piątek, 21 marca 2014

jestem brzozą




Gdybym była drzewem byłabym brzozą. Wątła i wytrzymała jak lina okrętowa. Piękna dla jednych, dla drugich mało urodziwa.  Szeleści mi cicho do ucha, ale nie wiem czy to specjalnie dla mnie, czy śpiewa swoją zwykłą piosenkę dla świata.

Nie szkodzi, może śpiewać nie dla mnie, może zielenić się  dla słońca, byle by była. Jestem mała i zagubiona wobec  jej perfekcyjnego połączenia ze światem, wobec  szorstkiej łagodności.

Wynurzam się z tego trwania z brzozą ze łzą na policzku, dostałam więcej niż chciałam. Dostałam z powrotem siebie. 

Do zobaczenia 

Ewa







Photos by Stand Up Fashion

ramoneska - sienna deluca
spodnie - sh + DIY
sztyblety - gino rossi
beret - sh
torba - glitter

środa, 19 marca 2014

fioletowy ombre manicure


Manicure ombre wydaje się być bardzo trudny do wykonania.  Do niedawna też tak myślałam, a okazuje się, że jest to bardzo proste, jedyną jego wadą jest to, że trzeba poświęcić nieco więcej czasu na jego wykonanie i odrobinę dłużej poczekać na jego całkowite wyschnięcie. Są różne szkoły jego wykonania, ja pokażę Wam według mnie tę najprostszą.

Czego będziecie potrzebować:
  1. Top coat – jako baza i wykończenie
  2. Lakier bazowy – czyli kolor główny. Mój to ciemny fiolet z Golden Rose
  3. Lakier uzupełniający – czyli  drugi kolor do cieniowania – ja użyłam lakieru Opi w kolorze jasnofioletowym z wykończeniem perłowym.
  4. Małego szklanego naczynia 
  5. Małej gąbeczki – ja moją wycięłam z gąbki do mycia naczyń.



Pierwszy etap to dobrze przygotowane paznokcie, odtłuszczone i pomalowane top coat lub Waszą ulubioną bazą. Ja użyłam Top Coat firmy Rimmel.

 Następnie malujemy całą płytkę jedną warstwą naszego bazowego lakieru. Kolor jest oczywiście dowolny, ale dla początkujących lepiej będzie jeśli wybierzecie zbliżone do siebie odcienie.


Czekamy aż nasz lakier bazowy wyschnie, potem wylewamy odrobinę koloru uzupełniającego do naczynia i moczymy w nim naszą małą gąbeczkę ( możecie to też zrobić pacynką do cieni
  - ja akurat nie miałam). Przykładamy gąbeczkę do paznokcia zaczynając od końca i stopniowo idziemy do góry. Kończymy nasze stemplowanie w połowie lub 2/3 paznokcia. Czekamy aż wyschnie. Ja pomalowałam jeszcze dodatkowo kolorem uzupełniającym same końcówki paznokci.

Na koniec malujemy top coat-em.

Voilà. I jak się Wam podoba?

Do zobaczenia.

Ewa







Photos by Stand Up Fashion

niedziela, 16 marca 2014

pokój małego chłopca na poddaszu


Kolejny raz mam dla Was post z serii „Z wizytą u…”. Dzisiaj pukamy do pokoju dwuletniego Oskara. Pokój znajduje się na poddaszu i dlatego zagospodarowanie tej przestrzeni było nie lada wyzwaniem.

Na pierwszy rzut oka pokój wydaje się bardzo duży, ale pełna wysokość pokoju znajduje się na niewielkim kawałku o metrażu 2 na 1,5 metra. Pozostała powierzchnia to wysokość poniżej 1,80 w której w samym środku znajduje się filar. Jedynym rozwiązaniem było postawienie najwyższych mebli (w tym wypadku szafy) najbliżej wejścia. Pozostałe meble trzeba było dopasować rozmiarem do dużych skosów. Pod najniższym powstał kącik do zabawy z półką na kolorowe zabawki i zjeżdżalnią. Mały raj dla chłopczyka z dużym zapasem energii. 

Urządzając Oskarowi pokój rodzice zdecydowali się na meble w białym kolorze. O ile był to świetny pomysł jak Oskar był malutki, to teraz meble nie pasują już do kolorowej osobowości ich małego lokatora. Dlatego niedługo pokój czeka zmiana mebli, a mamę Oskara kolejne zaaranżowanie tej trudnej przestrzeni. 

Na razie Oskar w swoim niebiesko zielonym królestwie czuje się świetnie. Nie dziwię się mu zupełnie, bo w tym wieku najważniejsza dla dziecka jest zabawa. Przestrzeń do zabawy na podłodze, na budowanie fortec, na „tarzanki” z tatą, na wyścigi samochodów i  na zjeżdżanie na brzuchu ze zjeżdżalni.

To idealny pokój do tworzenia pięknych wspomnień z dzieciństwa. Jak się Wam podoba?

Do zobaczenia


Ewa















 Photos by Stand Up Fashion

szafa, komoda, łóżeczko, wieszak - hubi, bellami
fotel, niskie półki, podnóżek - ikea

piątek, 14 marca 2014

podróże z Lordem Somersby - plaże Chorwacji, Dubrownik, Rzym i podróż w lata 20-te



Kilka dni temu dostałam wielką paczę od Lorda Somersby. Marka wprowadza na polski rynek nowy smak jeżynowy. I przyznam, że z całej zawartości wielkiego pudła największy uśmiech wzbudziła u mnie butelka Somersby z własnym nazwiskiem na etykiecie. To Ci się Panie Lordzie Somersby udało!!! Własne ego mile połechtane;););).


Długo się zastanawiałam nad tym jak ugryźć posta.  Pisanie w stylu: „dostałam, otworzyłam, spróbowałam, super!” nie jest w moim stylu.  W planach miałam posta kosmetycznego opartego głównie na piwie. Jednak plan ten szybko został zweryfikowany po zapoznaniu się z etykietą. Cukier nie jest najlepszym sprzymierzeńcem naszej skóry  i włosów. Chyba, że akurat planujecie wizerunek punk – lady (or man) z dużym irokezem. Jeżynowy napój piwny nadaje się idealnie na cukrową bazęJ.

Somersby najbardziej pasuje mi do domówki albo do polędwiczek. Przy kucharzeniu robię taki bajzel wokół siebie, że nie nadaje się to do publikacji, bo uwłacza mojemu poczuciu estetyki. A na domówkę przez najbliższe dwa tygodnie się nie nadaję…

Unieruchomienie w łóżku wyzwala we mnie frustrację, którą najłatwiej mi zagłuszyć planowaniem wakacji, albo chociaż oglądaniem zdjęć z minionych podróży. Tak więc dzisiaj popijając Blackbarry Beer Drink (nie ukrywam, że z niemałą przyjemnością) zabieram Was w miejsca, w których Lord Somersby czułby się tak samo dobrze, jak ja się tam czułam i dzisiaj żałuję, że nie miałam w ręku „jeżynowej butelki”.

Mocno schłodzone Somersby na plaży... hmmmJJJ. Razem z tymi widokami duet iście rajski. W słonecznej Chorwacji i na każdej innej plaży, już nie mogę się doczekać tego słodkiego leniuchowania.











Dubrownik to magiczne miasto. Widok z murów obronnych o zachodzie słońca to widok, którego nie zapomnę do końca życia. Jazdy na górę SVR samochodem też nie zapomnę i tego jak się spociłam ze strachu. Na całe szczęście widoki nieco uspokoiły rozedrgane serce. Jak sobie przypomnę upał na murach i żar lejący się na mnie na szczycie góry, to myślę, że zrobiłabym to jeszcze raz, ale tylko z LordemJ.






Pamiętam jak dziś wędrówkę po Rzymie o trzeciej nad ranem. I jak przysiadłam na moście, żeby nasycić oczy tym widokiem… i brakuje tylko mocno schodzonego Somersby do tego wspomnienia…





Ale jestem przekonana, że Lordowi najbardziej przypadłoby do gustu imprezowanie.  Szalona impreza w stylu lat 20-tych, piękne kobiety i Lord. I jest moc!!! 




Na zdrowie!!!

Do zobaczenia niedługo:).

Ewa



Photos by Stand Up Fashion

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...