Nie było mnie tak długo, że nawet nie wiem od czego zacząć. Moje ostatnie dwa tygodnie dostarczyły mi tyle wrażeń i zabrały tyle czasu, że w sposób bardzo zauważalny nasze mieszkanie przejęło mnie totalnie we władanie zarzucając mnie tonami ubrań do….(wyprania, wyprasowania, wywiezienia, spakowania, itp.). Zaadoptowało nawet sporą gromadkę kotków, które upodobały sobie wszelkie zakamarki, a szczególnie uwielbiają wylegiwać się pod łóżkiem. Jednym zdaniem brakuje mi jeszcze tylko dziada z babą i będę miała komplet.
Tak to jest u mnie, że jak mieszkanie przypomina chlewik o sporym metrażu to w głowie jest podobnie. Musiałam zacząć odgruzowywać, bo inaczej moja głowa zaczęłaby przypominać bęben maszyny losującej. I nawet ja nie wiem co na hasło - „Mamo jestem głodna/y” - by wypadło. Oby coś do zjedzenia.
Zacznę więc od początku. Jeszcze przed tym zanim maj postanowił potestować moje zdolność organizacji czasu, pojechaliśmy z Mójcionem na weekend odebrać nagrodę za wygraną w pierwszej edycji „Zostań stylistką Biga”. Czyli trzy dni totalnego relaksu z całkowicie opłaconym pobytem dla dwóch osób, zabiegami i wyżywieniem w Hotelu „Malinowy Zdrój” w Solcu Zdroju.
Podobno teraz żeby być na czasie trzeba zwracać uwagę na wszystko, a w szczególności na to w jaki sposób spędza się czas wolny. Można bowiem spędzić go dziecinnie i głupawo albo w sposób dojrzały i dostojny. To najgłupsza rzecz jaką ostatnio słyszałam. Nie wiem czy tylko Polacy mają taką tendencję do szufladkowania, czy inne narody też uwielbiają segregować wolny czas na taki co przystoi i na taki co nie przystoi. To tak jak z różnicą miedzy hobby i nałogiem. Ten drugi już nie przystoi. Ale co to kogo obchodzi, najważniejsze, że zbieranie etykiet po pudełkach zapałek wprawia Cię w palpitację serca.
Rozwijając wątek spędzania wspólnie czasu wolnego – nasz weekend spędziliśmy w miejscu gdzie średnia wieku to 60+ - obciach pomyślicie. Faktycznie konsternacja na naszych twarzach po wejściu do restauracji - bezcenna. Wieczorki taneczne, rodowa biżuteria na kolacji w ilości przekraczającej liczbę palców, rozmowy w kuluarach o najbardziej popularnych schorzeniach - takie klimaty.
Po tym wstępie pewnie się tego nie spodziewacie – ale to był najlepszy weekend jaki spędziliśmy od dłuższego czasu. Uzdrowiska mają swoje specyficzne uwarunkowania (60+), które okazały się zaletami. Nobliwa cisza i brak dzieci to te najważniejsze. Dla większości osób tam przebywających wyjeżdżanie do uzdrowiska stało się specyficznym hobby – dwa trzy razy w roku żeby się podreperować i poznać kogoś nowego J. My połączyliśmy obciachowe hobby z naszym prywatnym nałogiem – wspólnym spędzaniem czasu - nie ważne gdzie, najważniejsze, że razem już prawie 20 latJ.
Photos by Stand Up Fashion
trench - zara
jeansy - h&m
szpilki - gino rossi
torba - glitter
top - simple
okulary - optopro


















