Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 marca 2014

mieszkanie w stylu industrialnym





        
Minimalizm we wnętrzu wymaga od ich właścicieli niespotykanego reżimu i 100 % procentowej pewność co do wyboru mebli i dodatków. Nie ma tu miejsca na przypadkowe rzeczy, na zbędne bibeloty. Rzeczy praktyczne stają się dekoracjami, meble stają się dziełami sztuki. Wszechobecna biel jest bardzo wymagająca, każda zbędna rzecz czy mebel  wprowadza chaos, zaburza naturalnie płynącą energię w tym mieszkaniu. 

          Pewnie się już domyśleliście, że to nie jest polskie mieszkanie. Polacy bardzo rzadko skłaniają się ku tak oszczędnemu wyposażeniu i jeszcze mało kogo u nas stać na klasyki designu. To mieszkanie Thomasa i Liny i znajduje się w Kopenhadze.  Pracują razem w modzie i wzornictwie – wcale mnie to nie zdziwiło – dusze artystyczne. Jak bym miała zgadywać, to postawiłabym właśnie na Danię lub Szwecję. Tylko Skandynawowie potrafią tak dobrze odzwierciedlić stan swojego umysłu we wnętrzach. Chciałabym mieć tak czystą głowę jak ta para. Wszystko poukładane tam gdzie trzeba, bez emocjonalnych upadków. Czyste jasne myśli, przejrzystość zachowania. Idealnie.

Rozpływam się nad tym wnętrzem, bo to jest piękny obrazek i dobrze urządzone wnętrze, ale nie utożsamiam  się z nim. Ja nie jestem tak poukładana jak oni. Mam w głowie wielki bajzel, wybuchy uniesień, upadki, czasami z wysoka. Raczej kolorowo z przewagą bieli – przejściowe wyklarowanie. I takie jest moje mieszkanie, choć nie wiem czy zabrałabym z niego do nowego lokum cokolwiek.  A Thomas i Lina jak sami powiedzieli – utożsamiają się z nim, nic nie jest w nim przypadkowe, każdą rzecz zabrali by ze sobą do nowego domu.

      Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii o tym mieszkaniu, i jakie by były Wasze idealne cztery kąty.

Do zobaczenia

Ewa









Photos by Peter Kragballe via Rumhemma.se

krzesła i stół – thonet
wieszak z kolorowymi kulkami – eames


niedziela, 9 lutego 2014

once a week - indoor - takie cacko!!!


     Od tygodnia w naszym salonie mieszka Lisosław i Baron. Wcześniej mieszkali w Stargardzie Szczecińskim i wdychali zapachy świeżo ściętego drewna, słuchali  monotonnego prześlizgiwania się papieru ściernego  po chropowatej skórze jabłoni i byli świadkami tworzenia. Tworzenia pięknych rzeczy z miłości do drewna i przywracania życia starym przedmiotom, odnajdywania w brzydkich rzeczach ich pięknej strony. Takie mieli piękne życie u Ani z Projekt Cacko, wypieściła i wychuchała dla mnie Barona i Lisosława, pobłogosławiła i puściła w świat na drugi koniec Polski. Dzisiaj są świadkami scen rodzajowych z życia zwyczajnej czteroosobowej rodziny. Rodzina w całości przyjęła ich z honorami i każdy dostał mokrego buziaka od Księżniczki na szczęścieJ.

     Podobają się każdemu, kto do nas zagląda i każdemu opowiadam tę samą historię ich powstania. Najpierw w głowie Ani, w szkicowniku, a potem rusza cała maszyneria XXI wieku, skanery i inne bajery (nawet nie pytajcie mnie, bo i tak nie wiem o co chodzi), obróbka graficzna i w końcu wydruk grafiki. Każda grafika (a jest ich już sporo, zobaczcie koniecznie TUTAJ) ma swój numer. Jest on wpisany w stemplu, na froncie pracy, wraz z tytułem i podpisem autorki. Nakład jest ograniczony - Ania wydrukuje jedynie 100 sztuk.

     Pisałabym dzisiaj cały dzień o jej zdolnościach i talentach, ale myślę, że więcej Wam powie jej strona i jej prace. Witajcie w świecie Projekt Cacko (uwielbiam tę nazwę!).

     Moim zdaniem Lisosław i Baron idealnie wpasowali się w klimat naszego salonu, który z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej op-art'owy. Ostatnio głównie za sprawą dywanu, który został ochrzczony „najbardziej minecraftowy dywan ever!!!”. Fani Minecraft  na pewno mi zazdroszcząJ. W każdym razie Wiktor jest zachwycony.


















No dobra, czas na najlepszą część dzisiejszego posta!!! Nie powiedziałam Wam jeszcze, że przywędrowały do mnie dwa Lisosławy. Jeden zamieszka już u mnie na stałe, a drugi szuka domu:):):). 

Jacyś chętni? 

Oddam w dobre ręce temu, kto wymyśli imię dla wybranki serca Lisosława. Wszak zbliżają się Walentynki  i nawet Lisosławowi należy się powabna dama.

Tak więc z wielką przyjemnością ogłaszam KONKURS wraz z Projekt Cacko gdzie na Facebooku będziecie mogli dać popis swojej kreatywności.

Zasady bardzo proste i czytelne:
  1.  Polub Projekt Cacko i Stand Up Fashion  na Facebooku.
  2. Udostępnij to zdjęcie publicznie na Facebooku.
  3.  W komentarzu wpisz jakie imię powinna nosić wybranka serca Lisosława.
  4. Zwycięzcę wybierze autorka grafiki Ania Malinowska Łukasiak.
  5. Macie czas do 28 lutego.
  6. Ogłoszenie wyników 8 marca!!!

P.S. Wybaczcie mi brak polskich znaków w grafice - nie znalazłam opcji z wersją polskojęzyczną.




     Mam też wersję dla lubiących CANDY. Jeśli wolisz nie publikować informacji na swojej tablicy na Facebooku, umieść baner na swoim blogu i podlinkuj tym wpisem. W komentarzu pod tym postem odpowiedz na pytanie 3. Zasada 1 pozostaje bez zmian.


Powodzenia!!!


Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...