszym mieszkaniu,  takimi w kierunku industrialnego minimalizmu z nutką szaleństwa i ale z przewagą bieli.  Zmieniam to co mogę zmienić, na resztę czekam z radosnym podnieceniem, że może już niedługo? 

W te moje industrialne klimaty idealnie wpasowała się metalowa komódka od Bellemaison i ta cudowna biała patera z wazonem szkliwiona od wewnątrz starym złotem. Wyglądałaby wspaniale w tym moim wymarzonym minimalistycznym wnętrzu. Na razie jednak musi się zadowolić bliskim sąsiedztwem „Danae” Gustawa Klimta, a patera wiekowym stolikiem w stylu art deco.  Jestem bardzo ciekawa Waszych wiosenno-świątecznych zmian, nie tylko w domach. Jakieś postanowienia wiosenne? Ja wciąż walczę z moją przemianą materii… powoli coś się rusza.

Do zobaczenia

Ewa
















Photos by Stand Up Fashion

metalowa komoda,patera, wazon - bellemaison
lisosław i baron - grafiki - projekt cacko

środa, 26 grudnia 2012

poddaję się, w końcu to Święta...


Wpisałam w wyszukiwarkę hasło „dlaczego nie lubimy Świąt Bożego Narodzenia” i okazało się że temat na blogach jest szeroko "hejtowany". Bardziej modne jest „nie rozumiem o co to całe zamieszanie?” niż „nie mogę się doczekać kiedy wspólnie usiądziemy przy stole wigilijnym”.

Faktycznie dzisiaj święta to przede wszystkim rozdmuchana komercja i nakręcanie koniunktury dzięki Mikołajowi i choince. Prezenty większe i droższe co roku, no bo nie wypada przecież obniżyć standardu. Festiwal sprzątania, tylko po to, żeby w Wigilię paść na twarz ze zmęczenia i nie mieć już ochoty na świętowanie. Odbieranie sms-ów i maili od prawie nieznajomych osób, z życzeniami identycznymi z dziewięcioma wcześniejszymi. Co roku dostawać o jedną prawdziwą kartkę mniej, pomimo, że ja jak zwykle wydałam na nie fortunę na poczcie. I to wszystko mnie też wkurza. I dołuje brak śniegu, choć mogłam się tego spodziewać, bo Baśka była po lodzie…

Ale powiem Wam, że to wszystko mi przechodzi, jak taszczę choinkę razem z Rycerzem do domu, a Księżniczka skacze wokół nas radośnie szczebiocząc: „plawdziwa choinka, plawdziwa choinka”.  Nie przeszkadza mi, że igły z niej opadają już dwa dni przed Wigilią. Rozczulam się jak Rycerz przykleja paciorki do choinki siostry i jak cały dzień rysują razem laurkę dla mamy Ewy. Przechodzi mi jak zaśmiewamy się do łez razem z Rycerzem, który właśnie odkrył „Kevin sam w Nowym Yorku”.

Ocieram łzy na widok zapakowanego dla mnie prezentu przez Mójciona i cieszę się jak dziecko przyklejając kokardy do piętnastu pudełeczek.

    Wszystkie wpisy nie lubiących świąt chyba mają jedną wspólną cechę. Żadna z tych negatywnie nastawionych osób pewnie nie ma dzieci. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zabrać moim bąkom te świąteczne przeżycia i zaszczepić im niechęć do Bożego Narodzenia i  całej tej bajkowej scenerii. Dzieci budzą w nas ukryty gdzieś głęboko świąteczny pierwiastek i nie ma od tego ucieczki. Zresztą nie chcę uciekać. Poddaję się temu z całą świadomością i żałuję, że to już koniec.

Kończąc świąteczne wywody życzę Wam wszystkim, żeby Święta trwały cały rok i żebyście kolejne spędzali tak jak je sobie wymarzyliście. W końcu to święta i żeby poczuć ich atmosferę trzeba Waszego dobrego samopoczucia. Zadbajcie więc najpierw o siebie, a potem zarażajcie świąteczną atmosferą.

    Żegnam Was i życzę przyjemnego oglądania moich świątecznych dekoracji. 






















Photos by Stand Up Fashion

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...