środa, 9 maja 2012

zmagania funkcjonalności z designem… kuchnia niedoskonała.



  Moja kuchnia ma 6 lat. Wówczas wydawało mi się, że jest nowoczesna i zaspokoi moje oczekiwania co do pojemności i funkcjonalności. Do końca nie jest tak jak sobie wymarzyłam… Teraz z perspektywy kilku lat mogę Wam już napisać co bym na pewno zmieniła, co się u mnie sprawdziło, na co warto wydać więcej pieniędzy.



   Kuchnia to miejsce nad którym podczas projektowania warto się dłużej zastanowić. Dla tych którzy mogą sobie pozwolić na urządzenie jej od pierwszej cegły, trzeba to zrobić już na etapie budowy, a w momencie zakładania instalacji mieć już gotowy projekt.

  Moja kuchnia przeszła gruntowny remont, łącznie z wymianą instalacji i zmianą pierwotnych miejsc kluczowych sprzętów AGD. Długo nad nią myślałam. Jak to wyszło w efekcie końcowym oceńcie sami.


  Wiem na pewno, że wiele rzeczy bym zmieniła i więcej wydała pieniędzy. Z perspektywy moich doświadczeń akurat na kuchni nie warto zbytnio oszczędzać, bo się to zemści w przyszłości. Ma przecież przetrwać 10-15 lat. W ciągu tego czasu zdążysz już wymienić 3 razy meble w salonie, a kuchnia będzie taka jak na początku. Poza tym, kogo dzisiaj stać na to żeby ją zmieniać co kilka lat? To jeden z największych wydatków podczas  remontu mieszkania, czy budowy domu, więc warto wydawać pieniądze rozsądnie.


   U mnie kuchnia jest połączona z salonem, więc aspekt dopasowania do reszty jest szczególnie istotny. Powinna być spójna z pomieszczeniem, z którym się łączy. Granica ma być dostrzegalna, ale nie zbyt widoczna.



  
A oto kilka rad, które mam nadzieję przydadzą się komuś z Was:
  1.  Pierwsza zasada i najważniejsza to Twoja kuchnia, a nie Pana/Pani od projektowania wnętrz. To ty będziesz w niej spędzała dużą część dnia, piła kawę, piekła, gotowała itp. Więc nie daj sobie wmówić, że zamiast tej półki to musi być szuflada, czy odwrotnie. Kuchnia ma służyć Tobie i to projekt ma być dopasowany do Waszych potrzeb, a nie Wy macie się dopasować do gotowego projektu. Dlatego jestem przeciwniczką kupowania gotowych zestawów, które później jakoś się upycha i w efekcie przez kolejnych kilka lat funkcjonujesz w kuchni, na którą nie możesz patrzeć. Niemniej nie można popadać w skrajności. Pan/Pani od projektowania ma zazwyczaj szereg cennych i przydatnych rad, z których oczywiście warto skorzystać. W szczególności z zakresu zachowania podstawowych zasad budowy ciągu komunikacyjno-roboczego.
  2. Instalacje, czyli tak naprawdę rozmieszczenie sprzętów AGD trzeba ustalić na samym początku. Rozmieszczenie powinno być zgodne z zachowaniem zasad ciągu komunikacyjno – roboczego. To najważniejszy element, bez którego nie ruszycie do przodu. Do instalacji zaliczamy także elektrykę, która w kuchni jest szczególnie istotna. Sprawdźcie, czy wasza instalacja wytrzyma obciążenie wszystkich włączonych sprzętów kuchennych naraz. Nie zapomnijcie o tych potworach elektrycznych jak czajnik, ekspres do kawy, czy toster. Wszystko co ma grzałkę w środku (pralka, zmywarka, piekarnik itp.) powoduje obciążenie sieci. U mnie niestety wszystko razem włączone powoduje wywalenie korków. Ekspres czasami przestaje parzyć kawę w połowie, co mnie wkurza strasznie. A rano bez filiżanki mojej ulubionej kawy tu i teraz, robię się szybko nerwowa…
  3. Sprzęt AGD musicie wybrać przed projektem kuchni. Wiem, to może się wydawać trochę dziwne, ale to konieczny warunek żeby potem uniknąć przykrych niespodziewajek typu niedopasowania lub np.: poszukiwania zmywarki o niespotykanych wymiarach. Mała dodatkowa rada – to co ma niestandardowy wymiar będzie z reguły 100% droższe od reszty mieszczącej się w standardzie.
  4. Oświetlenie w kuchni. Bardzo dobre oświetlenie górne, koniecznie podszawkowe jeśli wiszące szafki planujecie. No i oświetlenie nad kuchenką lub tzw. wyspą. Dla mnie światło w kuchni jest bardzo istotne, szczególnie, że kuchnia łączy się z salonem. Za pomocą światła można zbudować łagodniejsze przejście między dwoma pomieszczeniami.
  5.  Meble. Tu mam tylko jedną radę. Pamiętajcie, że wasza kuchnia ma przetrwać te kilkanaście lat. Z mojego doświadczenia, warto zainwestować w lepszą jakość frontów, mechanizmów szuflad i siłowników. To elementy które pracują najciężej. Warto wydać raz więcej żeby w przyszłości nie musieć wymieniać i narażać się na kolejne koszty. Z perspektywy czasu wybrałabym lepszej jakości fronty (moje to sklejka fornirowana) i lepsze mechanizmy szuflad.
  6.  Blat – kolejny warty swojej wysokiej ceny element. Mój jest już porysowanyL, ale czego można się spodziewać po blacie ze sklejki? Teraz kupiłabym blat granitowy. Kolejna mała i tym razem zaskakująca niektórych rada – blat można kupić taniej u kamieniarzaJJJ - i to nie jest żartJJJ.
  7. Podłoga w kuchni – taka, którą łatwo się pielęgnuje. Nie sprawdzą się tu panele czy lite drewno. U mnie jest gres szkliwiony kupiony za niewielkie pieniądze made by china. Dobrze się sprawdza i łatwo myje. Ma tylko dwie wady.Pierwsza wynika pewnie  z miejsca produkcji, bo ten mój trzeba niestety impregnować raz na pół roku, żeby skutecznie uniknął przebarwień od np. rozlanego wina. Druga wada, to niestety łączenia. Przy mojej nieidealnie równej podłodze trzeba było położyć fugę, która jak to fuga w kuchni brudzi się bardzo. Nie ma idealnej niebrudzącej się fugi, ale są lepszej jakości i taką bym teraz kupiła. Ta moja, w niektórych miejscach jest już wytarta i trzeba by było ją wymienić.
  8. Kolejna dobra rada – na czas montażu kuchni bezwzględnie, koniecznie i bezwarunkowo trzeba położyć jakiś materiał ochronny (kartony, podkłady itd.). Ekipa montująca pewnie nie raz upuści na podłogę śrubokręt albo młotek. Ja mam na pamiątkę po montażu jedną „małą dziurkę”, ale oglądam ją za każdym razem jak myję podłogę. Nie chcielibyście wiedzieć co o niej myślę jak na nią patrzę za każdym razem. Dodam tylko, że ma już kolor czarny i „pięknie” się prezentuje na mojej beżowej podłodze.
  9. Warto też, żeby „bohater w swoim domu” zaplanował wszystkie niezbędne wizjery do łatwego i szybkiego dotarcia do zaworów, węży itp.
  10. I pamiętajcie – co się może nie udać (urwać, zepsuć, nie pasować itd.) na pewno się nie uda. W poprzednim mieszkaniu wyrwały mi się kołki ze ściany razem z szafką, bo prawdopodobnie przyoszczędziłam trochę na materiale (pewnie z 5 groszy na jednym kołku). Monter tak skomentował mój zakup – „może dadzą radę, jak nie będzie Pani wkładała bardzo ciężkich rzeczy”. Po jakimś czasie zapomniałam o tej rzuconej mimochodem uwadze i pełna 24 elementowa zastawa z jeszcze czymś tam w środku spadła razem z szafką na podłogę gdzieś około 2 w nocy. Gwarantuje Wam, że nie chcielibyście być obudzeni przez ten „odgłosik”. Wtedy pomyślałam, a gdyby rycerz, albo księżniczka byli właśnie w kuchni… brrrrrrrrr, nie chcę sobie wyobrażać jakie mogłyby być skutki. Potłukło się jak na złość wszystko, dokumentnie. Jak widziałam Mójciona uginającego się pod wiaderkami z zastawowym gruzem to dopiero  wówczas zdałam sobie sprawę ile to cholerstwo razem ważyło.
   To tyle rad. Mam wrażenie, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale na wszystkie pytania chętnie odpowiem, więc piszcie.

  Na koniec jeszcze moja ostatnia zachciewajka kuchenna. Zauważyliście pewnie, że brakuje w niej stołków barowych. Pracuję nad Mójcionem w tej sprawie, jeszcze to chwilę potrwa, ale już niedługo.
    Nie kupiliśmy ich na początku, bo okazało się, że miejsce pod barkiem jest idealne do upchnięcia jeżdżącego krzesełka do karmienia najpierw Rycerza, a potem Księżniczki. Teraz miejsce się zwolniło i czeka na moje wymarzone stołki barowe projektu Starcka.
   No to tyle, zapraszam Was do mojej kuchni. Życzę Wam żebyście w swoją włożyli serce, co by mogła być sercem całego domu.

   Pozdrawiam pachnąco naleśnikami z cynamonemJJJ

Do zobaczenia.
Ewa











Photos by Stand Up Fashion





1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz...

Choose your language

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...