Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandora. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lipca 2015

czarna maxi dress i ramoneska



Dzisiaj będzie krótko, ale treściwie.

Po pierwsze pochwalę się, że ta stylizacja wygrała konkurs na Silesia Bazar, a w następnym poście przedstawię Wam krótką relacja z targów mody i designu w Spodku podczas którego odbywał się ten konkurs. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze fajniej i więcej wystawców.

Po drugie sukienka, która zrobiła całą robotę w tej stylizacji od Depare stała się szybko moją ulubioną, tym bardziej, że jak przystało na sukienkę idealną nie gniecie się wcale.

Po trzecie, pewnie nie uwierzycie, ale pierwsze zdjęcia robiliśmy w deszczu, po minucie słońce grzało już jak przystało na koniec czerwca, a po dwóch można się było już opalać.

Po czwarte, moje wakacje zaczynają się w poniedziałek i już nie mogę się doczekać ! Jadę z moją ferajną w moje ukochane Bieszczady! Obawiam się, że zasięgu nie będzie, planuję zaprzyjaźnić się z gołębiami pocztowymi.

Po piąte, przypominam Wam o konkursie, w którym możecie wygrać  dowolne okulary od Optopro do 299 zł TUTAJ!!!

Po szóste ja idę wyjmować walizki z piwnicy, a Wam życzę  wspaniałych niezapomnianych wakacji  gdziekolwiek jedziecie, spędźcie je tak jak sobie wymarzyliście!!!

Do zobaczenia


Ewa














sukienka - depare
okulary - optopro
pasek, kopertówka - sh
szpilki - jessca simpson/tk maxx
ramoneska - sienna de luca
pierścionek - pandora
zegarek - michael kors

czwartek, 30 kwietnia 2015

paryski szyk z odrobiną nonszalancji






Jak bym mogła zabrać ze sobą do Paryża tylko jeden zestaw ubrań, to zdecydowanie byłaby to biała koszula, luźne spodnie, wygodne buty, coś na grzbiet i torebka, w której zmieści się coś więcej nić portfel i komórka. Co prawda Paryż na tych zdjęciach jest tylko w mojej głowie, a za mną widzicie wielki błękit, Bałtyk i piasek, ale taki zestaw pasował mi idealnie do tego słońca, do mojego nastroju i do okazji (Lany Poniedziałek).

Taki minimalistyczny look z odrobiną nonszalacji (podwinięte nogawki spodni i brooksy) bardzo mi pasuje do tego wykreowanego w magazynach paryskiego szyku. W rzeczywistości paryżanki ubierają się bardzo zwyczajnie. A im dalej od centrum, tym gorzej. Moda tak jak gastronomia w Paryżu rządzi się prawami miejsca. Za cenę kawy w Szóstej Dzielnicy można zjeść lunch w Dwunastej. Dobrze ubrane paryżanki spotkasz w Marais, ale w Barbes królują jedynie turbany i haremki. Chyba trochę Marais zostało w moim sercu i przywiozłam go ze sobą nad Bałtyk. W końcu żyje się tylko raz, nawet za cenę wywiania wszystkich komórek mózgowych.

Do zobaczenia


Ewa









spodnie, okulary - zara
brooksy - tkmaxx
marynarka - ralph lauren
zegarek - michael kors
bransoletka - pandora
torebka - no name

piątek, 20 lutego 2015

biały kołnierzyk i nerdy



Niektóre rzeczy mają po prostu w sobie to coś. Oczywiście nie wszyscy tak sądzą, a mogę śmiało powiedzieć że jeśli chodzi o okulary na mym nosie, to pewnie niewiele z Was myśli podobnie. Na czele z Mójcionem. On uważa, że wyglądam w nich jak Gucio, który chciał być kobietą i wieczorami daje się ponieść wyobraźni.

Te okulary moim zdaniem mają w sobie to coś. Po pierwsze lubię je niezmiernie, po drugie poziom zadowolenia z siebie wskakuje mi w nich o oczko w górę, a po trzecie to kwintesencja kujoństwa – dla mnie to egzotyczne zjawisko trochę z pogranicza science fiction, które zawsze chciałam poczuć, ale nigdy na tyle się nie starałam.

W połączeniu z bardzo formalnym wyglądem typu pani profesor wzbudza we mnie delikatne drżenie serca. Nic mi z opinii Mójciona, to już pewne, zostają ze mną na stałe.  Czasami na nosie – jak mi będzie smutno i źle. Drżenie serca jest dzisiaj prawie na wymarciu. Nie pozwolę mu umrzeć!

Do zobaczenia


Ewa








Miejsce zdjęć - hotel Qubus Kraków

koszula - next
bluzka - sh
spodnie, okulary - zara
szpilki - badura
torba - venezia
zegarek - michael kors
bransoletka - prezent
pierścionek - pandora


wtorek, 17 lutego 2015

mała czarna i pióra




Jest już połowa lutego, a ja nie zwróciłam uwagi na  pierwszą połowę na tyle dokładnie, żeby coś Wam o niej opowiedzieć. Jestem pewna, że ten paradoks ktoś gdzieś opisał i ma nawet swoją nazwę, ale w tej chwili nie chce mi się błądzić po czeluściach Internetu… W każdym razie, w skrócie chodzi o to, że dla większości ludzi (w tym też dla mnie) lepiej jest jak ma się więcej niż mniej do zrobienia. Im więcej zadań tym lepiej radzę sobie z organizacją czasu.

Z tego właśnie powodu dopiero zaczynam się rozkręcać. Właśnie teraz kiedy skończyły się ferie, właśnie teraz kiedy zaczęłam nowe projekty i znowu większość dnia spędzam w dresie (taka praca…:)). Właśnie teraz kiedy zamiast kawą podnoszę sobie ciśnienie rozkładem dnia wypełnionym po brzegi. Jest jeszcze lepiej, kiedy od rana atakuje mnie słońce i nie pozwala narzekać na szaroburą zimopluchę. Jestem wtedy w stanie znieść dużo więcej, nawet żołądek karmię promieniami słońca (cokolwiek to oznacza sic!).

Sukienkę miałam Wam pokazać przed Walentynkami… ale doszłam do wniosku, że burgundowe szpilki będą gościły na moich stopach w dzień powszedni – tak bardzo mi się podobają, wraz z małą czarną tworzą duet idealny.  Mała czarna torebka z piórami też stała się moją ulubioną… jest wprost idealna żeby położyć ją na stoliku obok zapalonej świecy i w towarzystwie małż w białym winie. Żałuję, że nie było jej ze mną w Paryżu, pokazałbym jej idealnie zrobione ślimaki  i kawałek miasta, które nigdy nie zasypia.

Jest już prawie pierwsza w nocy, właśnie zaczęło sypać największymi płatkami śniegu jakie w życiu widziałam. Jest tak cicho, że nawet bose stopy na podłodze to krzyk w ciemności.

Dobranoc kochani,

Do zobaczenia rano.

Ewa














torebka - letycja
mała czarna - zara
szpilki - badura
zegarek - certina
pierścionek - pandora

wtorek, 21 października 2014

deep breath


Zalała mnie fala obowiązków i utonęłam. Jeszcze niedawno zdarzało mi się wypłynąć na powierzchnię i zaczerpnąć powietrza. Dzisiaj mam wrażenie, że pochłonęła mnie otchłań codzienności. Uczę się nurkować w gęstej mazi problemów i przyziemnych spraw moich małoludków.

Okazało się pewnego dnia, że przerastają mnie problemy dziewięciolatków, a sześcioletnie dramaty traktuję chyba niezbyt poważnie. Dotarło to do mnie, gdy wspólnie z synem nad zeszytem z matematyki wypłakaliśmy całe zasoby naszych łez i pozostał tylko mój ból głowy i jego niechęć do obowiązków szkolnych.

Próbuję zatem dramatycznie odjąć sobie kilka dekad i stanąć oko w oko z równaniami z jedną niewiadomą, bólem brzucha przed sprawdzianem z historii, niesprawiedliwością świata i pytaniami typu: ”Kto wymyślił tę głupią szkołę?” Staram się jak mogę nie zaśmiać z dziury w nowiutkich, ulubionych rajstopach i z małych rączek, które próbują ją ukryć. Wycieram łzy z policzka umazanego dżemem i próbuję jak mogę zrozumieć ten mały dramat.

Wdech robię rano, bardzo głęboki, ranki są zawsze obiecujące, natchnione świeżością i obietnicą wspaniałego dnia. No więc robię wdech o wschodzie słońca, a wieczorem nic już z tej pełnej piersi nie zostaje. Nie zostaje nawet na kilka stron ulubionej książki, czasami nie zostaje nawet na demakijaż.


Zdjęcia choć mogą się wydawać pasujące do mojego obecnego nastroju, to w rzeczywistości przypominają mi beztroskie wędrówki po Paryżu. Mam nadzieję, że tak jak mnie Wam też trochę poprawią nastrój.

Do zobaczenia


Ewa








 Photos by Stand Up Fashion

koszula - h&m
spodnie - zara
szpilki - tkmaxx
torebka - modalu
okulary - moschino
bransoletka - bydziubeka
zegarek - michael kors
pierścionek - pandora

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...