poniedziałek, 2 września 2013

mundurek szkolny

    

       Przywdziałam dzisiaj mundurek. Moja przyjaciółka biała koszula zawsze wyciąga pomocną dłoń kiedy z wyrazem rozpaczy na twarzy zawieszam się na kilka chwil przed szafą. Szerokie wełniane spodnie pokochałam już latem, a one zapałały do mojej  białej koszuli miłością wielką. Nie będę ich rozdzielała. Niech się sobą nasycą, bo do zachodu słońca mają tylko kilka godzin na wzajemne uniesienia. 
    
     Czarne baleriny zagościły na stałe w przedpokoju. W zasadzie mogłabym ich nie ściągać, bo dogadują się wspaniale z każdą rzeczą w mojej szafie, ale ja lubię trochę pocierpieć  delektując się dodatkowymi 10 centymetrami wzrostu. Jeszcze tylko kilka błyskotek, czerwona szminka i staję twarzą w twarz z nowym rokiem szkolnym.

Do zobaczenia

Ewa















Photos by Stand Up Fashion

koszula, spodnie - next
baleriny - zara
pierścionek, bransoletki - by dziubeka
zegarek - certina
torebka - targ staroci

niedziela, 1 września 2013

bar relaks

                  



            Ci, którzy mnie znają wiedzą, że uwielbiam stać po przeciwnej stronie obiektywu. Wśród znajomych mam ksywkę paparazzi. Fotografowanie sprawia mi ogromną frajdę. Dzisiaj ponownie trzymam w ręku aparat i władzę.  I chociaż doprowadzenie tego pana przed obiektyw zajęło mi  z górką ponad rok, to było warto.
                
           Przed obiektywem stanął facet. Sylwetka, którą dzisiaj rozpoznam w tłumie, dołki w policzkach, na widok, których się uśmiecham, ramiona, które kocham od zawsze. Pierwsze spojrzenie, pierwszy dotyk, motyle w brzuchu i przyspieszone bicie serca założyłam na aparat niczym filtr na obiektyw. I z trzepotem myśli, przyspieszonym oddechem miałam ochotę podejść i upewnić się czy to on trzyma moje serce w dłoni od 18 lat?
                
           Mogłabym się uzależnić od tego odświeżającego spojrzenia na Mójciona. Niestety ten obraz będę musiała długo pielęgnować w pamięci, bo dla mojego modela było to doświadczenie tak wyczerpujące psychicznie, że długo się podnosił po upadku swojej męskiej dumy. Śmiem przypuszczać, że zrobił to tylko i wyłącznie dla mnie.  Przedstawiam Wam Mójciona.

Mam cichą nadzieję, że nie po raz ostatni.

Do zobaczenia
Ewa 















Photos by Stand Up Fashion

spodnie - reserved
sweter - jack 6 jones
komin - no name
zegarek - atlantic

środa, 28 sierpnia 2013

red dress by night




Włoszki mają umiejętność, której Bóg mi poskąpił. Tak umiejętnie chodzą na obcasach obleczonych skórą po istnych torach przeszkód jakie funduje im stare miasto, że zdumiewa mnie to za każdym razem jak na nie patrzę. Zgrabnie lawirują między uskokami na bruku, dziwnie pochylonych chodnikach i tysiącletnich kocich łbach. Żaden obcas nie wpadnie w szparę między kamieniami. Nie wiem jak one to robią, ale udaje im się doskonale nie zdewastować szpilek. Zazdroszczę im tej umiejętności.

Lubię obserwować ludzi, kobiety chyba nawet bardziej niż mężczyzn. Staram się zgadnąć z jakiego kraju pochodzą. Włoszki można rozpoznać z daleka. Najpierw się je słyszy. Śpiewnie gestykulują do partnera podczas przechadzki (bo nie chodzą zazwyczaj samotnie), przy  akompaniamencie mieszanki wysokich i niskich tonów ułożonych w piękny włoski język. Potem można się już przyjrzeć szczegółom. Pochłonięte rozmową i wielopoziomową gestykulacją z częstą zmianą tonów z wysokich na niskie, Włoszki raczej nie zwracają uwagi na otoczenie, same będąc wspaniałym „okazem” do obserwacji. Lubię ich temperament, lubię jak się ubierają. Proste klasyczne formy, dobrej jakości materiały (len, jedwab), oryginalna biżuteria i buty na wysokim obcasie.


Ja muszę mieć chodnik idealnie płaski, żeby moja duma nie wywinęła zgrabnego orła, choć uważam, że sztukę chodzenia na szpilkach opanowałam już dosyć dawno. W tym wypadku kilometrowy spacer na kolację ulicami Rzymu skończył się śmiercią moich ulubionych srebrnych szpilek. Kobieta uczy się całe życie, a do włoskiej perfekcji „tour de Roma in high heels” jeszcze mi daleko.

Do zobaczenia

Ewa











Photos by Stand Up Fashion

dress - sh +DIY
bag - sh
heels - new look
necklase - promod
watch - michael kors
bracelet - yes

piątek, 23 sierpnia 2013

środa, 21 sierpnia 2013

dysfunkcja charakteru




Mam od urodzenia pewną dysfunkcję. Nie jedną oczywiście, ale nie o przypadłościach ciała chciałam mówić. Najgorsza jest ta, której bardzo długo nie dostrzegałam. Teraz też majaczy mi tylko na horyzoncie jak fatamorgana. Czasami wydaje mi się, że widzę ją wyraźnie, a czasami znika na długo. 

Nie potrafię być wdzięczna i nie umiem dziękować.

Powiem Wam, że to chyba moja najgorsza wada. A może nawet dwie, choć łączą się ze sobą w wielu aspektach. Najgorsza dlatego, że dostrzegłam ją dosyć późno. Oczywiście nie sama, ktoś musiał pokazać mi palcem – o tu jest twoja wada. I dlatego też, że jestem z natury bardzo krytyczna. Byłabym idealnym krytykiem kulinarnym, hotelowym lub jakim sobie wymyślicie. Bez zastanowienia i jednym tchem wymienię co najmniej kilka niedociągnięć w każdym pokoju hotelowym, obsłudze klienta, podanym daniu czy przedmiocie. Wiecie dlaczego wcześniej nie widziałam tej wady? Ja nie wiem. Zawiłości mojego umysłu mogą wpędzić do grobu niejednego psychologa. W sumie nie ma to już znaczenia, ważne jest że winny zrozumiał, że jest winien.

Czytając i oglądając dzisiaj swoje ulubione stadko blogów, ukuło mnie, że dziewczyny idą do przodu jak burza. Zazdrościłam świetnych tekstów, pięknych nóg, statystyk, liczby obserwatorów, zdjęć robionych przez genialnych fotografów, itd. I pewnie akurat to się nie zmieni, będę zazdrościła dalej, bo zawsze jest ktoś lepszy ode mnie. Ale zazdroszczę pozytywnie, czerpiąc inspirację, dobre słowa, mądrość, oglądając piękne zdjęcia i świetne stylizacje.

 I jestem wdzięczna.

Tym najlepszym, którzy podnoszą poprzeczkę z każdym postem i nie mam nawet szans do nich się zbliżyć, do każdej w innej dziedzinie (Tattwa, Venila, Horkruks, Ewelina Gralak, Molly, Mss Ferreira, Weronika i wiele innych mniej lub bardziej znanych)

I jeszcze dziękuję, każdemu z Was z osobna.

Tak Tobie!!!
Dziękuję Ci, że czytasz to co piszę.
Dziękuję Ci za to, że mi zaufałeś/aś.
Dziękuję Ci, że najcenniejszym co masz dzielisz się ze mną, Twoim czasem.
Dziękuję Ci, że zostawiasz w moim kawałku Internetu swój ślad.
Dziękuję Ci za miłe słowa.

Dziękuję za krytykę (i chociaż w dalszym ciągu źle ją znoszę, to zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim może się podobać to to co robię).

Dziękuję Ci, za przemilczane modowe wpadki.
Dziękuję Ci za to, że masz o mnie swoje zdanie.
Dziękuję za to, że chcesz ze mną rozmawiać.

Dziękuję, za Twoje milczenie – wiem, że tam jesteś.

Dziękuję za uwagę (jak mówi Venila). Idę odrabiać osobiste zaległości w dziękowaniu:).

Ewa











Photos by Stand Up Fashion

spódnica - tara jarmon
bluzka - h&m
szpilki - new look
torebka - sh
naszyjnik - promod
okulary - moschino



Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...