Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pull i bear. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pull i bear. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2014

piątek, 10 sierpnia 2012

pocztówka z wakacji 2


Pag’owe poranki i wieczory to najpiękniejsze pory dnia. Temperatura - przyjemne 24 stopnie. Morska bryza się nasila pieszcząc ciało od czasu do czasu delikatnymi podmuchami powietrza. Cykady trochę łagodniej traktują uszy. W takich warunkach przyrody mam niczym nieodpartą ochotę zjeść coś dobregoJ.

Do pełnego delektowania się tymi cudownymi momentami brakuje mi jedynie dzieci starszych o jakieś 10 lat. Wtedy będą już same znajdowały swoje wakacyjne zakątki daleko od towarzystwa rodzicówJ. Ale na razie w czwórkę odkrywamy po kolei urokliwe plaże Pag. Łowimy kraby i nurkujemy. Budujemy fosy, baseny i groble. I jemy lody. Tony lodów. Nigdy nie zjadłam tyle lodów w całym życiu co teraz.

A wieczorami czytamy dzieciom bajki na tarasie. Wtedy, kiedy większość ludzi wychodzi z domów „nawiązać relacje” po przespaniu największych upałów, ja nawiązuje relacje na tarasie z MójcionemJJJ. Zajadamy się melonem z szynką prosciutto zapijając wszystko lokalnym winem, które nadzwyczaj szybko uderza mi do głowy.
Jestem typem wczasowicza, który w jednym miejscu długo nie zagrzeje miejsca (pozdrawiam moją bratnią duszę w tym względzie - Mario M.J). Po obfotografowaniu każdego zakątka wokół siebie zaczynam się nerwowo kręcić i szturcham Mójciona śpiącego na plaży.
- No to co teraz robimy?
- Odpoczywamy…
- Ale ja już odpoczęłam!!!
- Przecież nawet nie usiadłaś na ręczniku… słonko.
- Ty poleżałeś za mnieJ, no to gdzie idziemy?
- Ja idę do wody, a ty pilnuj dzieci…
- A co potem…
- Tęsknij czekając na mnie, bo długo nie wrócę…

Tym razem jest trochę inaczej. Postanowiliśmy, że to będą wakacje dla dzieci. A ja dostosuję się do woli większości… Więc nurkuję, opalam się, buduję fosy, jem lodyL i pstrykam fotki umorusanym buziom. Uczę się nic nie robić… oj ciężka to dla mnie naukaLLL

Zdjęcia poniżej robiliśmy niedaleko kafejki internetowej tuż po zachodzie słońca. Biel sukienki idealnie pasuje do turkusu morza. Sukienkę uszyłam sama ze starej białej podkoszulki i części batystowej spódnicy, którą wyszperałam w lumpeksie. Koszyk to też znalezisko lumpeksoweJ. Zabieram go zawsze na nad morze, bo on tu najlepiej się czuje…J

Pozdrawiam Was gorąco i do zobaczeniaJJJ.


















Photos by Stand Up Fashion

sukienka - DIY
sandały - pull&bear
koszyk - sh



niedziela, 15 lipca 2012

dziewczyna rewolwerowca


Jak Wam minęła niedziela? Minie bardzo leniwie. Dzisiaj odpoczywałam. Moja głowa próbowała odpocząć. Myśli zaplątane dotąd niczym węzeł gordyjski, same miały się rozplątać. Niestety zazwyczaj gdzieś tam w samym środku węzła zazwyczaj tli się skrzętnie przygaszane przeze mnie poczucie obowiązku. Czy tylko ja mam tak!!!??? To moje poczucie obowiązku… Tak, tak powinnam wziąć się w garść i zrobić coś pożytecznego (np. zgłębiać tajniki prawa oświatowego, poprasować, czy zrobić coś równie fascynującego). Ale tej niedzieli byłam super strażakiem i skutecznie przygaszałam w głowie myśli o czekającej na mnie robocie i ze wszystkich sił starałam się rozkoszować zwolnionym tempem życia.

Do poniższej stylizacji brakuje mi jeszcze tylko konia… no i może jeszcze gitary… W zasięgu wzroku nie było, choć przydałyby się bardzo, podrasowałyby stylizację niewątpliwieJJJ i znalazłabym się w siódmym westernowym niebie.

Mówiłam Wam już, że uwielbiam kapelusze. Ten ze zdjęć jest jednym z moich ulubionych. Zakładam go i już jestem dziewczyną samotnego rewolwerowca… Miłe i trochę dzikie uczucie.

Nie wiem jak Wy, ale jeśli bym mieszkała w Paryżu, Nowym Yorku, Mediolanie lub chociaż w Krakowie, to nosiłabym  kapelusze codziennie. Ale do mojego miasta kapelusz po prostu nie pasuje. Do mojego życia też nie za bardzo. No bo wyobrażacie sobie kupowanie jajek na targu w kapeluszu? Robienie babek w piaskownicy z wielkim rondem na głowie? Przejście paru kroków z samochodu do pracy, tylko po to, żeby usłyszeć: a co Pani ma na głowie? Od swojego ucznia?

Może kiedyś, może na wakacjach, trochę dalej od piaskownicy częściej będę go zakładać.

Do zobaczenia kochani…





















Photos by Stand Up Fashion

koszula - next kids
top, torebka - atmosphere
spodnie, pasek, kapelusz - sh
okulary - allegro
bransoletki - Ooh!Andy, kappahl, glitter

wtorek, 3 lipca 2012

skwar w wielkim mieście


Juno podkivano szeretett!!!

Po kolejnej długiej nieobecności (tym razem z jakże miłego powodu) wracam do Was z pikantnego Budapesztu. 

Pamiętam jak żałowałam kiedy wyjeżdżałam z Pragi po tygodniu, bo nie zobaczyłam jeszcze wszystkiego. Budapeszt jest większy bo liczy  525 km2 i ma aż 23 dzielnice. Jest bardziej przestronny (co jest zaletą) i nie da się go zwiedzać na piechotę tak jak Pragę (co jest wielką wadą).  
Trzy dni w pięknej stolicy to stanowczo za mało!!! Były to trzy intensywne dni, tak naładowane wrażeniami jak tylko można sobie to wyobrazić. Wróciłam z wielkim niedosytem i zakochana bez pamięci.

Budapeszt to miasto prawo-skrętów, kultu miłości do  Elżbiety von Wittelsbach (znanej wszystkim jako Sisi), jedynego w swoim rodzaju języka (który nie ma wspólnych korzeni z żadnym innym na świecie), papryki i wina. 

To moje pierwsze skojarzenia po pierwszym dniu w tym mieście. Kolejne odsłaniały przede mną coraz to nowe smaczki, tajemnice, przewroty, zamachy, namiętności, upadki i powstania.

Co tu dużo mówić, przez kilka najbliższych postów będę Was częstowała budapesztańskimi klimatami w pigułce okraszonymi moimi stylizacjami.
A na początek zostawiam Was ze zdjęciami w 40 stopniowym upale:).

Hamarosan találkozunk:):):) 





























 najpiękniejszy dach na świecie - wzgórze zamkowe:)

 ukradzione całkiem ładne chwile:)




stare w nowym :)






Photos by Stand Up Fashion

jedwabna sukienka - nomads
kapelusz - sh
buty 1 - pull&bear
sandały - vesuvio
torebka - marina galanti
okulary - new yorker
bransoletka - pandora
bransoletka 2 - kappahl
zegarek - michael kors


Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...