Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 grudnia 2013

świąteczny lampion - DIY


Malowanie na szkle wydawało mi się zawsze za bardzo skomplikowane, czasochłonne i drogie. No bo trzeba zainwestować w specjalne farby, trochę o tym poczytać, zrobić jakiś projekt... Tymczasem wymyśliłam rozwiązanie na miarę moich talentów rysowniczych (hihihi), zasobności portfela i cierpliwości (której zawsze mi brakuje). Na pewno każda z Was ma w domu kilka szklanek, które z powodzeniem mogą posłużyć jako wyjściowa baza do stworzenia czegoś oryginalnego i świątecznego. Bo przecież samodzielnie stworzone prezenty cieszą najbardziej zarówno obdarowanego jak i tego, który włożył w dzieło całe swoje serce. Ja miałam kilka wazonów, które na czas świąt zamienią się w lampiony i zapewne zmienią swoje miejsce zamieszkania przewiązane wielką kokardą. 

Co nam będzie potrzebne do tego "jakże trudnego" zadania:

1. Przeźroczyste naczynie szklane
2. Klej Magic - dostępny w sklepach papierniczych i dla plastyków  - ok 5 zł
3. Brokat - kolor dowolny - według waszego gustu - 3 zł
4. Pędzel do usunięcia nadmiaru brokatu - 1 zł



  1. Naszą pracę zaczynamy od dokładnego umycia wazonu płynem do mycia naczyń, dzięki temu klej będzie lepiej przylegał do odtłuszczonej powierzchni.
  2. Następnie zaczynamy nanosić klej na naczynie według dowolnego wzoru. Ja nie miałam szablonu i tworzyłam jak" bozia dała", ale dla tych bardziej strachliwych polecam narysować sobie szablon na białej kartce papieru czarnym flamastrem i przykleić go taśmą klejącą do wewnętrznej strony naczynia, dzięki temu będziecie tylko kalkować wzór z szablonu. Polecam Wam się z tym dziełem trochę pospieszyć, bo klej dosyć szybko schnie (co zauważycie po zmianie z białego na przeźroczysty). Duże rysunki dobrze jest konturować etapami.
  3. Gdy kontury są wypełnione, pozostaje nam tylko rozsypać gwieździsty pył (jak ja to lubię!!!) na nasz rysunek, tak żeby przykrył wszystkie białe miejsca. Czas schnięcia mojego "dzieła" to około 3 godziny. Poznacie to po idealnie przeźroczystym wnętrzu.
  4. Pozbywamy się nadmiaru brokatu, który ponownie możemy wykorzystać. Na mój lampion zużyłam około 1/3 zawartości tego małego flakonika.
  5. Szyszki też dostały swoją porcję świecidełek:):):).
I jak Wam się podoba moje "wielkie dzieło"? 

Do zobaczenia 


Ewa







Photos by Stand Up Fashion

środa, 26 grudnia 2012

poddaję się, w końcu to Święta...


Wpisałam w wyszukiwarkę hasło „dlaczego nie lubimy Świąt Bożego Narodzenia” i okazało się że temat na blogach jest szeroko "hejtowany". Bardziej modne jest „nie rozumiem o co to całe zamieszanie?” niż „nie mogę się doczekać kiedy wspólnie usiądziemy przy stole wigilijnym”.

Faktycznie dzisiaj święta to przede wszystkim rozdmuchana komercja i nakręcanie koniunktury dzięki Mikołajowi i choince. Prezenty większe i droższe co roku, no bo nie wypada przecież obniżyć standardu. Festiwal sprzątania, tylko po to, żeby w Wigilię paść na twarz ze zmęczenia i nie mieć już ochoty na świętowanie. Odbieranie sms-ów i maili od prawie nieznajomych osób, z życzeniami identycznymi z dziewięcioma wcześniejszymi. Co roku dostawać o jedną prawdziwą kartkę mniej, pomimo, że ja jak zwykle wydałam na nie fortunę na poczcie. I to wszystko mnie też wkurza. I dołuje brak śniegu, choć mogłam się tego spodziewać, bo Baśka była po lodzie…

Ale powiem Wam, że to wszystko mi przechodzi, jak taszczę choinkę razem z Rycerzem do domu, a Księżniczka skacze wokół nas radośnie szczebiocząc: „plawdziwa choinka, plawdziwa choinka”.  Nie przeszkadza mi, że igły z niej opadają już dwa dni przed Wigilią. Rozczulam się jak Rycerz przykleja paciorki do choinki siostry i jak cały dzień rysują razem laurkę dla mamy Ewy. Przechodzi mi jak zaśmiewamy się do łez razem z Rycerzem, który właśnie odkrył „Kevin sam w Nowym Yorku”.

Ocieram łzy na widok zapakowanego dla mnie prezentu przez Mójciona i cieszę się jak dziecko przyklejając kokardy do piętnastu pudełeczek.

    Wszystkie wpisy nie lubiących świąt chyba mają jedną wspólną cechę. Żadna z tych negatywnie nastawionych osób pewnie nie ma dzieci. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zabrać moim bąkom te świąteczne przeżycia i zaszczepić im niechęć do Bożego Narodzenia i  całej tej bajkowej scenerii. Dzieci budzą w nas ukryty gdzieś głęboko świąteczny pierwiastek i nie ma od tego ucieczki. Zresztą nie chcę uciekać. Poddaję się temu z całą świadomością i żałuję, że to już koniec.

Kończąc świąteczne wywody życzę Wam wszystkim, żeby Święta trwały cały rok i żebyście kolejne spędzali tak jak je sobie wymarzyliście. W końcu to święta i żeby poczuć ich atmosferę trzeba Waszego dobrego samopoczucia. Zadbajcie więc najpierw o siebie, a potem zarażajcie świąteczną atmosferą.

    Żegnam Was i życzę przyjemnego oglądania moich świątecznych dekoracji. 






















Photos by Stand Up Fashion

czwartek, 29 listopada 2012

little white dress

Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu i czy tego chcemy czy nie, wciąga nas wir przedświątecznej gorączki. Gdzie się nie obejrzę widzę pięknie zapakowane prezenty piętrzące się pod gigantycznymi choinkami ubranymi już od 2 listopada. Lampki jak szaliki mrugają do mnie, wprawiając w świąteczny trans.

I oczywiście ulegam. Ozdoby świąteczne to moja słabość. Co roku mogłabym zmieniać wystrój mojej choinki i kolory dekoracji bożonarodzeniowych.

Ale im bliżej świąt tym częściej zastanawiam się czy nie rzucić tego wszystkiego w trzy diabły, nie zaszyć się gdzieś w ciemnym lesie w małej chatce z kominkiem i wyłączyć telefon. Choinkę ściąć własnoręcznie, wieszać na niej  jeszcze ciepłe pierniczki. Kleić z papieru łańcuch razem z dzieciakami.

Kiedyś na pewno tak zrobię, a w tym roku zadowolę się pierniczkami na choince i własnoręcznie zrobionymi ozdobami. 

Wypatrujcie ich na blogu.

Do zobaczeniaJJJ.




















Photos by Stand Up Fashion

płaszcz - big star
komin - sh
sukienka - zara
naszyjnik - glitter
torebka - h&m
buty - centro
rajstopy - e-lady

piątek, 6 kwietnia 2012

jajom mówię nie


Dzisiejszy dzień kojarzy mi się z maratonem. Chociaż w święta porozpieszcza mnie najpierw teściowa, potem mama i na dodatek jeszcze przyjaciele, to i tak na własne życzenie wystartowałam w wyścigu jajecznym. Biłam swoje rekordy w szybkości mycia okien, w ilości ugotowanych jaj, zrobionych zdjęć i wypowiedzianych słów przepraszam... Robię się bardzo nerwowa, gdy stosunek liczby zadań do posiadanego czasu i wiszących dzieci przy nodze jest subiektywnie niesprawiedliwy.

   Patrzę przez umyte dopiero co okno i tęsknię za patrzeniem pod słońce, za długimi włosami, bosymi stopami w sandałach i ostatnim dzwonkiem w szkole. Domyślam się (no bo jak się stratuje w maratonie jajecznym, to się nie ma czasu na czytanie blogów), że jestem w mniejszości z takim NIEkurczaczkowym, NIEzajączkowym i NIEpisankowym postem.

   Będzie za to odrobinę nostalgicznie, bo niedawno znalazłam tę spódnicę i bluzkę w second hand'dzie i nie mogłam się oprzeć, żeby tej pary nie założyć. Brakuje mi do niej jeszcze czarnego kapelusza z dużym rondem, "wiatru w spódnicy" i przystojniaka co mnie pod rękę weźmie i poprowadzi tanecznym krokiem gdzieś tam… Wybaczcie nie przychodzi mi do głowy nic bardziej romantycznego. Same jaja widzę i od czasu do czasu kurczaczka…JJJ

   Jutro obiecuję posta z kurą, pisanki i małe jajeczne room tour. Ale dzisiaj jajom mówię już - NIE.

   Dobranoc i do zobaczenia jutroJJJ.





Photos by Stand Up Fashion

spódnica i bluzka  - sh
naszyjnik  - pull&bear
buty - wojas

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...