czwartek, 27 lutego 2014

bloSilesia czyli VI spotkanie śląskich blogerów




Ostatnie spotkanie bloSilesia, na którym byłam, zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Nawet kilkoma aspektami równocześnie.  Pierwszy ten najważniejszy: prelegenci spisali się świetnie. Nauczyłam się kilku ważnych rzeczy (wrócę do tego jeszcze), poznałam kilka naprawdę ciekawych osób i moja codzienna prasówka blogowa rozszerzyła się o kilka pozycji. Zainspirowałam się  podejściem i wiedzą merytoryczną kilku osób i doceniłam sama siebie (o tym też za chwilę).

Podobno rok 2014 ma należeć do blogerów i vlogerów z naciskiem na tych drugich. Powiem, wam, że moja przygoda z blogowaniem zaczęła się właśnie od obejrzenia jakiejś marnej jakości i treści filmu o pędzlach do makijażu… Hmm wiem, że to nie brzmi za dobrze, ale w prostej (choć długiej w czasie) linii przyczyniło się do tego, że ja zaczęłam pisać. Szukałam w sieci sklepu z pędzlami do makijażu, a trafiłam na film dziewczyny, która opowiadała o tym jak myje swoje pędzle… trzymając przy tym w garści jakieś kilkadziesiąt sztuk. Pamiętam, że oczy moje otwierały się coraz szerzej. Nie mogłam wyjść ze zdumienia, że można o tym kręcić filmy i wrzucać do sieci. You Tube pokazywał mi coraz to nowe propozycje pędzlowych historii i w takiej pozie z rozdziawioną buzią zobaczył mnie Mójcion. Przysiadł koło mnie na łóżku i obejmując mnie powiedział cicho: „pamiętaj, że łączę się z Tobą w bólu….”

Nie muszę nikomu tłumaczyć, że dla faceta pędzle do makijażu mogłyby nie istnieć, a filmy o nich… no cóż, razem siedzieliśmy na tym łóżku i obojgu nam zaschło w ustach z powodu opadu szczęki. Kilka następnych dni dzieliłam się z wieloma osobami tym nowym odkryciem: „Wiesz, że ludzie kręcą filmy o pędzlach do makijażu?” Jeszcze tego nie rozumiałam, bo nie miałam potrzeby. Ale jak się okazało później moja pędzlowa potrzeba pokazała mi kilka filmów na You Tube o tym gdzie można kupić dobrej jakości pędzle, czym się różnią i do czego służą. Real nie był w stanie zaspokoić mojej wiedzy, a sklepy stacjonarne nie oferowały tego czego szukałam.

To było kilka lat temu… Vlogi wtedy zaczęły się dopiero pojawiać, filmy były kiepskiej jakości czasami kręcone pod prześcieradłem (lol), ale i tak zainteresowały mnie na tyle, że zaczęłam je oglądać. Zagraniczne vlogi były o wiele lepszej jakości i content (jak to mówili prelegenci) był bardziej merytoryczny.  Teraz polskie vlogi mogą z powodzeniem konkurować z zagranicznymi. Dzisiaj na You Tube zaglądam dużo rzadziej, z prostej przyczyny, po pierwsze moje blogowanie zajmuje mi tak dużo czasu, że mało już zostaje na przyjemności, a po drugie, pomimo bardziej wyrazistego i emocjonalnego przekazu jaki niosą vlogi, wolę ten bardziej subtelny w postaci tekstu i zdjęć. Czytam dużo więcej niż oglądam. Zresztą to się też odnosi do życia w ogóle. Tomek swoim wystąpieniem przypomniał mi tę moją vlogową historię z pędzlami, ale przede wszystkim to, że widz woli jednak trójwymiarowość wizji nad płaskością tekstu okraszonego zdjęciami. Rozumiem to, ale mimo wszystko to nie moja bajka, nie jestem zwierzęciem telewizyjnym i przed kamerą czuję się jak złapana na gorącym uczynku. Potwierdziłam swoje uczucia do kamery podczas wakacji kiedy miałam okazję wystąpić na żywo w telewizji lokalnej. Też tak macie, że nie możecie się potem oglądać?

Konkluzja z wystąpienia Tomka jako przedstawiciela vlogesfery pomijając oczywiście jego temat: czyli jak przygotować mieszkanie pod nagranie… dla mnie jest taka: jeśli prowadzisz bloga to co Ci szkodzi dołożyć do tego jeszcze jeden kanał przekazu? No oczywiście się z tym zgadzam, zasięg, więcej subów i takie tam, ale to nie dla mnie.


Ale pierwszym prelegentem był Krzysiek z Więcej Luzu – ze swoim wystąpieniem o redesignie bloga.

Bardzo sympatyczny młody człowiek, który posiada tę bardzo ważną dla blogera umiejętność tworzenia stron i ubierania ich w ładne ciuszki. Mnie osobiście ten temat bardzo interesuje, bo mój blogowy umysł właśnie teraz zaprzątają porządki na blogu. Najlepiej wyrzuciłabym wszystko  - tak jak radzi Krzysiek i zaczęła od nowa. Największy problem polega na tym, że sama nie potrafię, a po drugie boję się utraty komentarzy, co mi się już raz przytrafiło i ponad połowa postów na blogu nie posiada komentarzy, bo przestał mi się podobać Discus i wróciłam do standardowych komentarzy bloggera. Dlatego nie mam dobrych wiadomości dla takich jak ja. Albo pogodzicie się z faktem, że metodą prób i błędów do idealnego wyglądu bloga będziecie dochodzić nawet miesiącami, z nieprzyjemnymi niespodziankami po drodze, albo oddać cały nasz blogowy majdan w ręce profesjonalisty za konkretną kaskę. Podsumowując: wygląd się liczy i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Prawda stara jak świat, która w dzisiejszych wirtualnym świecie sprawdza się tak samo dobrze jak w realu.  Nikt nie zagrzeje długo miejsca na brzydkim blogu, z tłem jak tandetny papier do pakowania i nie zgłębi się w jego treść, choćbyśmy mieli rzeczy tak ważne do przekazania jak mądrości Dalajlamy.

Po przerwie mieliśmy okazję posłuchać pięknej Basi, która po godzinach pracy na etacie uprawia rośliny jadalne na balkonie i pisze o tym na blogu Słoneczny Balkon.


Basia w swojej prezentacji poruszyła bardzo ważną kwestię, o której słów kilka chciałam Wam powiedzieć. Świadome blogowanie – modny ostatnio temat i często poruszany w blogosferze. Mnie najbardziej interesował fragment o tym, że powinniśmy traktować swojego bloga jak firmę, czyli mieć plan na rozwój (biznes plan), wiedzieć dla kogo piszemy (target), znać profil naszego czytelnika (konsumenta) i znać jego potrzeby i oczekiwania względem naszego bloga (firmy). Przyznajcie się, kto przed założeniem bloga wiedział to wszystko? Ok, jesteśmy usprawiedliwieni jeśli blog powstał z potrzeby chwili, frustracji, wzruszenia, bólu czy radości, a potem naturalnie jakoś tak pociągnęliśmy temat. Ale jeśli założyliśmy go świadomie, wiedząc po co to robimy, to czy wiecie tak dokładnie jaki jest profil Waszego czytelnika i co go najbardziej interesuje z treści jakie prezentujecie?

Ja mam jako takie pojęcie, ale oparte bardziej na wróżeniu z fusów i mojej intuicji niż poparte badaniami. Dlatego tym bardziej dziękuję Ci Basiu, że uświadomiłaś mi pewne kwestie, które (niestety) okupię kilkoma nieprzespanymi nocami ślęcząc nad blogową ankietą. Ale myślę, że Warto, kimże byśmy byli, nie dążąc naturalnie do rozwoju? Samego siebie i naszego blogowego awatara?



Nasze bloSilesiowe spotkanie zakończyło się prezentacją Marcina z bloga gdziewyjechac.pl  – wstyd się przyznać, ale dopiero wieczorem po spotkaniu weszłam na tego bloga i spąsowiałam. Wstyd, wstyd, że dopiero teraz podany jak na tacy zagościł w moim śniadaniowym menu. Marcin opowiadał o potencjale blogów niszowych i na własnym przykładzie pokazał, że z pasji można zjednoczyć ludzi w jednym, pięknym i niszowym blogu o podróżowaniu. Zazdroszczę tej determinacji z jaką przykuwają czytelnika do siebie. Odręcznie rysowane mapki rozwaliły mój system. Pierwszy raz spotkałam kogoś, kto tyle energii poświęca w tworzenie jednego wpisu. Czapki z głów Aniu i Marcinie. Macie we mnie od dziś wierną fankę i orędowniczkę Waszej twórczości.

Dawno się tak nie rozpisałam, a to jeszcze nie koniec. Na początku napisałam Wam, że dzięki temu spotkaniu doceniłam też samą siebie. Nie dlatego, że prowadzę takiego „supeeeeeeeeer” bloga, ale dlatego, że to robię w ogóle, że pomimo pracy na etacie, dwójki dzieci,  ogarniania chałupy robię to ciągle od ponad dwóch lat. I powiem to głośno dla poprawy nastroju sobie i tym wszystkim podobnym mnie kobietom z pasją – jestem z siebie dumna!!! Jestem dumna z Wa!!! Nie rezygnujcie z marzeń, wcielajcie swoje projekty w życie, róbcie to co lubicie. Amen.

PS. W imieniu organizatorów (szczególnie Dagmary z Silesia Street Look), zapraszam serdecznie na kolejne spotkania śląskiej blogosfery. Naprawdę WARTO. Do zobaczenia w realu!!!


Photos by Tomek Szklarski z Odkryj Śląskie

W kolejności prezentacji wystąpili:

Tomek – Bez Imprimatur
Krzysiek – Więcej Luzu

Częstujcie się, smacznego!!!! Iście tłusta lista!

Do zobaczenia.


Ewa

3 komentarze:

  1. wow, wow, co za relacja!! Ewa dzięki!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musiało być ciekawie :) Świetna sprawa, takie spotkania : )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz...

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...