Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 stycznia 2015

retrospekcja






Myślałam, że nie potrzebuję rozliczenia z rokiem 2014 i radośnie pozwoliłam temu postanowieniu zakiełkować w głowie i zapuścić korzenie. Bo postanowienia ze stycznia 2014 okazały się zadrukowaną i to wirtualnie kartką, która miała dobry początek ale niestety zły koniec.

 Tym razem powiedziałam nie wszelkim postanowieniom, planom i bilansom. I czułam się z tym dobrze dopóki pewnej nocy nie mogłam zasnąć. Bezsenność raczej się nie wydaje nikomu dziwna, bo przecież każdemu od czasu do czasu się zdarza. Mnie wcześniej się nie zdarzało. Szybkość zasypiania mogłam liczyć w centymetrach zbliżania się głowy do poduszki. Nawet po ciężkim dniu, nawet bardzo zmęczona fizycznie.

 Na sen mogłam liczyć zawsze.

To nowe doświadczenie tak mnie zaskoczyło, że zaczęłam się wpatrywać w obrazy w głowie. Wybuchały coraz to nowe pomysły i nie wiadomo kiedy zaczynały żyć swoim życiem nabierając coraz to nowych pobocznych wątków. To co było, to co jest, co będzie. Pomysły rodziły się przez pączkowanie, a ja zwinięta w kłębek i szczelnie owinięta kochanym ciałem nie podobna z zewnątrz do swoich myśli liczyłam. Najpierw minuty, potem panicznie bijące serce, potem oddechy Mójciona, aż w końcu przyjrzałam się z bliska również retrospektywnym wybuchom mijającego roku. Widocznie podświadomie potrzebowałam rozliczenia, żeby móc stawić czoło moim ograniczeniom i lękom.

Rozliczyłam się z niektórych spraw sama przed sobą. Z niektórymi nie potrafię się zmierzyć w dalszym ciągu. Przyjdzie jeszcze czas. Odpowiedziałam sobie na pytania, na które myślałam że już dawno znam odpowiedź. Okazało się, że odpowiedź może być więcej niż jedna, i co więcej może ewoluować razem ze zmieniającym się krajobrazem życia. Wraz przybywającymi zmarszczkami przybywa mi odpowiedzi.

W dalszym ciągu zamiast obejrzeć serial wolę popłakać się do łez na Top Gear. Cieszę się z każdego spotkania z przypadkowym kotem i nie mogę żyć bez kawy. Zaczęłam lubić bieganie , a myślałam, że nienawidzę.

W dalszym ciągu mam wyrzuty sumienia gdy pochłaniam czekoladę i podnoszę głos na dzieciaki. Ciągle mam obsesję na punkcie szpilek (w których nie powinnam chodzić) i usycham bez słońca.

I w dalszym ciągu jestem szczęśliwa, ale potrzebuję, żeby ktoś mi o tym od czasu do czasu przypomniał.

Do zobaczenia

Ewa











kurtka, czapka, rękawiczki - carry
spódnica - fare
torebka - venezia
szalik, bluzka, sweter - sh
buty- panama jack

niedziela, 4 marca 2012

okiem maliny


Czas mnie gonił ze stylizacją w bieli na konkurs Siemens Fresh Look. Dodałam ją w ostatnim możliwym momencie. Mójcion całym sobą dawał mi znać, żeby szybciej i szybciej… W sumie mu się nie dziwię. Miał akurat tego dnia ciekawszą alternatywę, niż spędzanie czasu w zimnym lesie po kostki w topniejącym śniegu.
Wiem…, niektórym ta stylizacja może się kojarzyć z Wielkim Żółtym Ptakiem z Ulicy Sezamkowej. Jak zobaczyłam zdjęcia z tej sesji, to o zgrozo tak pomyślałamJ. Ale zaraz potem sobie uświadomiłam, że tylko ja jestem na tyle stara żeby pamiętać jeszcze Ulicę SezamkowąJJJ. Poza tym nie mam przecież pomarańczowych rajstop… no i wiem, że alfabet to nie jedno długie słowo!JJJ
Dla tych którzy mają mniej niż sto lat przedstawię Wielkiego PtakaJJJ





„Wielki Ptak to najwyższy, bo dwuipółmetrowy mieszkaniec Ulicy Sezamkowej. Jest jednym z pierwszych bohaterów programu, pojawił się na ekranie już w pierwszym odcinku 1969 roku i od tego czasu zabawiał i uczył miliony przedszkolaków swoim pełnym zdumienia podejściem do otaczającego go świata. Oprócz ciekawości świata cechuje go jeszcze łatwość nawiązywania przyjaźni. Wielki Ptak potrafi jeździć na rolkach, łyżwach, potrafi tańczyć, śpiewać, rysować, układać wiersze, a nawet jeździć na jednokołowym rowerze. Jest to niesamowita wszechstronność przy założeniu że ma tylko 6 lat. Jednak pomimo tylu różnych talentów, ma skłonności do częstego popełniania pomyłek, jak na przykład myślenia, że alfabet to jedno, długie słowo. Główną funkcją Wielkiego Ptaka jest pomóc zrozumieć dzieciom, że wcale nie trzeba od razu wiedzieć wszystkiego, natomiast wszystkiego można się pomału nauczyć i warto pytać innych, jeśli się czegoś nie wie…”
W każdym razie, Karolina Malinowska nie dostrzegła u mnie zdumiewającego podobieństwa do wielkiego ptaszyskaJJJ, z czego się bardzo cieszęJJJ. Może Wam się też spodoba ta stylizacja…

Pozdrawiam Was serdecznie z mojego wielkiego sezamowego gniazda!!!JJJ

Do zobaczeniaJJJ




Photos by Stand Up Fashion


 sukienka/ dress - zara
koszula/shirt - diesel
kamizelka/vest - kappahl
leginsy/leggings - no name
buty/shoes - converse
torebka - sh
bransoletka/bracelet - reserved
zegarek/watch - michael kors

wtorek, 21 lutego 2012

szalony romans


Nie lubię zjadliwego różu, ale ten sweter pokochałam od pierwszego wejrzenia. Co więcej, uważam, że połączenie zjadliwego różu ze zjadliwym żółtym daje mieszankę, którą nazwałabym szalonym romansem. Mnie ten niebezpieczny związek zaskoczył pozytywnie,  szczególnie, że kochanek kryje się trochę w cieniu jarzącej się kochankiJJJ

Nie mam dzisiaj szczególnego nastroju na rozwodzenie się o moim życiu i przejdę  od razu do rzeczy.

Lubię ten styl. Luźno, wygodnie i trochę rokowo. Miłego oglądania…
























ramoneska - Sienna Luca
sweter - vintage
spodnie - Vero Moda
rękawiczki - Mustang
torebka  - vintage
koszula  - Diesel sh
pierścionek - Glitter
szalik - H&M man
nauszniki - H&M man
buty - Venezia

poniedziałek, 20 lutego 2012

impreza pod prysznicem


Gdyby ktoś zechciał nakręcić o mnie film skończyłoby się to już na etapie pisania scenariusza. Wstępny projekt wylądowałby niechybnie w koszu z komentarzem potencjalnego  reżysera: Hello?! Przecież tu się nic nie dzieje!!!

Ale z mojej perspektywy dzieje się u mnie czasami zbyt dużo! Mniej lub bardziej ważne wydarzenia składają się na całość mojego radosnego życia.

Dzisiaj ważna jego część zamieszkała pod prysznicem!? Moja 3 letnia królewna zaniosła tam materac, który został zaimprowizowanym trawnikiem na stylowy lunch. Królewna wokół siebie rozdysponowała niezliczoną ilość małych lal. Niestety niektóre się tak spieszyły, że wylądowały na lunchu tylko w jednym bucieJJJ. W niczym im to nie przeszkadzało. Promienny uśmiech z dopiero co wybielonymi zębami nie schodził z ich twarzy. Na szczęście w niczym nie zawiódł nieodłączny element życia laleczek - kompletna porcelanowa zastawa Hello Kitty. Anturażu dopełniała lalkowa kanapa, stół i koniecznie 4 krzesłaJJJ Tak było rano.

W południe dołączyło jeszcze kilka dodatkowych elementów. Natomiast główną atrakcją prysznicowego lunchu był oszalały na punkcie królewny tatuś, który zapewnił odpowiedni prysznicowy catering  - obiadek dla Jej Mości  i dla lalJ.

Po południu, na niebieskim, materacowym trawniku siedział już  królewicz (7lat) z królewną.  Trawnik szczelnie wypełniało 9 lal i dziesięć samochodów + dwa w zapasie poza brodzikiem. Na wszelki wypadek, gdyby zdarzyła się jakaś awariaJJ. Mechanik przybyły na wszelki wypadek, również nie zmieścił się już pod prysznicem. Wylądował gdzieś poza brodzikiem w rogu łazienki. Biednemu zawsze wiatr w oczy!!!J Pozostało mu jedynie z rozmarzeniem i w zupełnym bezruchu przyglądać się życiu w radości i przepychu  wielkiego „podprysznicowego” świata.

Życie mojego M5 drastycznie skurczyło się do rozmiarów M0. Skoncentrowało się w mało wyszukanym designie łazienkowym… Tak wiem… to jest blog modowy, dlatego powinnam się skoncentrować na opisywaniu kreacji i wyszukanych dodatków lal siedzących w szałowych samochodach na niebieskim, materacowym trawniku. Jednak ruch w interesie był tak szybki i gwałtowny, iż trudno było przypisać kreację do modelki.  Dodatki krążyły między damami jeszcze szybciej. Odniosłam wrażenie, że prawie lewitowały nad pięknie nakrytą zastawą Hello Kitty. A porzucone na chwile rzeczy wydawały się wołać o zainteresowanie… bezskutecznie, w większości podzieliły los biednego, porzuconego mechanika.

Oczywiście dla mnie miejsca już też nie starczyło. Zbyt cenna przestrzeń pod prysznicem została precyzyjnie rozdzielona. Przy podjętej próbie przyłączenia się do imprezy królewna nie znoszącym sprzeciwu głosem oznajmiła mi: „przecieś sie tu nie zmieściś”.

Pozostało mi dołączyć do mechanika. Na szczęście ukojenie dla mojego nędznego losu przyniosła chwila słońca i ulubione okulary JJJ. Lepsze to, niż skończyć jak mechanik…
Miłego oglądaniaJ


















 





płaszcz - vintage
tunika - Tkmaxx
leginsy - Reserved
botki - Quazi
sweter - vintage
torebka - Promod
czapka - vintage
okulary - Seen John
york - sąsiada:)

wtorek, 14 lutego 2012

happy valentine's day


Chciałabym być najlepszą wersją samej siebie. Najlepszą mamą, przyjaciółką, córką, Walentynką.

Dlatego planuję. Uwielbiam to robić. Karteczki z rzeczami do zrobienia walają się w każdej torebce, szufladzie i kieszeniach spodni. Walenty mój śmieje się ze mnie, że planowanie jest u mnie ważniejsze od działania.

Nie jest, ale faktycznie czasami tak to może wyglądać. Fruwające listy zakupów, nieodkreślone zadania w terminarzu, zapomniane myśli wyciągane z mokrymi jeansami z pralki.

A ja lubię opisywać swoją rzeczywistość. Mam wtedy poczucie, że jak coś napiszę, to jest to prawdziwsze od myślenia o tym. No i ma większą siłę sprawczą.

Wizualizacja przeniesiona na papier to dla mnie jak krok do przodu. Już jestem w ogródku, już witam się gąską… Czasami gąska to zaplanowane stanie przy desce do prasowania przez 3 godzinyL, ale czasami jest zrealizowanym postanowieniem noworocznymJ.

Jestem tu i piszę do Was. I właśnie witam się gąskąJ.

Happy Valentine's Day kochani!!!




















Photos by my Walentine

płaszcz - Promod
sukienka -  River Island
kołnierz - DIY
leginsy - H&M
botki - Quazi
toczek - sh
torebka - sh
rękawiczki - no name

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...