wtorek, 15 maja 2012

rock z barokiem


Zgubiliście się kiedyś w jakimś mieście? Pewnie każdemu się to zdarzyło przynajmniej raz w życiu…
A zdarzyło się Wam zgubić w mieście w którym mieszkacie już ponad 30 lat? A to już się mogło przytrafić tylko mnieJJJ

Myślałam, że znam miasto w którym mieszkam i nie ma już dla mnie nieodkrytych tajemnic. Zgubiłam się nieprzypadkowo. Tym razem chciałam się zgubić. Chciałam poczuć ten dreszczyk odkrywania czegoś co wydawało mi się, że znam jak własną kieszeń. Nie wiem jak się to stało, że nie byłam tu wcześniej.

O 8 rano zobaczyłam altanę zbudowaną w starym parku w stylu barokowym. Gra świateł przebijających się przez liście wiekowych klonów i łagodnie poruszające się świetlne zajączki na kolumnach altany. Mój bajkowy widok na własność. Przez godzinę na jaką się „zgubiłam” nie widziałam ani jednej osoby. W parku z barokową altaną i przy pięknej fontannie nie zdarza się to pewnie zbyt często. Mnie się udało. Moja chwila szczęścia w samotności. Sam na sam. Godzina z myślami w pustym parku – bezcenne. Chciałabym móc się tak gubić częściej…

Wróciłam więc w to piękne miejsce na krótką sesję. Kolumny wymusiły rokowy styl. Nic innego do tego miejsca mi nie pasowało. A wy co byście założyli do towarzystwa tak utrzymanej barokowej altany?

Trzymajcie się i do zobaczenia gdzieś w zakamarkach miejsc jeszcze przez Was nieodkrytych!!!
























 

Photos by Stand Up Fashion

kurtka - sienna de luca - tkmaxx
top - bershka
spodnie - h&m
buty - venezia
czapka - tkmaxx
torebka - sh



niedziela, 13 maja 2012

dwie brzozy


Na dwóch brzozach tułów, dwie ręce i głowa stoją. Dwie brzozy teraz mieszkają w mojej szafie i ratują mnie często gdy nie wiem co mam z niej wyciągnąć. Pierwsze kroki stawiały w trampkach, ale skróciłam im naukę chodzenia do minimum i dzisiaj już w szpilkach śmigają. Pojętne są. Lubię je za to bardzo, szczególnie, że kosztowały mnie tylko 14,90 na dziale z młodymi brzózkami w Cubusie.

Dzisiaj mało tekstu. Wena moja wypłynęła razem ze łzami po przeczytaniu posta http://erq.tawerna.net/krzaki/kosmopolitanczykowianeczka. 
Darmowy trening mięśni brzucha gwarantowanyJJJ.

Miłej niedzieli i lektury. Do zobaczenia.








       













Photos by Stand Up Fashion

spodnie - cubus kids
koszulka, biżuteria - h&m
kamizelka - next sh
szpiki - stradivarius
torebka - romwe
okulary - allegro
zegarek - sister



piątek, 11 maja 2012

zbroja w kratę czy w paski


   Mój rycerz ma 7 lat i raczej płynie z nurtem tego pędzącego świata. Do nowinek technicznych nie muszę go przekonywać, jest raczej odwrotnie. To Rycerz mnie przekonuje, co jakiś czas wciskając mi w ręce pada i karząc jeździć 250 /h po mieście. Nie doganiam go już jakieś trzy lata. Niestety obawiam się, że to świadczy o moich niezbyt dobrych umiejętnościach drogowych w wirtualu niż o ponadprzeciętnych mojego syna. 

   Z ubieraniem ( patrz stylizowaniem) rycerza, jest już niestety gorzej. Ma już swoje zdanie na temat tego jak chce wyglądać i dyskutowanie z nim o tym, że coś do czegoś nie pasuje doprowadza mnie czasami do rozpaczy. Na szczęście z pomocą od czasu do czasu przychodzi księżniczka słodko oznajmiając: „Wiktol…, nie wieś, zie w tym źle wyglądaś?”. Dwa damskie głosy przeciw jednemu siedmioletniemu, zbija go trochę z pantałyku i ze zwieszoną głową podąża do pokoju po kolejny jego pomysł na wygląd. Następny jest już zazwyczaj lepszy. Jeszcze jakieś 30 lat i załapie o co w tym biega…:):):)

Do zobaczenia :):):)














Photos by Stand Up Fashion

kurtka  - george sh
koszula  - esprit
spodnie - next
bluzka - zara
buty - bata
czapka - h&m kids



środa, 9 maja 2012

zmagania funkcjonalności z designem… kuchnia niedoskonała.



  Moja kuchnia ma 6 lat. Wówczas wydawało mi się, że jest nowoczesna i zaspokoi moje oczekiwania co do pojemności i funkcjonalności. Do końca nie jest tak jak sobie wymarzyłam… Teraz z perspektywy kilku lat mogę Wam już napisać co bym na pewno zmieniła, co się u mnie sprawdziło, na co warto wydać więcej pieniędzy.



   Kuchnia to miejsce nad którym podczas projektowania warto się dłużej zastanowić. Dla tych którzy mogą sobie pozwolić na urządzenie jej od pierwszej cegły, trzeba to zrobić już na etapie budowy, a w momencie zakładania instalacji mieć już gotowy projekt.

  Moja kuchnia przeszła gruntowny remont, łącznie z wymianą instalacji i zmianą pierwotnych miejsc kluczowych sprzętów AGD. Długo nad nią myślałam. Jak to wyszło w efekcie końcowym oceńcie sami.


  Wiem na pewno, że wiele rzeczy bym zmieniła i więcej wydała pieniędzy. Z perspektywy moich doświadczeń akurat na kuchni nie warto zbytnio oszczędzać, bo się to zemści w przyszłości. Ma przecież przetrwać 10-15 lat. W ciągu tego czasu zdążysz już wymienić 3 razy meble w salonie, a kuchnia będzie taka jak na początku. Poza tym, kogo dzisiaj stać na to żeby ją zmieniać co kilka lat? To jeden z największych wydatków podczas  remontu mieszkania, czy budowy domu, więc warto wydawać pieniądze rozsądnie.


   U mnie kuchnia jest połączona z salonem, więc aspekt dopasowania do reszty jest szczególnie istotny. Powinna być spójna z pomieszczeniem, z którym się łączy. Granica ma być dostrzegalna, ale nie zbyt widoczna.



  
A oto kilka rad, które mam nadzieję przydadzą się komuś z Was:
  1.  Pierwsza zasada i najważniejsza to Twoja kuchnia, a nie Pana/Pani od projektowania wnętrz. To ty będziesz w niej spędzała dużą część dnia, piła kawę, piekła, gotowała itp. Więc nie daj sobie wmówić, że zamiast tej półki to musi być szuflada, czy odwrotnie. Kuchnia ma służyć Tobie i to projekt ma być dopasowany do Waszych potrzeb, a nie Wy macie się dopasować do gotowego projektu. Dlatego jestem przeciwniczką kupowania gotowych zestawów, które później jakoś się upycha i w efekcie przez kolejnych kilka lat funkcjonujesz w kuchni, na którą nie możesz patrzeć. Niemniej nie można popadać w skrajności. Pan/Pani od projektowania ma zazwyczaj szereg cennych i przydatnych rad, z których oczywiście warto skorzystać. W szczególności z zakresu zachowania podstawowych zasad budowy ciągu komunikacyjno-roboczego.
  2. Instalacje, czyli tak naprawdę rozmieszczenie sprzętów AGD trzeba ustalić na samym początku. Rozmieszczenie powinno być zgodne z zachowaniem zasad ciągu komunikacyjno – roboczego. To najważniejszy element, bez którego nie ruszycie do przodu. Do instalacji zaliczamy także elektrykę, która w kuchni jest szczególnie istotna. Sprawdźcie, czy wasza instalacja wytrzyma obciążenie wszystkich włączonych sprzętów kuchennych naraz. Nie zapomnijcie o tych potworach elektrycznych jak czajnik, ekspres do kawy, czy toster. Wszystko co ma grzałkę w środku (pralka, zmywarka, piekarnik itp.) powoduje obciążenie sieci. U mnie niestety wszystko razem włączone powoduje wywalenie korków. Ekspres czasami przestaje parzyć kawę w połowie, co mnie wkurza strasznie. A rano bez filiżanki mojej ulubionej kawy tu i teraz, robię się szybko nerwowa…
  3. Sprzęt AGD musicie wybrać przed projektem kuchni. Wiem, to może się wydawać trochę dziwne, ale to konieczny warunek żeby potem uniknąć przykrych niespodziewajek typu niedopasowania lub np.: poszukiwania zmywarki o niespotykanych wymiarach. Mała dodatkowa rada – to co ma niestandardowy wymiar będzie z reguły 100% droższe od reszty mieszczącej się w standardzie.
  4. Oświetlenie w kuchni. Bardzo dobre oświetlenie górne, koniecznie podszawkowe jeśli wiszące szafki planujecie. No i oświetlenie nad kuchenką lub tzw. wyspą. Dla mnie światło w kuchni jest bardzo istotne, szczególnie, że kuchnia łączy się z salonem. Za pomocą światła można zbudować łagodniejsze przejście między dwoma pomieszczeniami.
  5.  Meble. Tu mam tylko jedną radę. Pamiętajcie, że wasza kuchnia ma przetrwać te kilkanaście lat. Z mojego doświadczenia, warto zainwestować w lepszą jakość frontów, mechanizmów szuflad i siłowników. To elementy które pracują najciężej. Warto wydać raz więcej żeby w przyszłości nie musieć wymieniać i narażać się na kolejne koszty. Z perspektywy czasu wybrałabym lepszej jakości fronty (moje to sklejka fornirowana) i lepsze mechanizmy szuflad.
  6.  Blat – kolejny warty swojej wysokiej ceny element. Mój jest już porysowanyL, ale czego można się spodziewać po blacie ze sklejki? Teraz kupiłabym blat granitowy. Kolejna mała i tym razem zaskakująca niektórych rada – blat można kupić taniej u kamieniarzaJJJ - i to nie jest żartJJJ.
  7. Podłoga w kuchni – taka, którą łatwo się pielęgnuje. Nie sprawdzą się tu panele czy lite drewno. U mnie jest gres szkliwiony kupiony za niewielkie pieniądze made by china. Dobrze się sprawdza i łatwo myje. Ma tylko dwie wady.Pierwsza wynika pewnie  z miejsca produkcji, bo ten mój trzeba niestety impregnować raz na pół roku, żeby skutecznie uniknął przebarwień od np. rozlanego wina. Druga wada, to niestety łączenia. Przy mojej nieidealnie równej podłodze trzeba było położyć fugę, która jak to fuga w kuchni brudzi się bardzo. Nie ma idealnej niebrudzącej się fugi, ale są lepszej jakości i taką bym teraz kupiła. Ta moja, w niektórych miejscach jest już wytarta i trzeba by było ją wymienić.
  8. Kolejna dobra rada – na czas montażu kuchni bezwzględnie, koniecznie i bezwarunkowo trzeba położyć jakiś materiał ochronny (kartony, podkłady itd.). Ekipa montująca pewnie nie raz upuści na podłogę śrubokręt albo młotek. Ja mam na pamiątkę po montażu jedną „małą dziurkę”, ale oglądam ją za każdym razem jak myję podłogę. Nie chcielibyście wiedzieć co o niej myślę jak na nią patrzę za każdym razem. Dodam tylko, że ma już kolor czarny i „pięknie” się prezentuje na mojej beżowej podłodze.
  9. Warto też, żeby „bohater w swoim domu” zaplanował wszystkie niezbędne wizjery do łatwego i szybkiego dotarcia do zaworów, węży itp.
  10. I pamiętajcie – co się może nie udać (urwać, zepsuć, nie pasować itd.) na pewno się nie uda. W poprzednim mieszkaniu wyrwały mi się kołki ze ściany razem z szafką, bo prawdopodobnie przyoszczędziłam trochę na materiale (pewnie z 5 groszy na jednym kołku). Monter tak skomentował mój zakup – „może dadzą radę, jak nie będzie Pani wkładała bardzo ciężkich rzeczy”. Po jakimś czasie zapomniałam o tej rzuconej mimochodem uwadze i pełna 24 elementowa zastawa z jeszcze czymś tam w środku spadła razem z szafką na podłogę gdzieś około 2 w nocy. Gwarantuje Wam, że nie chcielibyście być obudzeni przez ten „odgłosik”. Wtedy pomyślałam, a gdyby rycerz, albo księżniczka byli właśnie w kuchni… brrrrrrrrr, nie chcę sobie wyobrażać jakie mogłyby być skutki. Potłukło się jak na złość wszystko, dokumentnie. Jak widziałam Mójciona uginającego się pod wiaderkami z zastawowym gruzem to dopiero  wówczas zdałam sobie sprawę ile to cholerstwo razem ważyło.
   To tyle rad. Mam wrażenie, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale na wszystkie pytania chętnie odpowiem, więc piszcie.

  Na koniec jeszcze moja ostatnia zachciewajka kuchenna. Zauważyliście pewnie, że brakuje w niej stołków barowych. Pracuję nad Mójcionem w tej sprawie, jeszcze to chwilę potrwa, ale już niedługo.
    Nie kupiliśmy ich na początku, bo okazało się, że miejsce pod barkiem jest idealne do upchnięcia jeżdżącego krzesełka do karmienia najpierw Rycerza, a potem Księżniczki. Teraz miejsce się zwolniło i czeka na moje wymarzone stołki barowe projektu Starcka.
   No to tyle, zapraszam Was do mojej kuchni. Życzę Wam żebyście w swoją włożyli serce, co by mogła być sercem całego domu.

   Pozdrawiam pachnąco naleśnikami z cynamonemJJJ. 

Do zobaczenia.
Ewa











Photos by Stand Up Fashion





luksus po mojemu


W zeszłym  dziesięcioleciu w USA przeprowadzono eksperyment udawadniający, że muzyka pozbawiona odpowiedniej oprawy, miejsca i czasu jest zdecydowanie gorzej odbierana przez słuchaczy. To tak jakbyśmy jedli wykwintny posiłek w aluminiowym rondlu w barze z piwem „U Miecia”. Joshua Bell, jeden z najsłynniejszych skrzypków świata uczestniczący w eksperymencie grał na skrzypcach wartych 3,5 miliona dolarów na stacji metra w Waszyngtonie przez kilkadziesiąt minut. Tylko sześć osób z pośród tysiąca go mijających zatrzymało się na krótką chwilę żeby posłuchać jego muzyki. Tylko jedna osoba go rozpoznała. Tylko ta jedna osoba uświadomiła sobie, że właśnie ma za darmo koncert w pierwszym rzędzie wart tysiąc dolarów, albo i więcej.

Po  artykule Edyty Ochmańskiej w Trendach 2/2012 uświadomiłam sobie, jak wiele jest rzeczy, które mi umykają. Znikają w bezwzględnym pędzie rzeczywistości. Niestety czasami słucham, ale nie słyszę. Patrzę, ale nie widzę. I nie mam szansy poczuć, pomyśleć i zachować w zakamarach duszy i umysłu na później wrażeń i uczuć, aby w trudnej chwili do nich wracać.

Do niezwykłych przyjemności zaliczam słuchanie muzyki na żywo. Mówię oczywiście o tej ulubionej. Koktajlu wrażeń z koncertu na żywo nie da się porównać z niczym. Ach, stoi mi teraz przed oczami jak żywy Bono na koncercie w Chorzowie 2009 . I nic na świecie, żadna płyta i nie wiadomo jaki sprzęt Hi-Fi nie jest w stanie zastąpić uczuć, emocji, wrażeń z uczestnictwa w sztuce ujarzmiania decybeli made by U2.




Niemniej doceniam małe przyjemności, ale równie cenne. Możliwość zatrzymania się przy „ulicznym grajku”, posłuchania, pomyślenia, porozmawiania. Tylko muszę go najpierw dostrzec, a potem choć na chwilę się zatrzymać. A z tym u mnie coraz trudniej… gonię… gonię… gonię… Tak wiele mnie omija. A tak chciałabym, aby moje blogowe motto „chłonę po cichu świat i oddaję go z powrotem ubrany w coś ładnego” mogło się częściej urzeczywistniać.

Do zobaczenia w mam nadzieję wolniejszym świecieJJJ.













Photos by Stand Up Fashion

kurtka - mohito
koszula - next kids
spodnie - big star + DIY
buty - promod
torebka - h&M
okulary  - oscar de la renta, tkmax

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...