Pokazywanie postów oznaczonych etykietą solar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą solar. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 stycznia 2014

once a week - minimalism




            Jak powiedział dawno temu Charles Pierre Baudelaire - "absolutna prostota to najlepszy sposób żeby się wyróżnić". Ja pójdę o jeden mały kroczek do przodu i powiem Wam, że w prostocie tkwi wielka siła, która może przekraczać ramy codzienności. Ważne jest tylko żeby przeskoczyć z prostoty użytkowej do prostoty wyrafinowanej, takiej odrobinę przemyślanej. Wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zwykły codzienny zestaw, staje się przemyślaną stylizacją w nurcie minimalizmu. Ale wiecie co najbardziej podoba mi się w prostocie. To, że minimalizm prezentuje nie siebie tylko osobę, nie krzyczy tylko zwraca uwagę na jakość i fakturę materiału. Zmusza do głębszego poznania, zaciekawia i uspokaja jednocześnie. Taka filozofia mi pasuje. W tym czuję się dobrze, do tego zmierzam.

Do zobaczenia

Ewa













Photos by Syand Up Fashion

płaszcz/coat - solar
 top - sh biga style
spodnie/pants - zara
szpilki/heels - new look
komin/wrap - sh biga style + DIY
rękawiczki/gloves - wittchen
zegarek - michael kors

wtorek, 22 stycznia 2013

simply yellow and black


Już dawno obiecałam sobie, że zrobię listę dziesięciu rzeczy, bez których szafa kobiety nie będzie uniwersalna. Teraz, podczas wyprzedaży warto uzupełnić luki w naszej szafie. Co prawda  sklepy kuszą nas jak mogą czerwonymi cenówkami i dają nam poczucie złapania najlepszej okazji na świecie. Często niestety, dajemy się skusić i  tracimy rozsądek  w obliczu takiego rogu obfitości. Ale ja stosuję sprawdzoną metodę, żeby nie dać się zwariować. 
Dzielę swój budżet zakupowy na dwie części. Pierwsza to bazy, rzeczy niezbędne w garderobie każdej kobiety. Druga, zdecydowanie mniejsza część to spontaniczne zakupy, najczęściej są to dodatki. Zrobienie listy rzeczy podstawowych - baz, które powinny znaleźć się w garderobie powinno ułatwić sprawne poruszanie się po wyprzedażowym raju. Ale najważniejszą moją zasadą jest: liczy się jakość, a nie ilość.

A oto moja lista:

1.  Mała czarna – klasyka gatunku. Nigdy nie wyjdzie z mody i z powodzeniem nadaje się na prawie każdą okazję.

2.  Dobrze dopasowane jeansy – teraz w sklepach królują tzw. skinny, boyfriend i baggy. Ale pewności nie mamy, czy przyszłej jesieni czasami znowu nie będziemy chodzić w dzwonach? Najbezpieczniejszy wybór – to prosta nogawka. Leży dobrze na każdej figurze i pasuje tak samo dobrze do szpilek i sandałów.

3.  Marynarka o męskim kroju, może być smokingowa – dobrze skrojona, ze szlachetnego materiału. Najlepiej w kolorze czarnym, grafitowym lub granatowym. Posłuży na lata, a przy szczęściu będzie ją od nas pożyczać córka.

4.  Trench – prochowiec wygląda dobrze na każdej kobiecie. Dodaje frywolności małej czarnej, świetnie wygląda ze spodniami. Nie ma rzeczy do której prochowiec by nie pasował. Pasuje prawie do wszystkiego i na wszystko. Mała wskazówka: nie traktuj go zbyt poważnie – nie zapinaj na ostatni guzik, a pasek zawiąż niedbale.

5.  Czarne czółenka (szpilki) – chyba nie ma kobiecej szafy, w której nie ma tych butów? Żebyśmy pokochały je miłością dozgonną, koniecznie muszą być wygodne!

6.  Top – na ramiączkach, na krótki i długi rękaw – w kolorach uniwersalnych – czyli czarny, biały, beżowy. Nie jest strojem samym w sobie, ale bez niego nie da się obejść. Zasłużony Oskar za rolę drugoplanową.

7.  Biała koszula – uratuje każdą sytuację, szczególnie tę bardzo oficjalną, nawet w sypialni wygląda świetnie…JJJ

8.  Cielisty gładki biustonosz  – nie zliczę sytuacji, w których jest niezbędny.

9.  Skórzana kurtka – czarna lub brązowa. Dodaje pazura stylizacji, wygląda świetnie zarówno z  koszulą i jeansami, jak i ze zwiewną sukienką.

10.     Ołówkowa spódnica – nie ma nic piękniejszego niż widok pięknie podkreślonych kobiecych bioder, a ten fason jest idealny bez względu na to jaką masz sylwetkę.

Ale oczywiście zasady są po to żeby je łamać, a moda ma być dobrą zabawą, a nie trzymaniem się sztywnych reguł, co widać na załączonych zdjęciach. Nic z tego co mam na sobie, nie zalicza się do tej listy. Spódnicę od projektantki Tary Jarmon, kupiłam pod wpływem chwili w lumpeksie, czarny sweter jest moim ulubionym. Płaszcz mam od jesieni i pewnie zdążyliście już zobaczyć kilka jego odsłon. Dajcie znać czy wasze listy są podobne i co byście dodały do mojej.
Do zobaczeniaJJJ.













płaszcz - solar
spódnica - tara jarmon/sh
sweter - promod
kozaki - apia
rękawiczki - witchen
kolczyki, bransoletka - glitter


niedziela, 30 grudnia 2012

lista osobista, czyli bilans na koniec roku


Pamiętam jak kończył się nieszczęśliwy, pełen porażek rok 2011. Zrobiliśmy wówczas listę rzeczy opisujących ciążące nad nami fatum. Listę, na której wypisaliśmy wszystkie nieszczęścia (włamanie do mieszkania, moje dwie stłuczki w przeciągu 3 dni, popsute sprzęty agd i rtv itp. itd.) oraz inne złe rzeczy, które nam się przytrafiły. Uzbierało się tego trochę. Lista liczyła 12 punktów i była potwierdzeniem prawa serii i istnienia chyba wszystkich praw Marfiego. Listy z przeciwległego bieguna nie zrobiliśmy. Idioci… Zastanawiam się dlaczego? I nic oprócz głupoty i masochizmu nurzania się w nieszczęściu nie przychodzi mi do głowy. Nigdy, przenigdy nie róbcie takich list. A jeśli już zachce się Wam podsumować mijający rok, to lepiej zróbcie listę rzeczy, z których jesteście dumni, co udało Wam się osiągnąć. Lepiej skoncentrować energię i poświęcić czas na zliczenie szczęśliwych i radosnych chwil z życia. Bo jak wiadomo w życiu piękne są tylko chwile…

Listę nieszczęść odnalazłam w szufladzie, która nie doczekała się świątecznych porządkówL i czytam… chcąc wyciągnąć z tych porażek coś pozytywnego.
Pierwszy wniosek – nigdy więcej listy „strat”. Po drugie okazało się, że nieszczęścia były tylko materialne. Wszyscy zdrowi na ciele i umyśle. Bilans znajomi i przyjaciele bez zmian. Reszta nie ma znaczenia.
Grunt, że jesteśmy razem i kochamy się. Idąc tym tropem, postanowiłam, że w tym roku dla równowagi we wszechświecie, stworzę listę rzeczy, które mi się udały i jestem z nich dumna oraz zasługują na wzmiankę. Co mi się udało w 2012 roku…
  1. Zaczęłam pisać bloga. A w tym najważniejsze jest  to, że jesteście ze mną. Czasami dzielicie się swoimi myślami, a nawet skrawkami Waszego prywatnego życia, co dodaje mi skrzydeł i cieszy na równi z wielką tabliczką czekoladyJJJ
  2. Udały mi się wakacje – zorganizowane po raz pierwszy, od nie wiem jak długiego czasu, na własną rękę, bez hotelu, w wynajętym domu z wielkim tarasem na którym spaliśmy.
  3.  Skończyłam szczęśliwie i z sukcesem kolejny stopień awansu zawodowego.
  4. Dwa razy byłam na Fashion Week w Łodzi  - a nawet o tym nie marzyłam.
  5. Karolina Malinowska napisała, że mnie kocha.
  6. Pierwszy raz w życiu zostałam mamą chrzestną.
  7.  Rycerz nauczył się czytać i pisaćJJJ.
  8.  Księżniczka rozstała się na dobre z nocnym pampersemJ i nie „ciumka” już kciuka. A już wybierałam się z nią na terapię, kupowałam tutory na kciuki (sprowadzane specjalnie z Niemiec). A tu wystarczyło pomalować paznokcie różowym lakierem i jak ręką odjął…JJJ.
  9. Doczekałam się wydania czwartego tomu „Pana Lodowego Ogrodu”… na razie leży i czeka.
  10.   W tym roku spisał mi się mąż vel Mójcion. Jest nawet lepszy niż w poprzednim roku i zdecydowanie lepszy niż mogłam sobie wymarzyć. Drugi rok z rzędu wygrał międzyplanetarny konkurs na „kapcia roku”… tak żartuje, chociaż z kapciem moim zdaniem nie ma nic wspólnego, ale nie daje sobie tego wytłumaczyć…
  11.  Pięć wypraw motocyklowych z Mójcionem.
  12.   Wreszcie na serniku z rosą zaczęła pojawiać się rosa - po wymodleniu i zaklinaniu z nosem wlepionym w szybę piekarnika.
  13.  Mandatów – 0, stłuczek – 0, kradzieży – 0, kontuzji – 0.

Polecam, zróbcie sobie swoje listy, i życzę Wam żeby bilans był zawsze na plus. Żeby dobry humor Was nie opuszczał, zabawa była szampańska, a towarzystwo takie, z którym chcielibyście spędzić cały kolejny rok. Do zobaczenia w Nowym Roku KochaniJJJ.



















photos by Bartosz Koścień

płaszcz, torebka - sh
sukienka - gatta - e-lady
baskinka - DIY
buty - apia
rękawy - solar
rękawiczki - witchen
bransoletka- co ja narobiłam

piątek, 21 grudnia 2012

cookies and bars


Któregoś wieczoru eksperymentowałam z printami. Przyznam szczerze, że temat był mi do tej pory obcy. Wzory zazwyczaj zestawiałam z elementami neutralnymi. Ale czas przyszedł na odrobinę szaleństwa.  Zaryzykowałam łącząc dwa wzory w bazie stroju, czyli w spódnicy w ciasteczka (tak lubię ją nazywać) i bluzce w paski. Efekt pozytywnie zaskoczył nawet mnie samą. Paski łączą się chyba najłatwiej z innymi wzorami, a że są monochromatyczne, tym łatwiejsze miałam zadanie. Spódnicę kupiłam w Vero Modzie za całe 19,00 zł. Wołała do mnie już z wieszaka: „weź mnie ze sobą” . Rewelacyjnie łączy się z czernią i bielą i ma tę zaletę, że przykuwa wzrokJJJ




Płaszcz w pepitkę, to odrębny temat, bo przy całościowym opatuleniu nie widać tego co mam pod spodem, więc dokładam go jeszcze do tej i tak już naładowanej wzorami mieszanki. I co o tym myślicie?

I na koniec rozwiązanie konkursu z E-lady. Jest mi niezmiernie poinformować, że konkurs wygrała Anna K. Gratuluję serdecznie i życzę udanych zakupów.


















Photos by Stand Up Fashion

płaszcz/coat - solar
ramoneska/leather jacket - sienna de luca
bluzka,rekawiczki/blouse, gloves - sh
spódnica/skirt - vero moda
kolczyki, naszyjnik/earrings, necklace - by dziubeka
rajstopy/tights - e-lady
kozaki/boots - apia
torebka/ bag - givenchy (sh)


Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...