Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pag. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 sierpnia 2012

sicilian woman


Wczoraj zostałam zachęcona pod małym naciskiem do obejrzenia po raz kolejny Ojca Chrzestnego. Pierwsze dwa razy nie dotrwałam do połowy. Po raz trzeci starałam się zrozumieć uwielbienie dla filmu przez Mójciona. Nie wyszłoLLL.

Ale ten ostatni raz rozjaśnił mi trochę w głowie. Chyba zaczynam rozumieć w czym rzecz. Zaczęłam wiązać fakty ze sobą i doszłam do wniosku, że ten film opowiada o trzech rzeczach, których pragną mężczyźni.

Uznanie. Komplementy. Seks. 

Ja do tego dodałabym jeszcze rodzinę. Ale do ostatniego nie przyzna się każdy mężczyzna. Za to do trzech pierwszych, i owszem.
Zagadka rozwiązana. W tym filmie jest wszystko. Szowinistyczni z natury faceci uwielbiają delektować się światem, gdzie prawdziwi mężczyźni są bezwzględni, honorowi, a kodeks postępowania jest twardszy od zimnej stali w dłoni. A kobiety? Są potulne, naiwne i czasami porywcze. Najlepiej w łóżku. Najbardziej Włoszki.

Rozjaśniło mi się w głowie po pierwszej scenie filmu (notabene chyba najlepszej). Jest jeszcze kilka interesujących scen, które z przyjemnością obejrzę jeszcze raz. Tak jak scena z Peterem Clemenzą pośród ogromnych traw, ze Statuą Wolności w tle. „Zostaw pistolet, weź cannoli” – mówi ze stoickim spokojem Clemenza po zastrzeleniu kolegi. A cannoli jak by ktoś nie wiedział to rurki z kremem…

Tak więc, wiem już czym ten film się je i dlaczego mężczyźni klęczą przed telewizorem oglądając scenę chrztu.

Podsumowując ja mogłabym się podpisać cytatem Virgilla Solozzo: „Nie cierpię przemocy Tom, jestem biznesmenem. Krew to duży wypadek...”

Ta stylizacja bardzo pasuje mi do tematu mafii sycylijskiej. Top jest przerobiony ze starej koronkowej spódnicy. Spodnie kupiłam w second handzie i spędziłam nad nimi kilka nocnych godzin żeby je przerobić. Spodobał mi się materiał. To bawełna z domieszką jedwabiu i pięknie się układają. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Do zobaczenia kochani.
















Photos by Stand Up Fashion

top - DIY
spodnie - sh+DIY
szpilki - stradivarius
torebka - sh
pasek - promod
zegarek  - michael kors
bransoletki - ooh! Andy i cubus
okulary - allegro
kolczyki - h&m


niedziela, 12 sierpnia 2012

pocztówka z wakacji 3

Z determinacją godną konkwistadorów nowego świata odkrywamy urocze zakątki, w szczególności mało uczęszczane plaże. Pierwszą z nich znaleźliśmy dzięki znajomym (pozdrawiam Edytkę i BartkaJ). Trzeba wiedzieć gdzie jest, bo inaczej można przegapić jeden z najładniejszych zakątków w Starej Novalji.

Do pełnej uroku plaży prowadzi swoista „promenada”. Z prawej strony wzdłuż całego wybrzeża miasteczka usytuowane są prywatne domy, wille i apartamenty. W pięknie zagospodarowanych ogrodach ludzie rozmawiają śpiewnie po chorwacku i włosku. Ogrody łączą domy z morzem bez wyraźnie zaznaczonej granicy. Po lewej delikatnie szumi turkusowa zatoka Adriatyku, a piniowce i cyprysy tworzą cienisty tunel od domu do szmaragdowej wody.

Turysta jak intruz przemyka po cichu ścieżką ukradkiem podglądając leniwe życie płynące w akompaniamencie rozwrzeszczanej, ale dającej ukojenie symfonii wszędobylskich cykad.

Dochodzimy do miniaturowego porciku na końcu drogi. Widzimy małe stoliczki nad samym morzem i czujemy zapach świeżo zaparzonego espresso. To kanaba (tawerna) - przystanek na małą czarną i lody. Tym razem nie dajemy się skusić. Idziemy dalej choć mogłoby się wydawać, że nie ma już gdzie iść. Wydaje się, że kawiarnia to naturalny koniec jakże przyjemnego spaceru. Za tawerną nie ma już drogi, ale jest mała ścieżka ukryta za zakrętem. Gdzieniegdzie trzeba się schylić i trzymać stromego zbocza, żeby nie spaść na ostre skały wystające z turkusowej wody. Jeszcze jeden z kilku małych zakrętów i wyłania się urokliwa plaża schowana pośród skał z wysokim klifem. Nagroda dla ciekawego świata odkrywcy kierującego się sercem, które bierze górę nad rozsądkiem ostrzegającym co i rusz, że ta droga to z pewnością zdradliwy dead endJ.

Z drogi nie sposób zauważyć plaży. Jeśli wiesz o jej istnieniu i niestraszne Ci wąskie ścieżki to z pewnością trafisz. A jeśli nie wiesz – to zapewne jej nie znajdzieszL.

Wieczorami, tuż przed zachodem słońca chodzimy tam z dziećmi. Jest pusto. Czasami jakaś para całuje się na kocu. Rycerz i Księżniczka kąpią się pośród pisków i śmiechów tak jakby wcześniej w blasku pełnego słońca w tym właśnie miejscu tego nie robili.

Wieczór wakacyjny ma magiczną moc.  Wieczorem w Polsce idzie się spać. W Chorwacji chodzimy w tajemne miejsca popływać i popatrzyć na gwiazdy.
Zdjęcia robiliśmy na drodze wiodącej do tajemnej plaży. Kolejna sukienka maxi okazała się moją ulubioną na wieczorne spacery. To kolejne znalezisko lumpeksowe przerobione odrobinęJ.
Zdjęcia tajemnej plaży następnym razem, do zobaczenia kochani.

















Photos by Stand Up Fashion

sukienka - sh+DIY
torebka - sh
bransoletki - h&m
sandały - vesuvio
okulary - new yorker

piątek, 10 sierpnia 2012

pocztówka z wakacji 2


Pag’owe poranki i wieczory to najpiękniejsze pory dnia. Temperatura - przyjemne 24 stopnie. Morska bryza się nasila pieszcząc ciało od czasu do czasu delikatnymi podmuchami powietrza. Cykady trochę łagodniej traktują uszy. W takich warunkach przyrody mam niczym nieodpartą ochotę zjeść coś dobregoJ.

Do pełnego delektowania się tymi cudownymi momentami brakuje mi jedynie dzieci starszych o jakieś 10 lat. Wtedy będą już same znajdowały swoje wakacyjne zakątki daleko od towarzystwa rodzicówJ. Ale na razie w czwórkę odkrywamy po kolei urokliwe plaże Pag. Łowimy kraby i nurkujemy. Budujemy fosy, baseny i groble. I jemy lody. Tony lodów. Nigdy nie zjadłam tyle lodów w całym życiu co teraz.

A wieczorami czytamy dzieciom bajki na tarasie. Wtedy, kiedy większość ludzi wychodzi z domów „nawiązać relacje” po przespaniu największych upałów, ja nawiązuje relacje na tarasie z MójcionemJJJ. Zajadamy się melonem z szynką prosciutto zapijając wszystko lokalnym winem, które nadzwyczaj szybko uderza mi do głowy.
Jestem typem wczasowicza, który w jednym miejscu długo nie zagrzeje miejsca (pozdrawiam moją bratnią duszę w tym względzie - Mario M.J). Po obfotografowaniu każdego zakątka wokół siebie zaczynam się nerwowo kręcić i szturcham Mójciona śpiącego na plaży.
- No to co teraz robimy?
- Odpoczywamy…
- Ale ja już odpoczęłam!!!
- Przecież nawet nie usiadłaś na ręczniku… słonko.
- Ty poleżałeś za mnieJ, no to gdzie idziemy?
- Ja idę do wody, a ty pilnuj dzieci…
- A co potem…
- Tęsknij czekając na mnie, bo długo nie wrócę…

Tym razem jest trochę inaczej. Postanowiliśmy, że to będą wakacje dla dzieci. A ja dostosuję się do woli większości… Więc nurkuję, opalam się, buduję fosy, jem lodyL i pstrykam fotki umorusanym buziom. Uczę się nic nie robić… oj ciężka to dla mnie naukaLLL

Zdjęcia poniżej robiliśmy niedaleko kafejki internetowej tuż po zachodzie słońca. Biel sukienki idealnie pasuje do turkusu morza. Sukienkę uszyłam sama ze starej białej podkoszulki i części batystowej spódnicy, którą wyszperałam w lumpeksie. Koszyk to też znalezisko lumpeksoweJ. Zabieram go zawsze na nad morze, bo on tu najlepiej się czuje…J

Pozdrawiam Was gorąco i do zobaczeniaJJJ.


















Photos by Stand Up Fashion

sukienka - DIY
sandały - pull&bear
koszyk - sh



Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...