sobota, 26 stycznia 2013

rok bloga, blog roku


(…) Nieważne, czy się do czegoś przyczynia czy nie;  nieważne, czy to jest cool, czy totalnie nie – w ostatecznym rozrachunku naprawdę liczy się to, co się czuje w sercu, a nie to,  co widać. Chcąc doświadczyć czegoś wartościowego, trzeba czasem zrobić coś bardzo nieudolnie. Rzeczy z pozoru bezowocne, mogą przynosić owoce.(…) tym co pozostaje jest włożony wysiłek.

Haruki Murakami „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”

   Pamięć jest jak powieść, lubisz zazwyczaj tylko pewne fragmenty. Niektórych nienawidzisz, przyprawiają  Cię o ból głowy, a inne czytałabyś po kilka razy dziennie. Blog jest bardziej jak zbiór opowiadań - jedni je lubią, a inni nie. Trzeba sobie czasami dopowiadać brakujące fragmenty między postami. Ja lubię opowiadania, dlatego kilka lat temu oddałam się bez reszty rozpuście zaglądania do czyjegoś prywatnego życia. Wciągnęło mnie tak bardzo, że sama rok temu założyłam bloga.

   Stand Up Fashion powstał w czasie najnudniejszych ferii zimowych w historii. Cała nasza rodzina siedziała w domu i zarażała się od siebie nawzajem. Dwa tygodnie w domu, tysiące zużytych chusteczek, 4 zakichane nosy i kołaczące się w głowie niezrealizowane postanowienie noworoczne.

   Od roku możecie zaglądać do mojego życia, odkryłam, że sprawia mi to przyjemność. Wprowadza dreszczyk emocji do zwykłej szarej codzienności. Miniony rok dał mi tych dreszczyków całkiem sporo. Każdy opublikowany post, komentarz, e-mail, każda poznana osoba, wydarzenie, w którym uczestniczyłam. Jestem zdania, że  sami kreujemy swoją rzeczywistość, czyli: „Każdy ma tak jak chce mieć” – powiedziałby Mójcion. Fakt. Trzeba nadać kuli śnieżnej kształt i trochę ją popchnąć, ale gdyby nie Wy czytelnicy, moja kula śnieżna byłaby jak piłka tenisowa. To dzięki Wam mogę już lepić sporych rozmiarów bałwana. I to dzięki Wam sprawia mi to tyle przyjemności! Dziękuję!!!

Poniżej krótki zdjęciowy przegląd ostatniego roku. Kilka ulubionych stylizacji, chwil do których mam sentyment i wywołują uśmiech na twarzy.





Photo by Dominika Cuda


   Na pewno zauważyliście, że mój blog bierze udział w konkursie na BLOG ROKU 2012. Cieszę się jak dziecko już samym faktem przystąpienia do konkursu. Obecnie trwa drugi etap, czyli  glosowanie sms’owe. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli oddacie na mnie Wasz cenny głos. Póki co jestem na 14 miejscu w kategorii Lifestyle, co na 548 zgłoszonych blogów (tylko w tej kategorii)jest już niemałym sukcesem! Ale do wymarzonej dziesiątki  jeszcze trochę brakuje, dlatego każdy Wasz sms jest na wagę złota!!!! SMS kosztuje 1,23 zł, a cały dochód zostanie przekazany na integracyjno – rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych. Z jednego numeru telefonu można wysłać tylko jeden sms na numer 7122 w treści wpisując C00026 (duże C, trzy zera i 26). Dziękuję za każdy Wasz głos!!!



   Zapraszam do zdjęciowej retrospekcji z ostatniego roku. Do zobaczeniaJJJ.



























wtorek, 22 stycznia 2013

simply yellow and black


Już dawno obiecałam sobie, że zrobię listę dziesięciu rzeczy, bez których szafa kobiety nie będzie uniwersalna. Teraz, podczas wyprzedaży warto uzupełnić luki w naszej szafie. Co prawda  sklepy kuszą nas jak mogą czerwonymi cenówkami i dają nam poczucie złapania najlepszej okazji na świecie. Często niestety, dajemy się skusić i  tracimy rozsądek  w obliczu takiego rogu obfitości. Ale ja stosuję sprawdzoną metodę, żeby nie dać się zwariować. 
Dzielę swój budżet zakupowy na dwie części. Pierwsza to bazy, rzeczy niezbędne w garderobie każdej kobiety. Druga, zdecydowanie mniejsza część to spontaniczne zakupy, najczęściej są to dodatki. Zrobienie listy rzeczy podstawowych - baz, które powinny znaleźć się w garderobie powinno ułatwić sprawne poruszanie się po wyprzedażowym raju. Ale najważniejszą moją zasadą jest: liczy się jakość, a nie ilość.

A oto moja lista:

1.  Mała czarna – klasyka gatunku. Nigdy nie wyjdzie z mody i z powodzeniem nadaje się na prawie każdą okazję.

2.  Dobrze dopasowane jeansy – teraz w sklepach królują tzw. skinny, boyfriend i baggy. Ale pewności nie mamy, czy przyszłej jesieni czasami znowu nie będziemy chodzić w dzwonach? Najbezpieczniejszy wybór – to prosta nogawka. Leży dobrze na każdej figurze i pasuje tak samo dobrze do szpilek i sandałów.

3.  Marynarka o męskim kroju, może być smokingowa – dobrze skrojona, ze szlachetnego materiału. Najlepiej w kolorze czarnym, grafitowym lub granatowym. Posłuży na lata, a przy szczęściu będzie ją od nas pożyczać córka.

4.  Trench – prochowiec wygląda dobrze na każdej kobiecie. Dodaje frywolności małej czarnej, świetnie wygląda ze spodniami. Nie ma rzeczy do której prochowiec by nie pasował. Pasuje prawie do wszystkiego i na wszystko. Mała wskazówka: nie traktuj go zbyt poważnie – nie zapinaj na ostatni guzik, a pasek zawiąż niedbale.

5.  Czarne czółenka (szpilki) – chyba nie ma kobiecej szafy, w której nie ma tych butów? Żebyśmy pokochały je miłością dozgonną, koniecznie muszą być wygodne!

6.  Top – na ramiączkach, na krótki i długi rękaw – w kolorach uniwersalnych – czyli czarny, biały, beżowy. Nie jest strojem samym w sobie, ale bez niego nie da się obejść. Zasłużony Oskar za rolę drugoplanową.

7.  Biała koszula – uratuje każdą sytuację, szczególnie tę bardzo oficjalną, nawet w sypialni wygląda świetnie…JJJ

8.  Cielisty gładki biustonosz  – nie zliczę sytuacji, w których jest niezbędny.

9.  Skórzana kurtka – czarna lub brązowa. Dodaje pazura stylizacji, wygląda świetnie zarówno z  koszulą i jeansami, jak i ze zwiewną sukienką.

10.     Ołówkowa spódnica – nie ma nic piękniejszego niż widok pięknie podkreślonych kobiecych bioder, a ten fason jest idealny bez względu na to jaką masz sylwetkę.

Ale oczywiście zasady są po to żeby je łamać, a moda ma być dobrą zabawą, a nie trzymaniem się sztywnych reguł, co widać na załączonych zdjęciach. Nic z tego co mam na sobie, nie zalicza się do tej listy. Spódnicę od projektantki Tary Jarmon, kupiłam pod wpływem chwili w lumpeksie, czarny sweter jest moim ulubionym. Płaszcz mam od jesieni i pewnie zdążyliście już zobaczyć kilka jego odsłon. Dajcie znać czy wasze listy są podobne i co byście dodały do mojej.
Do zobaczeniaJJJ.













płaszcz - solar
spódnica - tara jarmon/sh
sweter - promod
kozaki - apia
rękawiczki - witchen
kolczyki, bransoletka - glitter


sobota, 19 stycznia 2013

styczniowi ulubieńcy


Soboty rano lubię najbardziej, Fineasz i Ferb od samego rana zaszczepiają w Rycerzu pomysły, z których rodzi się wielki bajzel w pokoju. Księżniczka biega po całym domu niczym: „Gnaj Fredka gnaj”, lub jak kto woli klasykę kina: „Biegnij Lola biegnij”. Od czasu do czasu zmienia tylko kolczykiJJJ. Ja w szlafroku przypominając wielkiego niedźwiedzia grizzly, wykorzystuję chwilę radości dzieciaków z wolnego dnia i z zapałem stukam w klawiaturę. Czyli każdy robi to co chce.

Styczniowi ulubieńcy wyłonili się w drodze potrzeby i zamiłowania do świecidełek. Prawdopodobnie zamieszkają ze mną na długo (no może z wyjątkiem kolczyków, bo widzicie sami są nie tylko moim przedmiotem pożądaniaJ).





1.  Myślę, że w końcu znalazłam podkład idealny, co prawda podejść do niego miałam kilka. Podejście numer jeden wzbudziło zachwyt, ale cena wręcz odwrotnie. Poddałam się. Podejście numer dwa okazało się niezbyt dobrze dobranym kolorem. Ostatnie jest strzałem w dziesiątkę. Kolor, opakowanie i właściwości są na 6. Cenę byłam w stanie zaakceptować po obniżce w Sephorze - 30 %. I tak oto moja druga skóra prezentuje się w świetle sobotniego poranka.


Podkład Diorskin Forever, kolor 020, cena 190zł – 30 %, ocena 5/6

2. Lakier do paznokci był efektem zakupu w desperacji. Kryjącego bladego różu, szukałam bardzo długo i bezskutecznie. Ale pewnego dnia przebiegając koło stoiska Inglota z wózkiem większym ode mnie, wyhamowałam dwa metry za kolorowymi buteleczkami. Zaciągnęłam koszyk pod tę tęczę i wskazując na buteleczkę z numerkiem 050 powiedziałam:
- Ten! Kryjący?
- Tak.
- Biorę.

No i jest. Na paznokciach wygląda bajecznie. Delikatnie i trochę romantycznie. Z kryciem niestety jest gorzej. Ale nie można mieć przecież wszystkiego. Trzeba sobie na pomalowanie zarezerwować godzinkę (yhh…). Bo trzy warstwy to mus do całkowitego krycia. Ale daje radę z trwałością. Cztery dni bez żadnego uszczerbkuJ.






Inglot, numer 050, cena 20 zł, ocena 4/6

3.  Kolczyki. Jakie są każdy widzi. Czaiłam się na podobne z Asosa, ale cena była jak to w Asosie, więc odpuściłam. Ale te równie skutecznie skradły mi serce, bo większych, bardziej błyszczących i kolorowych nie znalazłabym pewnie za tę cenę. Ale zdaję sobie sprawę z jakości… I z tego, że będą je też nosić Kucyki Pony…








Kolczyki H&M, cena 29,90 zł, ocena 5/6

Miłej soboty kochani i przypominam o konkursie z E-lady tutaj. Komu się nie przyda stówka na bieliźniane zakupy?


wtorek, 15 stycznia 2013

wielkie rozdanie z e-lady


Już po raz trzeci przygotowałam dla Was razem ze sklepem e –lady  rozdanie, w którym do wygrania są aż 3 bony, każdy o wartości 100 zł do wykorzystania na dowolne zakupy w ich sklepie internetowym.
3 x      



Z firmą e-lady współpracuję już od kilku miesięcy i dzięki temu co jakiś czas mam dla Was takie rarytasy:):):)



  Każda kobieta i każdy mężczyzna znajdzie tu coś dla siebie lub bliskich. Wybór bielizny jest ogromny, aż będziecie mieć problem żeby się zdecydować!!! Sklep przetestowałam najpierw na własnej skórze i powiem Wam, że obsługa jest naprawdę świetna, kontakt z klientem na 5, no i wysyłka ekspresowa. Czego chcieć więcej? Do dzieła kochani!!!


UWAGA ZAKOCHANI: ZBLIŻAJĄ SIĘ WALENTYNKI!!! BĘDZIE JAK ZNALAZŁ!!!

Zasady jak zwykle są bardzo proste:
               
1. Polubić E-Lady na Facebooku
2. Dodać "Stand Up Fashion” do obserwowanych (jeśli nie macie konta Google polubcie bloga na Facebooku)


3. Jeśli dodatkowo udostępnisz informację na swojej tablicy na Facebooku z aktywnym linkiem do posta, zwiększysz swoje szanse w losowaniu dwukrotnieJJJ.

4. Zostawić w komentarzu pod tym postem imię, pierwszą literkę nazwiska i adres mailowy, oraz informację czy udostępniliście konkurs na FB.

5. Trzech zwycięzców zostanie wybranych drogą losowania.

6. Konkurs trwa  14 dni, do 28 stycznia 2013, do godz. 23:59. 
Wyniki ogłoszę najpóźniej 29 stycznia. 



Powodzenia!!!

niedziela, 13 stycznia 2013

spowolnienie


„…Moje uczucie przypomina młynki modlitewne w Tybecie. Kiedy obracasz młynkami, wartości i uczucia znajdują się na zewnątrz, unoszą się i opadają. Jaśnieją i zatapiają się w mroku. Ale prawdziwa miłość przyczepiona do osi młynka się nie porusza…”

Aomame o swojej miłości w pierwszym tomie „1Q84”
Haruki Murakami

Lubię pisarzy, których książki napełniają ochotą do próbowania. Murakami ma tę zdolność. Zazdroszczę mu jej najbardziej ze wszystkich jego talentów.




Jeśli Murakami zechciałby napisać o kotlecie mielonym to z pewnością pod koniec opisu nabrałabym nieposkromionej ochoty na mięsną, smażoną sieczkę. Przy końcu akapitu o kotlecie zaczęłabym wertować książkę kucharską w poszukiwaniu oryginalnego przepisu. Są tacy, którzy potrafią wyostrzyć zmysły na tyle, że chce się  od razu zabrać do pracy. A Murakami budzi zmysły w taki sposób, że nie pozwalają spokojnie zasnąć bez ugaszenia nieposkromionego pragnienia. Jest w tym mistrzem. Z pewnością jego książki nie są lekturą dla osób rozpoczynjących dietęJJJ. I żeby była jasność, Haruki nie pisze książek kucharskich…JJJ.

Nie chcę, żeby to była recenzja. Nie mam w tym zakresie ani wykształcenia, ani zbyt szczególnych kwalifikacji. Chciałam się jedynie z Wami podzielić uczuciami, które potrafi wzbudzić w czytelniku Murakami. Kalejdoskop uczuć, które potrafi obudzić we mnie.



Mało jest książek, które lubię czytać po raz drugi. A trylogia „1Q84” jest na czele tej listy. Murakami jak nikt inny potrafi zbudować wokół swoich bohaterów zagadkowy i trochę surrealistyczny świat. Prawie całkowicie oderwany od rzeczywistości. Prostymi, prawie naturalistycznym zdaniami buduje świat dwójki głównych bohaterów Aomame i Tengo.

Dwa odrębne wątki, dwa zupełnie inne światy, dwoje tak różnych od siebie ludzi. Książka o samotności, tęsknocie i miłości. I niewątpliwie jedna z jego najlepszych. Uczucia, które towarzyszyły mi po przeczytaniu trzech tomów, chciałam nazwać jednym słowem lub prostym zdaniem. Miałam taką potrzebę.

I nazwałam - spowolnienie.

Ale nie w pejoratywnym kontekście. To specyficzne spowolnienie. Powodujące, że proste czynności nabierają szczególnego znaczenia. Długo pamiętasz smak potraw, zastanawiasz się nad każdym wypowiedzianym zdaniem przyjaciela, a miłość nie jest szybka, przelotna, płaska. Spowolnienie, które nadaje kształt, kolor i wyraz. Jak dopiero co ukończone dzieło malarza. Wczoraj było szybkim szkicem, dzisiaj jest ukończone i pełne. I chcesz żeby twoje życie już właśnie w ten sposób wyglądało. Niespiesznie. Bo czekanie nadaje sens.

Życzę Wam dzisiaj spowolnienia. Do zobaczenia.

I na koniec chciałam szczególnie podziękować Panu Profesorowi Janowi Malickiemu za udostępnienie przepięknych pomieszczeń Biblioteki Śląskiej do zdjęć.



















bransoletki - by dziubeka
marynarka - promod
top - e-lady
okulary - no name
spodnie - berska
komin - no name zwędzony mężowi
buty - calvin klein
zegarek - atlantic zwędzony mężowi
pasek - sh
kolczyki - h&m


Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...