Pokazywanie postów oznaczonych etykietą promod. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą promod. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 kwietnia 2014

niedzielny spacer



Wróciliśmy z czterodniowego wypadu do Ziemi Kłodzkiej. Wszyscy zakochani bez pamięci, już tęsknimy za przytulnymi miasteczkami  - zdrojami, za przyjaznymi  górami – idealnymi żeby zaszczepić w dzieciach bakcyla górskiego piechura.  Za zapachem wilgotnego od mchu powietrza i za bajkowym czarem roztaczanym za każdym rogiem wybrukowanych kocimi łbami ulic. Ziemia Kłodzka  kłania się przede wszystkim dzieciom – tyle historycznych miejsc z bajkowym klimatem i dobrą infrastrukturą nie znajdziecie nigdzie indziej.  Choćbyśmy tam byli przez dwa tygodnie i każdego dnia zwiedzali coś innego – to zostałoby nam jeszcze drugie tyle z kawałkiem.  Na pewno wrócimy, do takiej miłości się wraca nie tylko w marzeniach.  Ech roztkliwiłam się… ale obiecuję Wam fotorelację z naszego wielkanocnego wypadu do Kudowy Zdroju, najpierw jednak muszę się zmierzyć z pełną kartą pamięci i brakiem miejsca na dysku komputera.

Tymczasem zostawiam Was na Ziemi Zagłębiowskiej  i  wspomnieniem pewnej niedzieli.  Nic specjalnego, ot  zwyczajny spacer. Ale jednak inny niż wszystkie. Taki spacer kiedy trybiki poruszają się wolniej i bardziej precyzyjnie – łatwo pozwalają wskoczyć na wyższy poziom. Zmieniam wtedy chętnie  stan skupienia na stały pod wpływem słońca i namiastki wody.  Jestem coraz mniej przeźroczysta. Coraz bardziej pachnę wiosną. Taki stan – jak go nazwać? Szczęście?

Do zobaczenia

Ewa






Photos by Stand Up Fashion

spodnie - h&m
marynarka, bluzka - promod
wingtipy - allegro
torebka - sh biga styl
okulary - oscar de la renta

wtorek, 4 lutego 2014

once a week - lookbook - vintage & glamour



     Zastanawiam się za każdym razem jak sięgam po Murakamiego (a robię to dosyć często), jak to jest możliwe, że po przeczytaniu kilku stron, spływa na mnie wena. Otwieram fioletowy, skórzany kajecik i słowa same układają się w zgrabne zdania. Nabierają znaczenia proste czynności, które zaraz natychmiast chciałbym opisać po swojemu. Czasami poprzestaję na wydumanym zdaniu i odpuszczam sobie speszona tym co napisałam. Czasami wychodzą mi nawet opowiadania. Z żadnym innym autorem takie weny mi się nie zdarzają. 
     Raz pamiętam po przeczytaniu „Drwala” Michała Witkowskiego i zachwycie nad opisem krewetkowej pani zasiadłam do pisania, bo ta scena wzbudziła we mnie tak żywy obraz, niczym film wyreżyserowany po mistrzowsku z Oskarową obsadą. Poruszyła coś tam w mojej głowie i ping pong odbił się na głowie Pomysłowego Dobromira. Też chciałam być taka genialna (chociaż książka mi się nie podobała, oprócz tej jednej sceny) i napisać coś przynajmniej dobrego. Albo chociaż, żeby kilka brwi uniosło się w niemym zachwycie. Nic się nie stało, nie napisałam porywającego opowiadania, żadna brew się nie uniosła.

     Otwieram dowolną powieść H.M. na chybił trafił, wybieram stronę, proste słowa wypełniają mi głowę i czuję, że ja też chcę coś powiedzieć. To takie piękne uczucie. To chyba najbardziej w nim kocham, tę wartość dodaną do genialnej prozy.

      Dzisiaj obiema rękami podpisuję się pod cytatem, jakby mi to wyjął z głowy i serca.  Taki stan. Kiedyś dawno.

„…później kilkakrotnie owinął swoje uczucia czymś, jakby cienką błoną, i z pustą głową starzał się z godziny na godzinę”

Haruki Murakami „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”

Do zobaczenia

Ewa









Photos by Stand Up Fashion

bransoletka personalizowana - she bijou
zegarek - michael kors
rękawiczki - wittchen
koszula - vintage
spódnica - h&m
kozaki - apia
naszyjnik, torebka - glitter
płaszcz - promod

środa, 27 listopada 2013

pogoda na kratkę



Napisałabym coś, cokolwiek, ale Bóg mi świadkiem, że palce na klawiaturze potrafią wystukać tylko tytuł posta.  I  jeśli czyta mnie teraz ktoś, kto choć trochę mnie zna, to wie, że serce mnie boli jeśli zostawiam tu tylko fotki.  Zastygam nad klawiaturą już dłuuuższą chwilę i mam coraz większe poczucie, że moja pustka w głowie to obraz mojej inteligencji. Zbliżając się w zawrotnym tempie do depresji, pozostawię was z tym co mam na sobie i udam się w ciepłe ramiona kogoś kto mi powie, że wszyscy mnie kochają, że jestem wspaniałą matką, idealną kochanką, a świat beze mnie by się zawalił.

Do zobaczenia

Ewa












Photos by Stand Up Fashion

koszula - new look/sh
spódnica - marks & spenser/sh
kozaki - apia
płaszcz - promod
torba, naszyjnik - glitter
perły - po mamie
sweter - sh + DIY

niedziela, 15 września 2013

gold maxi skirt


          Dzisiejsze słońce rozpieszcza mnie tak jak to w Chorwacji prawie miesiąc temu.

          Późno popołudniowe słońce daje najpiękniejsze światło. Co prawda dzisiaj jesień już się ze mnie naigrywa, że moich sandałów godziny są już policzone, że do tej złotej spódnicy (od kochanej Marty♥♥♥) niedługo będę zakładała ciepły sweter i szalik, a rano zamiast letnich promieni na twarzy owiana będę swoim białym oddechem. Ale jeszcze nie dzisiaj.

          Dzisiaj czuję słony smak morza w powietrzu, a do jesieni dzieli mnie długa droga z mieszkania do piwnicy w poszukiwaniu stosu czapek, szalików i kozaków.
  
Do zobaczenia, mam nadzieję jeszcze w letnim nastroju
Ewa









Photos by Stand Up Fashion

skirt - vero moda
top - promod
sandals - butik in roma
bracelets - by dziubeka
gold bracelet - yes
bag - sh + DIY





środa, 21 sierpnia 2013

dysfunkcja charakteru




Mam od urodzenia pewną dysfunkcję. Nie jedną oczywiście, ale nie o przypadłościach ciała chciałam mówić. Najgorsza jest ta, której bardzo długo nie dostrzegałam. Teraz też majaczy mi tylko na horyzoncie jak fatamorgana. Czasami wydaje mi się, że widzę ją wyraźnie, a czasami znika na długo. 

Nie potrafię być wdzięczna i nie umiem dziękować.

Powiem Wam, że to chyba moja najgorsza wada. A może nawet dwie, choć łączą się ze sobą w wielu aspektach. Najgorsza dlatego, że dostrzegłam ją dosyć późno. Oczywiście nie sama, ktoś musiał pokazać mi palcem – o tu jest twoja wada. I dlatego też, że jestem z natury bardzo krytyczna. Byłabym idealnym krytykiem kulinarnym, hotelowym lub jakim sobie wymyślicie. Bez zastanowienia i jednym tchem wymienię co najmniej kilka niedociągnięć w każdym pokoju hotelowym, obsłudze klienta, podanym daniu czy przedmiocie. Wiecie dlaczego wcześniej nie widziałam tej wady? Ja nie wiem. Zawiłości mojego umysłu mogą wpędzić do grobu niejednego psychologa. W sumie nie ma to już znaczenia, ważne jest że winny zrozumiał, że jest winien.

Czytając i oglądając dzisiaj swoje ulubione stadko blogów, ukuło mnie, że dziewczyny idą do przodu jak burza. Zazdrościłam świetnych tekstów, pięknych nóg, statystyk, liczby obserwatorów, zdjęć robionych przez genialnych fotografów, itd. I pewnie akurat to się nie zmieni, będę zazdrościła dalej, bo zawsze jest ktoś lepszy ode mnie. Ale zazdroszczę pozytywnie, czerpiąc inspirację, dobre słowa, mądrość, oglądając piękne zdjęcia i świetne stylizacje.

 I jestem wdzięczna.

Tym najlepszym, którzy podnoszą poprzeczkę z każdym postem i nie mam nawet szans do nich się zbliżyć, do każdej w innej dziedzinie (Tattwa, Venila, Horkruks, Ewelina Gralak, Molly, Mss Ferreira, Weronika i wiele innych mniej lub bardziej znanych)

I jeszcze dziękuję, każdemu z Was z osobna.

Tak Tobie!!!
Dziękuję Ci, że czytasz to co piszę.
Dziękuję Ci za to, że mi zaufałeś/aś.
Dziękuję Ci, że najcenniejszym co masz dzielisz się ze mną, Twoim czasem.
Dziękuję Ci, że zostawiasz w moim kawałku Internetu swój ślad.
Dziękuję Ci za miłe słowa.

Dziękuję za krytykę (i chociaż w dalszym ciągu źle ją znoszę, to zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim może się podobać to to co robię).

Dziękuję Ci, za przemilczane modowe wpadki.
Dziękuję Ci za to, że masz o mnie swoje zdanie.
Dziękuję za to, że chcesz ze mną rozmawiać.

Dziękuję, za Twoje milczenie – wiem, że tam jesteś.

Dziękuję za uwagę (jak mówi Venila). Idę odrabiać osobiste zaległości w dziękowaniu:).

Ewa











Photos by Stand Up Fashion

spódnica - tara jarmon
bluzka - h&m
szpilki - new look
torebka - sh
naszyjnik - promod
okulary - moschino



środa, 3 lipca 2013

dylematy


Zaczynam ten post czwarty raz, za każdym razem kończąc na trzecim zdaniu z kwaśną miną. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym Wam opowiedzieć. Gniotą i kłują mnie od środka chcąc wydostać się z mej duszy na zewnątrz. Ale historie, którym czasami uda się wyjść na powierzchnię spod mych palców, lądując z rozpędzonym stukotem klawiszy na białej kartce monitora niestety nie mogą/nie powinny pojawić się w wirtualnym świecie. Cóż, niektórym historiom nie pozwolę wychynąć na powierzchnię. 

Najpierw chciałam pisać o czymś co prawdopodobnie spowodowałoby, że moi uczniowie nie byli by już moi, co w konsekwencji poważnie nadszarpnęłoby nasz domowy budżet, a mnie wprowadziło w  depresję z powodu utraty pracy. Potem było już tylko gorzej. Próba poruszania kolejnych tematów, uświadomiła mi, że pozorna „wolność słowa” w przypadku nauczyciela wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Nie tylko zawodowymi, z konsekwencjami w ogóle.

Cóż, jestem zatem skazana na tematy miłe, łatwe i przyjemne, bez prezentowania skrajnych poglądów. A czasami w bagnie skrajności można znaleźć rzadki okaz storczyka, trzeba tylko dobrze poszukać. Dzisiaj ta myśl trochę wdeptała mnie w ziemię. Podniosłam się dopiero kiedy zdałam sobie sprawę, że powinnam postarać się obrócić tę autocenzurę w zaletę.

Tymczasem idę wciągnąć w nozdrza zapach niewinności mojego młodszego rzadkiego okazu fauny, która słodko śpi z zaplecionymi dwoma warkoczykami.

Do zobaczenia...
Ewa










Photos by Stand Up Fashion

marynarka - promod
top, okulary - h&m
spodnie - ted baker/sh
torebka - jane shilton/tk maxx
obcasy - s but
bransoletka - yes
zegarek - michael kors
pierścionek - pandora

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...