czwartek, 11 września 2014

powstałam z prochu...

Po tak długiej nieobecności w wirtualnych świecie (nie tylko na blogu), nawet nie wiem od czego zacząć. Wypadało by od usprawiedliwienia, może nikomu z Was nie jest ono potrzebne, ale ja czuję potrzebę powiedzenia, dlaczego dwa miesiące było pusto na blogu, Facebooku i innych portalach.

Najważniejszy powód, to taki, że potrzebowałam odpocząć od wszystkiego - od pracy, od rutyny, od zarwanych nocy na pisanie, od wszystkiego związanego z myśleniem. Nie chciałam pisać nic na siłę, ubierać się pod obiektyw, fotografować z przymusu i tworzyć wymuszonych postów. Chciałam poczuć znowu to samo pragnienie napisania i wrzucenia na bloga w nadziei na pozytywny odbiór. Chciałam poczuć chcieć znowu. Zajęło mi to miesiąc, po miesiącu znowu chciało mi się chcieć, ale jak już się zachciało to okazało się że czas wystrychnął mnie na dudka i nagle z dyscypliny długodystansowej przerzucił się z dziką rozkoszą na sprint. Stanęłam w boksach – a jak - i wciągnęłam się w szaloną pogoń po farby, śrubki, tapety, kleje, szpachelki i cały ten galimatias remontowy.  Pokój Wiktora, Julii i salon z kuchnią przeszły metamorfozę, czym nie omieszkam się pochwalić jak już wszystkie kropki białej farby znikną z szybJ.

Remont nas przerósł czasowo, ale daliśmy radę. Order bohatera w swoim domu spoczął dumnie na piersi Mójciona, chociaż on to odznaczenie wolałby schować głęboko do szuflady. Za to dla mnie wywołuje uczucie dumy i niedowierzania, że po dwudziestu latach razem jest mnie jeszcze w stanie zaskoczyćJ.

Nurzając się w białej farbie i kleju do tapet, ocknęłam się pierwszego września jak musiałam zmyć z głowy farbę do mebli, pokazać dłonie światu i zmierzyć się z nowym rozdziałem w życiu moich dzieci. Pierwsza i czwarta klasa – podwójne „szczęście” do ogarnięcia. Z mojego doświadczenia w ogarnianiu życia wynoszę, że lepiej mi idzie jak jest więcej niż mniej do ogarnięcia. W wakacje zawsze mam tysiące planów na kreatywne spędzanie czasu, a wychodzi zawsze tak samo… rozprężenie służy tylko wychodzeniu z łóżka o 12.00… co oczywiście jest bardzo przyjemne, ale poczucie winy, że mogłam wtedy to i tamto jest zbyt duże i w konsekwencji za bardzo boli.



Dzisiaj pokażę Wam tę część mojego życia, która nafaszerowana była zadaniami do granic możliwości. Moich też. Ale prawda jest taka, że im więcej ich mam tym lepiej potrafię się zorganizować. Pod koniec czerwca pokazałam Wam fotorelację z Integracyjnego Pokazu Mody „Razem Przez Sztukę”, który współorganizowałam. Odsyłam Was Tutaj po porcję fantastycznych zdjęć Agaty Kwiecień i informacje z pokazu. Dzisiaj cześć druga. Nie jestem w stanie zdecydować, które zdjęcia są bliższe mojemu sercu. Fotoreportaż Agaty oddał genialnie atmosferę jaka panowała podczas pokazu i pozytywną energię i autentyczne emocje jaką emanowały dzieciaki. Zdjęcia Sebastiana Szwajczaka – oddały genialnie naturę i osobowość każdego z naszych dzieciaków. Okazał się wspaniałym portrecistą ludzkich serc. Odgadł i zatrzymał w czasie ich piękne i prawdziwe oblicze.

Zapraszam więc Was serdecznie do obejrzenia niezwykłej sesji zdjęciowej, która odbyła się po pokazie. Mam nadzieję, że się Wam spodobają równie mocno jak mnie. Piszcie proszę co myślicie o takich eventach i o modzie wśród niepełnosprawnych. Liczę na Was!!!JJ.

Do zobaczenia już niedługo. A będzie m.in. bardzo romantycznie prost z Paryża, pojawią się zakamarki Trogiru i metamorfoza  wnętrzarska oraz reminiscencje z pokazu Silesia Fasion Look. We wrześniu będzie się działo na blogu. Mam nadzieję nadrobić kilka straconych miesięcy… ZapraszamJJ


Ewa















 organizatorki pokazu Marta Zyśko i ja:)


11 komentarzy:

  1. ALE CUDOWNA SESJA!!
    MAGICZNIE:*
    pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewo, cieszę się, że wróciłaś. Silna z Ciebie babka, dałaś radę ogarnąć wszystko! A co do sesji, jest magiczna, widać wielką radość, zabawę i masę uczuć - świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Paulinko! Dałam radę i wszystko wraca do normy, zaczynam zarywać noce:)

      Usuń
  3. Wiesz co? Te zdjęcia , i te spotkanie widać, że było przecudowne, na zdjęciach widać radość, i o to chyba najbardziej chodziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, właśnie o to chodziło :)

      Usuń
  4. No wreszcie ! Zaglądałam niemal codziennie. Doskonale podsumowałaś mijające miesiące wakacyjne, plany, itp. itd - a ten sprint to strzał w dziesiątkę ;) Już prawie uwierzyłam w to rozleniwienie, późne wstawanie, aż tu nagle...remonty, a w tle Paryż i Trogir ;) Zawstydziłaś mnie, bo w moim przypadku skończyło się na planach :(

    Pozdrawiam serdecznie, życząc koleżance po fachu udanego i "bezbolesnego" 2014/2015 ;)
    Justyna (wierna czytelniczka od blisko roku, matka dziecięcia także rozpoczynającego nowy rozdział życia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę z takiej wiernej czytelniczki:) A ty zawstydziłaś mnie, że zaglądałaś a tu..przez moje lenistwo nic tylko pustka:( Poprawiam się:) Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz:)

      Usuń
  5. Niezwykła sesja i wspaniałe wydarzenie!!!
    Cieszę się Ewa, ze wróciłaś po wakacyjnej przerwie :D Z niecierpliwością czekam na następne posty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję! Już niedługo kolejny post, pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Jestem pod wielkim wrażeniem pomysłu, efektu, i w ogóle.Widziałam już kiedyś zdjęcia z pokazu i zapadły mi w pamięci, a teraz ta sesja.Radość jaka bije z sesji jest niesamowita.Zdjęcia piękne, a przede wszystkim piękni ludzie.No i fascynujące i bardzo inspirujące kreacje.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz...

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...