Zaczynam ten post czwarty raz, za każdym
razem kończąc na trzecim zdaniu z kwaśną miną. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym
Wam opowiedzieć. Gniotą i kłują mnie od środka chcąc wydostać się z mej duszy na zewnątrz. Ale historie, którym czasami uda się wyjść na powierzchnię spod mych palców, lądując z
rozpędzonym stukotem klawiszy na białej kartce monitora niestety nie mogą/nie powinny pojawić się w wirtualnym świecie. Cóż, niektórym historiom nie pozwolę wychynąć na powierzchnię.
Najpierw chciałam pisać o czymś co prawdopodobnie spowodowałoby, że moi
uczniowie nie byli by już moi, co w konsekwencji poważnie nadszarpnęłoby nasz
domowy budżet, a mnie wprowadziło w
depresję z powodu utraty pracy. Potem
było już tylko gorzej. Próba poruszania kolejnych tematów, uświadomiła mi, że pozorna „wolność
słowa” w przypadku nauczyciela wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Nie tylko
zawodowymi, z konsekwencjami w ogóle.
Cóż, jestem zatem skazana na tematy miłe, łatwe i
przyjemne, bez prezentowania skrajnych poglądów. A czasami w bagnie skrajności można znaleźć rzadki okaz storczyka, trzeba tylko dobrze poszukać. Dzisiaj ta myśl trochę wdeptała mnie w ziemię. Podniosłam się dopiero kiedy zdałam sobie sprawę, że powinnam postarać się obrócić tę autocenzurę w zaletę.
Tymczasem idę
wciągnąć w nozdrza zapach niewinności mojego młodszego rzadkiego okazu fauny, która słodko
śpi z zaplecionymi dwoma warkoczykami.
Do
zobaczenia...
Ewa
Photos by Stand Up Fashion
marynarka - promod
top, okulary - h&m
spodnie - ted baker/sh
torebka - jane shilton/tk maxx
obcasy - s but
bransoletka - yes
zegarek - michael kors
pierścionek - pandora































































