Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yes. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 maja 2014

chorwackie słońce czyli dzień w Dubrowniku


Jak zwykle czas pod koniec roku przyspiesza ze zdwojoną siłą, i nie wiem już czy to tylko mi się wydaje, czy maj pachnie czerwcem? Czy może tak bardzo pragnę wakacji, że wizualizuję zapachy i  szukam lata w zimnym na razie maju?

Wszystkie sprawy w zakładce do załatwienia i  zaległe właśnie dały o sobie znać i szukam wolnych minut w ciągu dnia na choćby małe przyjemności. Nawet wtedy jak pada deszcz, wychodzę na balkon z kubkiem kawy i przyglądam się kawkom bijącym się w drzewach, w towarzystwie szelestu liści i spadających gałązek. Bratki tak pięknie kwitną na balkonie w towarzystwie soczystej zieleni bluszczu i pachnącej kawy na stoliku. Dochodzę do wniosku, że jestem masochistką. Im więcej mam do zrobienia tym więcej zadań na siebie biorę i obrastam w rzeczy i sprawy, które nie dają mi potem o sobie zapomnieć. Koło się zamyka. Moja frustracja rośnie. Chyba czas oddać organizację w ręce kogoś bardziej poukładanego.

Przeglądając zdjęcia na dysku trafiłam na zapomnianą sesję z Dubrownika na górze SVR. Pamiętam ten dzień jak dziś. Słońce w zenicie, widoki jak z bajki, małże na talerzu. Smak morza i zapach soli i lawendy niesiony przez wiatr. Czy nie jestem za bardzo okrutna przywołując te wspomnienia dwa miesiące przed wakacjami? Sukienkę dostałam od mojej przemiłej sąsiadki ze słowami: „A zrób z nią co chcesz…”.Pewnie nie podejrzewała, że ją zwyczajnie założę….znając moje upodobania do zmian pierwotnego przeznaczenia – dziękuję Monia:). Szpilki moje ulubione z New Look – założone na potrzeby sesji – nie nie chodzę po górach w szpilkach:). Skórzana miodowa torebka upolowana w second hand – na prawdę vintage. Całość zawsze będzie mi się kojarzyć z wakacjami i lawendą.

Do zobaczenia


Ewa







Photos by Stand Up Fashion
sukienka - prezent, 
szpilki - new look
pasek - stradivarius
torebka - biga styl
bransoletka złota - yes
bransoletka srebrna - pandora
zegarek - michael kors
okulary - reserved

niedziela, 15 września 2013

gold maxi skirt


          Dzisiejsze słońce rozpieszcza mnie tak jak to w Chorwacji prawie miesiąc temu.

          Późno popołudniowe słońce daje najpiękniejsze światło. Co prawda dzisiaj jesień już się ze mnie naigrywa, że moich sandałów godziny są już policzone, że do tej złotej spódnicy (od kochanej Marty♥♥♥) niedługo będę zakładała ciepły sweter i szalik, a rano zamiast letnich promieni na twarzy owiana będę swoim białym oddechem. Ale jeszcze nie dzisiaj.

          Dzisiaj czuję słony smak morza w powietrzu, a do jesieni dzieli mnie długa droga z mieszkania do piwnicy w poszukiwaniu stosu czapek, szalików i kozaków.
  
Do zobaczenia, mam nadzieję jeszcze w letnim nastroju
Ewa









Photos by Stand Up Fashion

skirt - vero moda
top - promod
sandals - butik in roma
bracelets - by dziubeka
gold bracelet - yes
bag - sh + DIY





środa, 28 sierpnia 2013

red dress by night




Włoszki mają umiejętność, której Bóg mi poskąpił. Tak umiejętnie chodzą na obcasach obleczonych skórą po istnych torach przeszkód jakie funduje im stare miasto, że zdumiewa mnie to za każdym razem jak na nie patrzę. Zgrabnie lawirują między uskokami na bruku, dziwnie pochylonych chodnikach i tysiącletnich kocich łbach. Żaden obcas nie wpadnie w szparę między kamieniami. Nie wiem jak one to robią, ale udaje im się doskonale nie zdewastować szpilek. Zazdroszczę im tej umiejętności.

Lubię obserwować ludzi, kobiety chyba nawet bardziej niż mężczyzn. Staram się zgadnąć z jakiego kraju pochodzą. Włoszki można rozpoznać z daleka. Najpierw się je słyszy. Śpiewnie gestykulują do partnera podczas przechadzki (bo nie chodzą zazwyczaj samotnie), przy  akompaniamencie mieszanki wysokich i niskich tonów ułożonych w piękny włoski język. Potem można się już przyjrzeć szczegółom. Pochłonięte rozmową i wielopoziomową gestykulacją z częstą zmianą tonów z wysokich na niskie, Włoszki raczej nie zwracają uwagi na otoczenie, same będąc wspaniałym „okazem” do obserwacji. Lubię ich temperament, lubię jak się ubierają. Proste klasyczne formy, dobrej jakości materiały (len, jedwab), oryginalna biżuteria i buty na wysokim obcasie.


Ja muszę mieć chodnik idealnie płaski, żeby moja duma nie wywinęła zgrabnego orła, choć uważam, że sztukę chodzenia na szpilkach opanowałam już dosyć dawno. W tym wypadku kilometrowy spacer na kolację ulicami Rzymu skończył się śmiercią moich ulubionych srebrnych szpilek. Kobieta uczy się całe życie, a do włoskiej perfekcji „tour de Roma in high heels” jeszcze mi daleko.

Do zobaczenia

Ewa











Photos by Stand Up Fashion

dress - sh +DIY
bag - sh
heels - new look
necklase - promod
watch - michael kors
bracelet - yes

sobota, 27 lipca 2013

woman in rome



Pisząc tego posta siedzę właśnie w środku totalnego bajzlu przed wyjazdem rodzinnym do Chorwacji. Mójcion chodzi od wczoraj wkurzony potykając się o przedmioty, które powinny mieć zgoła inne miejsce zamieszkania niż środek salonu. Nienawidzę się pakować, pewnie dlatego, że nie potrafię, a pewnie też dlatego, że cały ten majdan pakowania czteroosobowej rodziny spada na mnie. Odpowiedzialność za rzeczy niezabrane, też spada na mnie… Dlatego pakowanie to dla mnie wartość odjęta od wakacyjnego czasu. A pytania typu:  „czy wzięłaś mamo tę lalkę w niebieskiej sukience?” sześćset kilometrów od domu, powodują, że serce niebezpiecznie mi przyspiesza.  

Nie pytajcie mnie dlaczego pakowanie to moja działka. Tak jakoś wyszło.  Mójcion bierze na siebie powietrze w oponach, nawigację i takie tam logistyczne bzdurki (hihi teraz to mi się oberwie), a ja mam dwa dni tańców z żelazkiem. Nie dzieliliśmy się specjalnie (ale podejrzewam spisekJ).

No dobra, to wiecie już, że siedzę sobie w bajzlu 12 godzin przed wyjazdem do Chorwacji. Ale głowę mam pełną obrazów z Rzymu, a dysk twardy na moim komputerze odmówił przyjęcia  kolejnej porcji zdjęć. Przygotujcie się w najbliższym czasie na sporą dawkę włoskich obrazów, już nie mogę się doczekać kiedy je Wam pokażęJJJ.

Dzisiaj zacznę z pewną dozą nieśmiałości (spokojnie tylko się rozkręcam) od małych i wielkich rzeczy, które sprawiają, że jestem szczęśliwa. A ponieważ pisałam je w Rzymie, to spodziewajcie się, że będzie włosko!!!
  1. Kawa w Rzymie. Mocna i dobra jak diabli. A na dachu Vittoriano (pomnik ku czci zjednoczenia Włoch) smakuje jak napój Bogów.
  2. Gładkość kamiennych łbów pod stopami w wąskich uliczkach.
  3. Drzwi w Rzymie to jakiś fenomen „przemysłu drzwiowego”.  Myślę, że zatrudniają w nim tylko samych artystów rzeźbiarzy. Wierzcie mi nie znalazłam takich, obok których można przejść obojętnie.
  4. Przypadkiem znaleziona fontanna, w miejscu, w którym Polsce mogłabym się spodziewać tylko śmietnika.
  5. Sposób ubierania się Włochów. Naprawdę przyjemnie jest patrzeć na mężczyzn w Rzymie, którzy nawet jak nie są w pracy to wyglądają nienagannie.
  6. Jedzenia w Rzymie nie muszę nikomu zachwalać, moje ulubione danie to spaghetti z mulami w sosie z białego wina. Mniam.
  7. Usłyszane od Włocha „ciao bella”. Nawet świadomość, że zwracają się tak do każdej kobiety mi nie przeszkadzaJ.
  8. Poranne zjawisko kłębiących się Włochów przy kontuarze kawiarnianym, pijących na stojąco espresso i  jedzących croissanta. Jakkolwiek nie rozumiem tego dziwnego upodobania do picia kawy na stojąco w tłumie innych robiących to samo, to ten widok mi się bardzo podoba.
  9. Odrobina cienia, gdziekolwiek go znalazłam byłam szczęśliwa.
  10. Zapadający zmierzch. Magiczna chwila między dniem i nocą. Stan zawieszenia i oczekiwanie na to co przyniesie. 
















Photos by Stand Up Fashion

dress - mohito
hills - vintage
yellow bag - romwe 
white bag - sh
bracelet - yes
watch - michael kors
sunglasses - moschino

środa, 3 lipca 2013

dylematy


Zaczynam ten post czwarty raz, za każdym razem kończąc na trzecim zdaniu z kwaśną miną. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym Wam opowiedzieć. Gniotą i kłują mnie od środka chcąc wydostać się z mej duszy na zewnątrz. Ale historie, którym czasami uda się wyjść na powierzchnię spod mych palców, lądując z rozpędzonym stukotem klawiszy na białej kartce monitora niestety nie mogą/nie powinny pojawić się w wirtualnym świecie. Cóż, niektórym historiom nie pozwolę wychynąć na powierzchnię. 

Najpierw chciałam pisać o czymś co prawdopodobnie spowodowałoby, że moi uczniowie nie byli by już moi, co w konsekwencji poważnie nadszarpnęłoby nasz domowy budżet, a mnie wprowadziło w  depresję z powodu utraty pracy. Potem było już tylko gorzej. Próba poruszania kolejnych tematów, uświadomiła mi, że pozorna „wolność słowa” w przypadku nauczyciela wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Nie tylko zawodowymi, z konsekwencjami w ogóle.

Cóż, jestem zatem skazana na tematy miłe, łatwe i przyjemne, bez prezentowania skrajnych poglądów. A czasami w bagnie skrajności można znaleźć rzadki okaz storczyka, trzeba tylko dobrze poszukać. Dzisiaj ta myśl trochę wdeptała mnie w ziemię. Podniosłam się dopiero kiedy zdałam sobie sprawę, że powinnam postarać się obrócić tę autocenzurę w zaletę.

Tymczasem idę wciągnąć w nozdrza zapach niewinności mojego młodszego rzadkiego okazu fauny, która słodko śpi z zaplecionymi dwoma warkoczykami.

Do zobaczenia...
Ewa










Photos by Stand Up Fashion

marynarka - promod
top, okulary - h&m
spodnie - ted baker/sh
torebka - jane shilton/tk maxx
obcasy - s but
bransoletka - yes
zegarek - michael kors
pierścionek - pandora

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...