Ci, którzy mnie znają wiedzą, że uwielbiam stać po przeciwnej stronie obiektywu. Wśród znajomych mam ksywkę paparazzi. Fotografowanie sprawia mi ogromną frajdę. Dzisiaj ponownie trzymam w ręku aparat i władzę. I chociaż doprowadzenie tego pana przed obiektyw zajęło mi z górką ponad rok, to było warto.
Przed obiektywem stanął facet. Sylwetka, którą dzisiaj rozpoznam w tłumie, dołki w policzkach, na widok, których się uśmiecham, ramiona, które kocham od zawsze. Pierwsze spojrzenie, pierwszy dotyk, motyle w brzuchu i przyspieszone bicie serca założyłam na aparat niczym filtr na obiektyw. I z trzepotem myśli, przyspieszonym oddechem miałam ochotę podejść i upewnić się czy to on trzyma moje serce w dłoni od 18 lat?
Mogłabym się uzależnić od tego odświeżającego spojrzenia na Mójciona. Niestety ten obraz będę musiała długo pielęgnować w pamięci, bo dla mojego modela było to doświadczenie tak wyczerpujące psychicznie, że długo się podnosił po upadku swojej męskiej dumy. Śmiem przypuszczać, że zrobił to tylko i wyłącznie dla mnie. Przedstawiam Wam Mójciona.
Mam cichą nadzieję, że nie po raz ostatni.
Do zobaczenia
Ewa
Photos by Stand Up Fashion
spodnie - reserved
sweter - jack 6 jones
komin - no name
zegarek - atlantic