poniedziałek, 19 sierpnia 2013

ona tańczy do wiatru




Od jakiegoś czasu, moje młodsze dziecię wykazuje ponadprzeciętne zdolności taneczne. Oczywiście w moich oczach. W oczach matki jej dziecko jest zawsze ponadprzeciętne i tak pozostanie do końca. Moja Księżniczka swoje taneczne korzenie odkryła niedawno, kiedy to w skocznym rytmie do piosenki „Moja koza beczała” zakwalifikowała się do finału młodych form tanecznych. Od tamtego czasu, tańczy do wszystkiego, ku mojej rozpaczy, bo nie ominęła mnie fascynacja „Ona tańczy dla mnie”….

Ale wśród typowych dziecięcych przebojów zdarzają się też takie, które są też moimi ulubionymi tanecznymi kawałkami. Joe Cooker -  You can live your hat on, Kenny Loggins - Foot loos, Surviver - Eye of the tiger,  The Black Eyed Peas - I Gotta Feeling.

        Na tych zdjęciach też tańczyła, chociaż żadnej muzyki nie słyszała. Zapytałam ją do jakiej muzyki tańczysz Julia?

- No przecież do wiatru mamo, nie słyszysz jak ładnie wieje?
















Photos by Stand Up Fashion

little red dress - Monsoon

piątek, 16 sierpnia 2013

spanish steps




       Kilka razy w roku po tych schodach stąpają w równych odstępach czasowych nogi do nieba (albo do samej ziemi), z pęcinami niczym rasowe araby, z kolanami z idealnie położoną rzepką bez śladów komórek tłuszczowych. I noszą idealną górną połowę ciała. W rytm dźwięków poruszających gibkie ciała spowite w jedwabie, kaszmiry, wełnę  i skórę.  Ilości sesji zdjęciowych na tych schodach chyba nikt nie zliczy. Zresztą w tym miejscu aparat fotograficzny  trzyma prawie każdy, jeśli nie trzyma to pozuje.

        Wszyscy chcą mieć zdjęcie na Schodach Hiszpańskich. Chciałam i ja.  Wiem, jestem jak wszyscy, sztampowa, przewidywalna i próżna. A co mi tam, miałam takie próżne marzenie i je spełniłam z dziką rozkoszą dzięki Mójcionowi. I to nawet dwa razy (efekty nocnej sesji na Schodach Hiszpańskich już niedługo!) . Wyobraźcie sobie, że w ciągu minuty przechodzi po nich setki osób, nie wiem jak Mójcion to zrobił, że tego nie widać… 

PS. To szare co mam na ramionach to dlatego, że spaliłam sobie dekolt poprzedniego dnia..

Do zobaczenia

Ewa












Photos by Stand Up Fashion

to szare - kardigan river island
spodnie - no name
top - no name
buty - zara
torebka - jane shilton
bransoletki - by dziubeka

środa, 14 sierpnia 2013

rome style

W tej rzymskiej sypialni spędziłam trzy dni. No nie całe oczywiście… Chciałam Wam ją koniecznie pokazać. Nie dlatego, że mnie zachwyciła, że to dzieło jakiegoś natchnionego Włocha (choć kto wie…), ale dlatego, że ma coś w sobie.



To nie jest powściągliwy pokój. Jest przesadny – i to jak! Jest romantyczny, dekadencki i odrobinę krzykliwy. Nie jest to dzisiejszy włoski design, czyli minimalistyczny, stonowany, z poszanowaniem proporcji i kolorów natury. Jest tutaj barokowy przepych i renesansowe zdobienia - tak jak te misterne sztukaterie na suficie. Jest też, a może przede wszystkim humor w tym wnętrzu. Bo jest takie nie do końca poważne, zabawne i przywodzi na myśl oglądanie sprośnych filmów i zajadanie przy tym ciągnących się żelków w kształcie serduszek.

Moje pierwsze wrażenie po wejściu do pokoju? O cholera, pojechali po bandzie, a chwilę potem: no dobra, ale przecież jestem w Rzymie, wszystko gra. I wydało mi się naturalne połączenie tylu wzorów i faktur. Nawet złoto z fioletem zaczęło mi się podobać. Tak było wówczas, w Rzymie. Dzisiaj podczas przeglądania zdjęć sypialnia robi wrażenie jak bym zobaczyła ją na 8 piętrze w bloku z windą i z graffiti w stylu CHWDP. Dopiero teraz me oczy otwieram szeroko i nie mogę wyjść z „podziwu” nad talentami dekoratoraJ.

Ale w Rzymie po błądzeniu w wąskich uliczkach, ślizgając się po kilkusetletnich kamieniach, słuchaniu głośnych rozmów Włochów, wypiciu kilku kieliszków wina i zajrzeniu na prawie każde włoskie podwórko – ta sypialnia wydała mi się taka, jaka być powinna. Przepych mi się spodobał, śpiewaczka z obrazu śpiewała razem ze mną, a kryształy tak pięknie rozpraszały światło o poranku…

Dzisiaj już rzadko można zobaczyć w rzymskich knajpkach, muzeach, ratuszach barokowy przepych, renesansowe zdobienia, złoto czy sztukaterie ręcznie malowane. Jadaliśmy w różnych miejscach, wścibiałam nos za różne drzwi, zaglądam w różne okna, ale tylko na ulicy Tito Livio, w naszym pokoju w hotelu o Antica Dimora Contessa Arrivabene (sic!), znalazłam go aż w takim nadmiarze.

I zajadając żelki w kształcie serduszek, śmiejąc się do rozpuku, spędziłam cudowne, okraszone renesansowym przepychem trzy dni.

Arrivederci ragazzi!!!

Ewa


























Photos by Stand Up Fashion in hotel Antica Dimora Contessa Arrivabene


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

zwykły dzień


Jest wcześnie rano, jak na wakacje. Czyli około 11.00. Słońce już dawno się obudziło i zdążyło rozkręcić na dobre. Przegapiłam moment znośnej temperatury w cieniu i mój umysł nie pracuje już tak sprawnie. Mogę rejestrować tylko wybrane elementy, obrazy, zapachy, uczucia.  Co bardziej skomplikowane przemyślenia zostawiam na wieczór.

Kolejne dni w wakacje mijają jak godziny, nie uważacie, że to jakiś  fenomen? Jakby ktoś odwrócił zwykłą kolej rzeczy i przyspieszył czas. Czasami się martwię, że nie zdążę zapamiętać smaku wina w wieczór pełen gwiazd, brzoskwiniowej kropli spływającej z ust zlizanej naprędce, zapachu wieczoru - lawendy pomieszanej z rozgrzaną czerwoną ziemią. Śmiechu dzieciaków wpadających z impetem do turkusowej wody, lodów o smaku coca-coli (sic!), śniadań na tarasie i rododendronów kwitnących jak oszalałe.

Proszę, proszę, będę grzeczną dziewczynką, chwilo zwolnij choć na trochę, na jeden długi dzień.

Do zobaczenia

Ewa












Photos by Stand Up Fashion

torebka - escort/vintage
spodenki - denim + DIY
top, kapelusz - sh
bransoletki - by dziubeka, pandora
zegarek - michael kors

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...